18 stycznia
niedziela
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co tam w polityce?

Ocena: 0
123

Możemy być pewni, że stan państwa polskiego się nie zmieni. W obliczu byle kaprysu przyrody okaże się strukturą „z dykty”. A porozumienie rządu z prezydentem to raczej fikcja. Rok 2026 przyniesie totalną wojnę polityczną, jakiej Polacy nie widzieli.

fot.PAP/Albert Zawada

Rok 2025 żegnaliśmy w akompaniamencie awantur wokół paraliżu ruchu kołowego i kolejowego wywołanego przez atak zimy. Premier Donald Tusk chciał rozmawiać z prezydentem Karolem Nawrockim o dyplomatycznych zabiegach wokół wojny rosyjsko-ukraińskiej. Nawrocki gotów był awansować oficerów służb specjalnych, co blokował przez miesiące.

 


KIJ W SZPRYCHY

Rok 2025 dał nam zasadnicze rozstrzygnięcie. Jest nim wybór Nawrockiego na prezydenta. Zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego pozwoliłoby uchwycić pełnię władzę przez obecny blok rządowy. Dokańczano by już bez niczyich oporów wszystkie rządowe cele.

Dodajmy, że jest takim celem przede wszystkim marginalizacja prawicowej opozycji. Osiągana represjami karnymi, nakładaniem na partie opozycyjne rozmaitych restrykcji, choćby odcięciem od budżetowych pieniędzy, i zbudowaniem trwalszego systemu prawnego preferującego liberalno-lewicową stronę polaryzacji.

Nawrocki, szerzej nieznany prezes IPN, pokrzyżował te plany swoją kampanijną zręcznością. A jeszcze zręczniejszy okazał się, sprawując urząd. Jest dziś najpopularniejszym politykiem w Polsce. I wkłada kij w coraz to nowsze szprychy. Przede wszystkim korzystając z weta, którego koalicja nie może obalić. Ale też odmawiając nominacji, tam gdzie ma do tego prawo, czy zaznaczając swoją obecność w polityce międzynarodowej.

Prawa nie łamie, ale rozszerza swoje prerogatywy do maksimum. Dla niego tak aktywna prezydentura to początek kampanii na rzecz partii prawicy za dwa lata, ale też droga do skazania tej prawicy na jego patronat. Z kolei dla Tuska walka z prezydenckimi interwencjami to recepta na wytłumaczenie, dlaczego ta koalicja jest mało sprawcza. Ale też część „filozofii” rządzenia, która przy ubóstwie merytorycznej agendy i kłopotach z zapaścią publicznych finansów sprowadza się do szukania wroga.

Można prezydenta do woli oskarżać. Można też niektóre weta próbować obchodzić na różne sposoby. To znamienne, ale spory te rzadziej dotyczą praw wpływających na codzienne życie Polaków, a zwłaszcza na stan gospodarki. Mieliśmy wojnę o regulację rynku kryptowalut czy o kojce dla psów. Niebawem czeka nas atomowy konflikt ideologiczny: o związki partnerskie.

 


NEOSĘDZIOWIE I KRYPTODYKTATURA

Częściej to są boje o budowanie nowego systemu rządów. Tuż przed Bożym Narodzeniem Tusk ogłosił projekt, który nazwał „wprowadzaniem praworządności w Polsce”. Chodzi nie tylko o zmianę sposobu wybierania Krajowej Rady Sądownictwa. Przede wszystkim o karanie na różne sposoby ponadtrzytysięcznej grupy sędziów mianowanych za rządów PiS. Obecna władza nazywa ich „neosędziami” – byli rekomendowani przez KRS, wg obozu Tuska niekonstytucyjnie wyłonioną.

Tak naprawdę nie chodzi tu o prawne interpretacje dla nich samych. Tusk i jego minister, kreowany na twardziela Waldemar Żurek, są zainteresowani czystką w sądownictwie, aby zyskać na nie większy wpływ personalny. To dogodne narzędzie w polityce represjonowania ludzi PiS, a w przyszłości może podwójnie przydatne, jeśli sądy będą orzekały o tym, kto wygra wybory parlamentarne.

Rozpęta się awantura, bo prezydent Nawrocki taką ustawę zawetuje. Ale Żurek już teraz próbuje eliminować „neosędziów”, choćby cywilnymi oskarżeniami. Skądinąd niektórzy zaczynają się bronić. Ostatnio jeden z nich nazwał obecny stan wymiaru sprawiedliwości „kryptodyktaturą”.

 


WZAJEMNA DELEGALIZACJA

Ta wojna czasem rzutuje na losy zwykłych ludzi, kiedy jedni sędziowie nie uznają prawomocności innych i unieważniają wyroki. Jeszcze ciekawsze starcie czeka nas o skład Trybunału Konstytucyjnego. Od wielu miesięcy rząd nie publikuje wyroków TK. Polska jest jedynym krajem Unii, który nie ma sądowej kontroli nad legalnością ustaw.

Ale ostatnio koalicja zaczęła się przymierzać do wyboru w skład TK własnych kandydatów. Czy to jednak oznacza, że zacznie uznawać sam organ? Przecież większość będą mieli nadal sędziowie rekomendowani przez PiS. Na dokładkę Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał nasz TK za nieprawomocny.

Ten spór może prowadzić do wojny jeszcze totalniejszej. Po raz kolejny parlament odmówił sędziom TK wpisania do projektu budżetu ich wynagrodzeń – żenująca szykana. Nawrocki mógłby odesłać budżet z tym zapisem do Trybunału, a po orzeczeniu, że to sprzeczne z konstytucją, ogłosić rozwiązanie sejmu i senatu, z powodu przekroczenia budżetowych terminów.

Pytanie, czy ta koalicja by decyzję prezydenta uznała, skoro odmawia prawomocności Trybunałowi. A to ona ma w swoich rękach policję i prokuraturę. Może nam więc grozić nawet coś w rodzaju zimnej wojny domowej. Prezydent ma wystarczającą determinację. Ale Tusk też może się nią wykazać. Przecież dopiero co namawiał marszałka Szymona Hołownię do nieuznania wyboru Nawrockiego. Zabrnęliśmy w niebezpieczne rejony. Jedna strona gotowa jest delegalizować drugą.

 


WOJNA O SUWERENNOŚĆ

W przypadku takiej zimnej wojny rząd może liczyć na wsparcie Komisji Europejskiej i większości Parlamentu Europejskiego. Bo to jest także wojna o zakres suwerenności Polski w obliczu federalizacyjnych pomysłów unijnych elit. Ten rok przyniesie odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądała w Polsce aplikacja paktu migracyjnego. W tej sprawie Tusk da radę, zdaje się, wykręcić, ale tylko na rok. Dowiemy się, co z wejściem w życie układu ekonomicznego Unii z grupą Mercosur (państwa Ameryki Łacińskiej), który uderzy w polskie rolnictwo. No i co z polityką klimatyczną, która coraz mocniej tłamsi europejską gospodarkę.

Zajęci doraźnymi wojnami politycznymi, często nie widzimy bardziej długofalowych procesów. Odrzucenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa wszelkich ograniczeń klimatycznych pogarsza pozycję Europy w międzynarodowej konkurencji. Jeszcze groźniejsza jest ofensywa ekonomiczna Chin. Unia wciąż się waha. Ostatnio KE odwołała swój zakaz sprzedaży po 2035 r. aut spalinowych. Ale główne założenia Zielonego Ładu są podtrzymywane. Już nawet w „Gazecie Wyborczej” pojawiły się wątpliwości, czy to nie zbyt dogmatyczna polityka. Tusk w tej sprawie balansuje, ale chyba nie ma dość siły, aby okazać się eurosceptykiem. Jest protegowanym Brukseli i Berlina.

Jego Koalicja Obywatelska zmarginalizowała liberalnych i lewicowych koalicjantów. Ale choć po porażce kandydata KO w wyborach prezydenckich taktyka permanentnej awantury okazała się efektywna, w żadnym sondażu jego partia nie może liczyć na przejęcie władzy.

 


UWODZENIE POLAKÓW

Pytanie, czy jest do tego zdolna prawica. Żadna z jej partii nie może tego osiągnąć sama. PiS nie wykorzystało sukcesu swojego prezydenckiego kandydata. Pogrążyło się w wewnętrznych waśniach. Rozpętało też autodestrukcyjną wojnę z eurosceptyczną, pryncypialnie wolnorynkową Konfederacją. Zyskał ten trzeci: Konfederacja Narodu Polskiego Grzegorza Brauna. Mainstream oskarżający prawicę polską od lat o nacjonalizm i ekstremizm wreszcie doczekał się prawdziwego ekstremisty. Uwodzi on część Polaków, w tym wyborców PiS, żądaniem szybkiego opuszczenia Unii, wrogością wobec Ukraińców, a nawet antysemityzmem.

Pytanie, czy rok 2026 będzie należał do niego. Bo jest też kontekst międzynarodowy tych przesunięć. PiS w 2022 r. bez wahania udzielił pomocy atakowanej Ukrainie. Dziś jednak część prawicowych wyborców kontestuje tę postawę. Dawna konkluzja, że podtrzymanie suwerenności Ukrainy jest także w polskim interesie, bywa zastępowana hasłem: „To nie nasza wojna”. Sprzyjają temu wieści o ukraińskiej korupcji i rozczarowanie postawą prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który wyraźnie postawił na Niemcy.

Na to nakłada się teatralny spór o wybór generalnych priorytetów tej polityki. PiS i Nawrocki nawołują do trwania przy amerykańskiej ekipie Trumpa. Sprzyja temu bliskość ideologiczna. Tyle że to właśnie rząd USA może wkrótce pomóc Rosji w ujarzmieniu Ukrainy: przed nami być może kluczowe decyzje. To zagrozi polskiemu bezpieczeństwu.

 


JAŁOWY SPÓR

Rząd Tuska wskazuje na prymat wspólnej polityki obronnej z UE. Pytanie, na ile to polityka skuteczna. I czy Berlin oraz Paryż nie wrócą do polityki ugłaskiwania Putina. Na razie ta opcja służy obronie każdego działania Unii i posądzania prawicy o „prorosyjskość”.

Jest to spór jałowy, ale prowadzi do stałego rozłamu między rządowym i prezydenckim ośrodkiem władzy. Więc nie ma nas przy rozmaitych międzynarodowych stołach. Oferta Tuska, aby o tym porozmawiać, wybrzmiała tuż przed nowym rokiem. Wszelkie doświadczenia pokazują jednak, że nadzieja na współdziałanie i swoiste granie na dwóch fortepianach okazywała się zawsze bolesną iluzją.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Publicysta, pisarz, komentator polityczny, absolwent historii na UW


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 stycznia

Poniedziałek, wspomnienie św. Józefa Sebastiana Pelczara, biskupa
II Tydzień zwykły
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ewangelia: Mk 2, 18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Nowenna do św. Agnieszki 12-20 I 



Najczęściej czytane artykuły



ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

Pod koloratką - kanał na YouTube



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter