Człowiek stający w obliczu swojej śmierci czuje wyjątkowość doświadczenia odchodzenia i agonii.

W wielu wypadkach jest to cierpienie i niewiadoma. Co będzie ze mną po śmierci? Cóż z mojego życia? Jak będzie wyglądało przejście? Czy znajdę coś po drugiej stronie? Pytania te, choć oswajamy się z nimi przez całe życie, w sposób dojmujący stają przed nami w momencie odchodzenia.
Jezus na krzyżu nie wadził się z tymi pytaniami, bo znał na nie odpowiedź. Zawarta jest w słowach: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. Słowa te poprzedzają chwilę, na którą Jezus czekał. Wypełniła się wola Ojca. Droga do zjednoczenia z Nim została wytyczona. Choć Jezus nie cierpiał z powodu niewiadomej co do życia za bramą śmierci, to Jego odejście zostało poprzedzone okrutną męką. Jezus już był tam, gdzie znajdzie się każdy człowiek.
W agonii Jezus chce nas nauczyć, że człowiek umiera o wiele łagodniej, jeśli w którymś momencie swojego życia odnajdzie klucz do wieczności. Dzięki niemu to, co nieuchronne, przyjdzie jak przyjaciel, a nie wróg. Kluczem jest relacja z Ojcem. Przekonanie, że On dał mi życie i chce, abym mógł doświadczyć tego życia w pełni dzięki spotkaniu z Nim. Dla człowieka wierzącego śmierć będzie rzeczywiście przejściem, a trud agonii – kolejnym doświadczeniem w pielgrzymce wiary, u której kresu czeka miłujący Ojciec.
Odwiedzając zmarłych na cmentarzach, miejmy w sercu agonię Jezusa i Jego słowa, które pokazują nam właściwą perspektywę. Nie zniszczeje świątynia naszego ciała, jeśli będziemy podążać drogą wytyczoną przez Zbawiciela. Modlitwa, Komunia Święta, nawiedzenie grobów przeżyjmy w zaufaniu Ojcu, że agonia Jezusa nie poszła na marne, a zmarli otoczeni wdzięczną troską modlącego się Kościoła otrzymają łaskę miłosierdzia i zjednoczą się z Trójcą Przenajświętszą.




Co? Gdzie? Kiedy?
