Największe przykazanie ze wszystkich to przykazanie miłości. Miłować Boga z całego serca i bliźniego jak siebie samego jest daleko ważniejsze od zachowywania w sposób skostniały tysięcy innych praw, które są dobre, ale tylko wtedy, gdy nie są celem samym w sobie.
komentarze Bractwa Słowa Bożego
autor: s. Faustyna Aleksandrowicz CSFN
Pierwsze czytanie: Dz 10, 25-26. 34-35. 44-48
Historia Korneliusza to historia Rzymianina, który jest na drodze poszukiwania prawdy. Czuje głęboko w sercu, że to, co wyznaje, czyli wiara w bóstwa, składanie ofiar bożkom, nie zaspokaja w pełni pragnienia jego duszy. Gdy patrzy na moralność Cesarstwa Rzymskiego, jest głęboko przekonany, że istnieje coś więcej, że jest Ktoś większy. Spotyka się więc z Piotrem, pada mu do nóg i oddaje pokłon. Trzeba nam być takimi ludźmi, w których jest wyczuwalna obecność Boga, bo tylko przed Bogiem pada się na twarz. Sam Piotr zresztą mówi, że jest tylko człowiekiem, ale Korneliusz czuje wewnętrznie obecność Boga w nim. I w nas jest ta obecność, chociażby po każdej Eucharystii, i w nas jest ta obecność po przyjmowaniu sakramentów, i w nas jest ta obecność, kiedy wsłuchujemy się i przyjmujemy do swojego serca Słowo Boże. Historia Korneliusza przypomina historię Naamana, poganina, który musiał zanurzyć się siedem razy w Jordanie, aby zostać uzdrowionym z trądu. Na niego też zstąpił Duch Święty, skoro uwierzył i miał nadzieję na uzdrowienie. Historia przypomina nam również o wędrówce nawrócenia Trzech Mędrców, którzy przybyli do Betlejem, aby pokłonić się Królowi żydowskiemu, padli na twarz i oddali Mu pokłon. Duch Święty nie jest ograniczony naszymi schematami, nawet tymi dobrymi, które znajdują się w naszych wspólnotach, w naszych rodzinach, w Kościele. Duch Święty działa jak chce i zawsze udziela z obfitością swoich łask szczególnie tym, którzy szczerym sercem Go szukają. Dom Korneliusza jest pierwszym w całości ochrzczonym domem. To pokazuje nam, jak ważny wpływ mamy na innych ludzi. Możemy mieć dobry i zły wpływ, ale ta historia pokazuje też nam, jak bardzo niebezpieczne jest ocenianie drugiego człowieka. Każdy ma swój czas, swoją drogę na to, aby spotkać się z Bogiem. Nigdy nie możemy w żaden sposób oceniać życia duchowego drugiej osoby, nawet, jeżeli wydaje nam się, że jest ona daleko od Boga, że jest pogubiona. Tym bardziej powinniśmy wejść „do jej domu” i głosić prawdę Ewangelii tak, jak zrobił to Piotr. Tym bardziej powinniśmy stawać się świadkami prawdziwej Miłości Miłosiernej.
Psalm responsoryjny: Ps 98, 1bcde. 2-3b. 3c-4
Psalm jest hymnem na cześć Jahwe, Króla. Psalmista uwielbia Boga za to, że cały świat, każde stworzenie, poznaje Go jako prawdziwego Boga. Stworzenie będzie śpiewać pieśń nową Bogu, który uczynił cuda, a największym cudem jest wykupienie z niewoli grzechu natury ludzkiej przez swojego Syna Jezusa Chrystusa. Będzie śpiewać w niebie na cześć Odkupiciela. W drugim wersecie pojawia się zdanie, które mówi, że Bóg okazał swoje zbawienie i na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość. Ten fragment kojarzyć się nam może z pokłonem Trzech Mędrców, którzy najpierw ujrzeli światłość, gwiazdę, za którą podążyli, a potem oczami ciała i duszy w pełni ujrzeli Sprawiedliwość, czyli Boże odkupienie, Boże zbawienie w Osobie Dzieciątka. Było także wielu innych pogan w Biblii, którzy widzieli cuda odkupienia. To może być chociażby Rachab, Rut, Naaman, wdowa z Sarepty Sydońskiej. Korneliusz z Dziejów Apostolskich doświadczył zbawienia podobnie jak wielu wielu innych. Chcę dzisiaj podziękować Bogu za Jego bezgraniczną dobroć.
Drugie czytanie: 1 J 4, 7-10
Dzisiejsze drugie czytanie to jeden z najpiękniejszych tekstów świętego Jana, pełen mistyki, głębokiej relacji z Bogiem. Tak naprawdę ciężko komentować Słowo, które jest fundamentem, sednem, sensem naszego życia: Bóg jest miłością. Można powiedzieć, że w tym jednym zdaniu zawiera się całe Pismo Święte, że jest to pigułka naszej wiary. Miłość to przede wszystkim obecność, ale także i dawanie swojego cierpienia, jeżeli jest to konieczne. Właśnie taką miłość ukazuje nam Bóg. Jest z nami nieustannie. Oddał za nas swoje życie i zmartwychwstał, abyśmy my mogli zmartwychwstać. Bóg nas pierwszy umiłował, ponieważ nas stworzył, tak samo jak rodzice, kiedy planują czas przyjścia swoich dzieci. Z miłością o nich myślą i czekają na ich przyjście na świat. Wtedy możemy powiedzieć, że pierwsi miłują swoje dziecko. Oni kochają je bezwarunkowo, kochają je, jeszcze mając je w swojej myśli, jeszcze wtedy, kiedy to dziecko jest w Bożym zamyśle. Obraz rodzica jest jednym z najdoskonalszych obrazów ukazywania miłości Bożej względem nas. Właśnie w tym Bóg podzielił się z nami, żeby dawać życie, rodzić je (na różne sposoby, nie tylko ten fizyczny) i kochać. Dlatego apostoł wzywa do wzajemnej miłości, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych.
Ewangelia: J 15, 9-17
Największe przykazanie ze wszystkich to przykazanie miłości. Miłować Boga z całego serca i bliźniego jak siebie samego jest daleko ważniejsze od zachowywania w sposób skostniały tysięcy innych praw, które są dobre, ale tylko wtedy, gdy nie są celem samym w sobie. Z miłości Bóg stworzył świat, z miłości stworzył człowieka, z miłości zesłał na świat swojego Syna, z miłości On umarł i zmartwychwstał. Z miłości Duch Święty zstępował nawet i na pogan, tak jak w dzisiejszym czytaniu - na Korneliusza. Jeżeli jesteśmy dziećmi Boga, to także powinna nami kierować miłość, dlatego módlmy się o to, ponieważ będziemy sądzeni przede wszystkim z miłości.




Co? Gdzie? Kiedy?
