24 stycznia
sobota
Felicji, Franciszka, Rafała
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bardzo ostrożny optymizm

Ocena: 0
476

Nie wiemy, ilu ludzi zginęło w Gazie: 55, a może 70 tys. Jedno jest pewne: ten konflikt przyniósł tragiczne żniwo. Teraz jest szansa jeśli nie na pokój, to na zawieszenie broni. Ale niczego nie można być pewnym.

fot. PAP/EPA/HAITHAM IMAD

Nie wiemy, ilu ludzi zginęło w Gazie: 55, a może 70 tys. Jedno jest pewne: ten konflikt przyniósł tragiczne żniwo. Teraz jest szansa jeśli nie na pokój, to na zawieszenie broni. Ale niczego nie można być pewnym.

Kiedy ten artykuł oddawany był do druku, świat obiegły słowa wiceprezydenta USA J. D. Vance’a wypowiedziane w Izraelu, że wdrażanie porozumienia o zawieszeniu broni w Strefie Gazy „postępuje lepiej, niż oczekiwano”, a rozejm może się utrzymać. Jednak zawieszenie broni wciąż pozostaje kruche, bo obie strony – Izrael i Hamas – mają całkowicie rozbieżne oczekiwania.

 


PLANY IZRAELA

Dalekosiężne dążenia władz izraelskich są oczywiste: ich celem jest likwidacja obecności Palestyńczyków na całym historycznym obszarze Palestyny. Robią to po trochu, np. zezwalając Izraelczykom na osiedlanie się na okupowanych terytoriach Zachodniego Brzegu Jordanu i wypychając Palestyńczyków z ich terytorium. W przypadku Gazy sytuacja była szczególna; jest to obszar zwarty i niewielki, w znacznym stopniu zurbanizowany, nie ma jak budować tam nowych osiedli.

Paradoksalnie atak Hamasu stworzył nowe możliwości. Ostatecznie Siły Obronne Izraela są wielokrotnie mocniejsze od tej organizacji. To, że Hamas będzie pokonany, wydawało się pewne – choć walka z nim w gęsto zabudowanym terenie oznaczała pewną śmierć rzeszy cywilów. Ale Izrael był pewien swego sukcesu.

Mało kto wie, że na początku wojny wojska izraelskie opublikowały nową wersję mapy Strefy Gazy. Jak opisały to media (interesującą interaktywną mapę opublikowało np. australijskie ABC News), Strefa została na niej podzielona na setki niewielkich kwartałów, każdy z przypisanym numerem. Izraelczycy ostrzegali mieszkańców przed swoimi atakami, podając te właśnie numery. Żądali, by Palestyńczycy opuścili konkretne kwartały, grożąc, że jeśli tego nie uczynią, zginą. Do końca maja br. ponad 3/4 Strefy Gazy zostało objęte nakazem ewakuacji.

Palestyńczycy zostali zepchnięci na południowy zachód Strefy i otoczeni – od północy, południa i wschodu – przez tereny, które wojska izraelskie uznały za potencjalne cele nalotów. Do 20 lipca nakazy ewakuacji nie objęły jedynie niewielkiego pasa wybrzeża w południowej części Strefy Gazy oraz niektórych dzielnic miasta Gaza.

Od początku wojny mieszkańcy byli zmuszani do niekończącego się przesiedlania, zgodnie z kolejnymi nakazami ewakuacji wydanymi przez wojsko. Za każdym razem to na cywilach spoczywał obowiązek ustalenia, w którym kwartale faktycznie się znajdują i który muszą opuścić. Ponad dwumilionowa populacja musiała zmieścić się w zaledwie kilku kwartałach, w ogromnych obozach.

W efekcie rozejmu izraelskie wojska wycofały się poza żółtą linię, pozostawiając Palestyńczykom zaledwie 47 proc. pierwotnego terytorium. Gazeta „Yedioth Ahronot” określiła tę linię mianem „faktycznej nowej granicy”. Izraelska skrajna prawica liczy na to, że wbrew umowie o zawieszeniu broni armia nie wycofa się na dalsze pozycje, a żółta linia da możliwość robienia tego, co dzieje się na Zachodnim Brzegu – budowy izraelskich osiedli.

 


DĄŻENIA HAMASU

Hamas programowo sprzeciwia się istnieniu Izraela na ziemiach, które, jak twierdzi, należą do Palestyńczyków. Chce państwa opartego na islamie, obejmującego okupowany Zachodni Brzeg Jordanu, Wschodnią Jerozolimę i Strefę Gazy. Przed atakiem 7 października 2022 r. szacowano, że Hamas liczył około 30 tys. bojowników. W sierpniu 2024 r. Izrael informował, że jego siły zabiły ponad 17 tys. z nich. Brak jednak potwierdzenia tych danych.

Hamas niepodzielnie rządzi Strefą Gazy od 2007 r., kiedy to wygrał lokalne wybory. Po tym, jak Izrael zabił jego przywódców, kieruje nim pięcioosobowa rada. Na jej czele stoi zapewne Chalil al-Hajja, który przebywa w Katarze. To on kierował negocjacjami pokojowymi z ramienia Hamasu. Pozostali członkowie rady pozostają albo w Katarze, albo w Turcji.

Nie jest jasne, czemu Hamas zdecydował się w 2022 r. zaatakować Izrael, porywając zakładników i zabijając ok. 1,2 tys. cywilów, w tym ponad 360 młodych ludzi bawiących się na festiwalu muzycznym. Oficjalne tłumaczenie: miała to być odpowiedź na dziesięciolecia izraelskiego ucisku, zabijanie Palestyńczyków i wieloletnią blokadę Strefy Gazy. Al-Hajja mówił BBC, że „konieczne było podniesienie alarmu w świecie i wykazanie, iż jest tu naród, który walczy o swoją sprawę i stawia żądania, którym należy sprostać”. Ale było chyba oczywiste, że Hamas nie ma szans na wygraną. Wcześniej porażkę w kolejnych wojnach z Izraelem ponosiły o wiele silniejsze państwa arabskie. Ostatecznie okazało się, że był to atak samobójczy. W wyniku wojny infrastruktura i zdolność ugrupowania do działania zostały praktycznie zniszczone.

Ale Hamas nie zamierza się poddać. Chce dalej kontrolować Strefę Gazy, choćby w okrojonym kształcie. Żądania Izraela, wspieranego przez USA, są proste: organizacja ma się rozbroić i tak naprawdę dokonać samolikwidacji. Tymczasem bojownicy Hamasu nie tylko nie oddali uzbrojenia, ale dokonali egzekucji kilku „zdrajców” i „kolaborantów”, a zdjęcia opublikowali w mediach społecznościowych. Bo tak naprawdę całe władze i wszystkie instytucje Strefy Gazy to Hamas, jak całe władze i struktura południowego Libanu to Hezbollah.

 


CIEŃ SZANSY

Zdecydowana większość Izraelczyków i Palestyńczyków chce zakończenia wojny. Pragną tego również ich sąsiedzi – państwa Bliskiego Wschodu. No i oczywiście Stany Zjednoczone i wiele krajów świata.

W proces pokojowy osobiście zaangażował się prezydent USA Donald Trump. I zadziałał skutecznie. Przede wszystkim zmusił izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i cały rząd tego kraju (co nie było łatwe) do przyjęcia jego propozycji pokojowych. Teraz domaga się realizacji planu od Palestyńczyków. „Wciąż jest nadzieja, że Hamas postąpi słusznie. Jeśli tego nie zrobią, koniec Hamasu będzie szybki, wściekły i brutalny!” – napisał w mediach społecznościowych.

Do Izraela przyleciał amerykański wiceprezydent Vance. Okazał optymizm, dowodząc, że rozejm może się utrzymać. Ostrzegł również, że „jeśli Hamas nie będzie współpracował, zostanie unicestwiony”. Ale wiadomo było, że głównym celem przyjazdu Vance’a było przekonanie Netanjahu, aby rozpoczął negocjacje w sprawie doprowadzenia do rzeczywistego pokoju w Strefie Gazy. Chodzi o rozstrzygnięcie spraw, które w planie pokojowym Trumpa zostały jedynie ostrożnie zarysowane.

Jak może wyglądać dalszy rozwój sytuacji? Wariant pesymistyczny oznacza, że dojdzie do kolejnych walk między Hamasem i Izraelczykami, co spowoduje kolejne uderzenia wojsk izraelskich i koniec rozejmu. Trump twierdzi, że „wielcy sojusznicy” Ameryki na Bliskim Wschodzie są gotowi „wkroczyć do Strefy Gazy z dużymi siłami i «zrobić porządek» z Hamasem, jeśli Hamas nadal będzie źle postępował”. Nie bardzo wiadomo, o kogo chodzi, ale wznowienie wojny może okazać się tragiczne dla mieszkańców Strefy, którzy usiłują wrócić do swych – w większości kompletnie zniszczonych – domów i osiedli.

Wariant umiarkowanie optymistyczny to sytuacja jak teraz: rozejm i jakieś starcia w różnych miejscach, ludzie błąkający się po ruinach, ale odnajdujący swoje domy, pomoc humanitarna jakoś docierająca i względny spokój w morzu ruin.

Wariant rzeczywiście optymistyczny ma szanse realizacji jedynie przy ogromnym zaangażowaniu Trumpa i USA oraz krajów Bliskiego Wschodu. Czyli: dochodzi do ostatecznych uzgodnień pokojowych, Hamas się rozbraja, Izrael rezygnuje z zajęcia Gazy i wycofuje się dalej niż żółta linia. Ale trzeba jasno powiedzieć, że to nie koniec problemów. Unia Europejska, ONZ i Bank Światowy oszacowały, że wojna w Strefie Gazy spowodowała zniszczenia o wartości 49 mld dolarów. Na odbudowę potrzeba 53,2 mld dolarów (ok. 195 mld zł; dla porównania: wydatki przewidziane w budżecie Słowacji na 2025 r. to równowartość 144 mld zł), a być może więcej (70 mld dolarów wg niektórych źródeł). Odbudowa musi potrwać co najmniej 10 lat. Czy ten optymizm jest realistyczny? Taką trzeba mieć nadzieję.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, analityk spraw międzynarodowych, doktor nauk społecznych, adiunkt na uczelni Vistula w  Warszawie


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 stycznia

Sobota, wspomnienie św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła
II tydzień zwykły
Czytania liturgiczne (rok A, II): Ewangelia: Mk 3, 20-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
Nowenna do św. Jana Bosko 22-30 stycznia



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

Pod koloratką - kanał na YouTube



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter