Życie społeczności Kościoła to również śmierć i związany z nią pogrzeb, które zamykają życie na ziemi. Kościół czci ciało zmarłego chrześcijanina, gdyż było ono świątynią Ducha Świętego i oczekuje na zmartwychwstanie.

Kościół dostrzega w śmierci chrześcijanina dopełnienie jego nowych narodzin dla królestwa niebieskiego, rozpoczętych podczas chrztu. Stąd możemy powiedzieć, że śmierć w świetle nauki chrześcijańskiej jest bramą, przez którą przechodzi się do życia wiecznego. Dlatego prawo kanoniczne jako prawo własne Kościoła stojące na straży jego jedności i dyscypliny oraz wspomagające wspólnotę kościelną w dążeniu do celu, jakim jest uświęcenie i zbawienie, reguluje również kwestie związane ze śmiercią i pochówkiem chrześcijanina.
PRAWO DO POGRZEBU
W świetle norm kanonicznych prawo do pogrzebu mają wszyscy wierni i katechumeni, a na podstawie pozwolenia ordynariusza także dzieci nieochrzczone, których rodzice mieli zamiar je ochrzcić. Ordynariusz miejsca może również pozwolić na pogrzeb kościelny ochrzczonego nienależącego do Kościoła katolickiego, jeśli nie ma odpowiedniego szafarza (zob. kan. 1183). Prawodawca kościelny wymienia też wypadki, w jakich wierny może być pozbawiony pogrzebu kościelnego, jeśli przed śmiercią nie wyraził oznak pokuty (kan. 1184 § 1). Ponieważ Kościół nie rozstrzyga o losie osoby zmarłej, sam pogrzeb zaś ma zawsze charakter modlitwy wstawienniczej za zmarłego, w praktyce duszpasterskiej należy jak najrzadziej odmawiać pogrzebu kościelnego, ograniczając się do wypadków koniecznych ze względów duszpasterskich. Stąd słuszniejszy wydaje się zwyczaj ograniczania pewnej okazałości zewnętrznej obrzędów pogrzebowych, co już w opinii wiernych stanowi wyrażenie dezaprobaty w stosunku do tych, którzy nie utrzymywali za życia żywej więzi z Kościołem.
Niemniej prawo kanoniczne określa konkretne osoby i wypadki, w jakich wierny powinien być pozbawiony uprawnienia do pogrzebu kościelnego: 1. notoryczni apostaci, heretycy i schizmatycy; 2. osoby, które wybrały spalenie swojego ciała z motywów przeciwnych wierze chrześcijańskiej; 3. inni jawni grzesznicy, którym nie można przyznać pogrzebu bez publicznego zgorszenia wiernych (kan. 1184 § 1).
PO ODEBRANIU SOBIE ŻYCIA
Jeżeli chodzi o osoby, które odebrały sobie życie, a więc o samobójców, to Kościół przypomina wiernym, że „każdy jest odpowiedzialny przed Bogiem za swoje życie, które od Niego otrzymał. Jesteśmy obowiązani przyjąć je z wdzięcznością i chronić je ze względu na Jego cześć i dla zbawienia naszych dusz. Jesteśmy zarządcami, a nie właścicielami życia, które Bóg nam powierzył. Nie rozporządzamy nim” (KKK, nr 2280). Samobójstwo nie tylko zaprzecza naturalnemu dążeniu każdego człowieka do zachowania i przedłużenia swojego ziemskiego życia, ale też sprzeciwia się miłości i woli Bożej. To Bóg decyduje, kiedy człowiek przez śmierć ma przejść do życia wiecznego. Dobrowolne skracanie sobie życia przez samego człowieka jest grzechem przeciwko piątemu przykazaniu Bożemu, gdyż jest odrzuceniem daru życia, który każda istota ludzka otrzymała od Boga.
Jeszcze do niedawna akt celowego i świadomego odebrania sobie życia był kwalifikowany w Kościele jako grzech ciężki, skazujący samobójców na wieczne potępienie. Stąd w przeszłości odmawiano im chrześcijańskiego obrzędu pogrzebu, a ich ciała były grzebane na obrzeżach cmentarza, w wydzielonym miejscu. Sankcjonował to Kodeks prawa kanonicznego z 1917 r. (kan. 1240 § 2 nr 1), pozbawiając prawa do katolickiego pogrzebu tych, którzy z rozmysłem odebrali sobie życie.
Spojrzenie na pogrzeb samobójców zmienił Sobór Watykański II, który chociaż nazywał czyn samobójczy haniebnym, bo jest on grzechem ciężkim godzącym w samo życie i sprzeciwiającym się woli Bożej, to jednak dopuszczał możliwość pochówku religijnego samobójcy. Uczynił to pod wpływem rozwoju wiedzy psychologicznej i psychiatrycznej, która przyczyniła się do pogłębienia refleksji nad zjawiskiem i przyczynami odebrania sobie życia przez człowieka. Samobójca często ma ograniczoną poczytalność w chwili popełnienia czynu, a wówczas odbiera sobie życie nie w pełni świadomie i przy ograniczonej wolnej woli. Często targnięcie się na życie jest – wg intencji sprawcy czynu – dramatyczną próbą wołania o pomoc, dawaniem sygnału, że cierpi lub ma poważne życiowe problemy.
Z tych racji Kościół nieco zmienił swoje podejście do samobójców i obecnie obowiązujące przepisy zawarte w Kodeksie prawa kanonicznego z 1983 r. nie odmawiają już chrześcijańskiego pogrzebu samobójcom, jeśli tylko nie ma ku temu jednoznacznych przesłanek. Samobójca często nie jest panem swego czynu, a kto nie ma pełnej świadomości tego, co czyni, wolnej woli i pełnej poczytalności, zapewne nie popełnia grzechu ciężkiego.
BEZ USPRAWIEDLIWIENIA
Nie jest to, oczywiście, próba usprawiedliwienia strasznego grzechu, jakim jest samounicestwienie. Podejmując jednak decyzję o ewentualnej odmowie pogrzebu samobójcy, duszpasterz powinien najpierw przedsięwziąć trud pełniejszego spojrzenia na motywy i okoliczności popełnienia czynu odebrania sobie życia przez konkretną osobę.
Jeżeli chodzi o pogrzeb samobójców, to ze względu na to, iż tej kwestii nie reguluje prawodawca powszechny w Kodeksie, musimy mieć na uwadze normy prawa partykularnego. Przede wszystkim należy odwołać się w tym przypadku do Instrukcji liturgiczno-duszpasterskiej Episkopatu Polski o pogrzebie i modlitwach za zmarłych z 5 maja 1978 r. Instrukcja ta w nr. 13 stwierdza: „Według powszechnego zdania psychiatrów samobójcy nie są w pełni odpowiedzialni za swój czyn. Dlatego nie odmawia się im pogrzebu katolickiego, jeżeli w ciągu życia okazywali przywiązanie do wiary i Kościoła. Uczestnikom takiego pogrzebu należy wyjaśnić sytuację”.
Zacytowany przepis odnosi się do tych, którzy zanim odebrali sobie życie, należeli do grona ludzi określanych jako praktykujący katolicy. Fakt targnięcia się na własne życie winniśmy odbierać jako skutek jakiegoś stanu patologicznego, załamania, depresji i w związku z tym duszpasterz nie powinien odmawiać prawa do katolickiego pogrzebu ani nie powinien czynić żadnych różnic w celebracji pogrzebu. Oczywiście winien skorzystać z okazji, czy to podczas homilii, czy w innym stosownym czasie, by uświadomić wiernym, że fakt odbierania sobie życia przez osobę, której pogrzeb ma miejsce, był podyktowany brakiem pełnej świadomości czy stanem chorobowym o podłożu psychiatrycznym czy psychologicznym.
ODMOWA POGRZEBU
Trudniejsza sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy samobójca przed targnięciem się na własne życie dawał zgorszenie, a więc podpadał pośrednio pod nr 3 kan. 1184 § 1 KPK. Wspomniana Instrukcja poucza, że „samobójcę, który przed zamachem na własne życie dawał zgorszenie, należy traktować jako jawnogrzesznika”. W takiej sytuacji możemy mówić o ewentualnej odmowie pogrzebu katolickiego lub przynajmniej ograniczeniu uroczystego celebrowania liturgii pogrzebowej. Duszpasterz czyni to jednak nie ze względu na to, że dana osoba popełniła samobójstwo, ale dlatego, że jej życie było przeciwne duchowi chrześcijańskiemu i do samej śmierci osoba ta trwała w oddaleniu od Boga i Kościoła, co zamanifestowała również przez fakt zadania sobie śmierci. W przypadku więc pogrzebu samobójców duszpasterz powinien dodatkowo weryfikować fakty z życia człowieka, który odebrał sobie życie, a szczególnie winien zadać sobie pytanie, czy nie był on notorycznym apostatą, heretykiem, schizmatykiem, osobą, która wybrała spalenie swojego ciała z motywów przeciwnych wierze chrześcijańskiej, lub jawnym grzesznikiem. Odprawienie takiej osobie pogrzebu kościelnego identycznego jak każdemu innemu katolikowi żyjącemu w duchu religijnym byłoby zgorszeniem dla wspólnoty miejscowego Kościoła.
Niekiedy zgorszenie dawane za życia, które prowadzi do samobójstwa, ma swoje źródło w alkoholizmie, a z tym często idzie w parze brak praktyk religijnych. W takich przypadkach duszpasterz musi zdawać sobie sprawę, że zarówno samobójstwo, będące efektem zaburzenia psychicznego, załamania czy depresji, jak i alkoholizm, który również jest chorobą, nie powinny być jedynym motywem ewentualnej odmowy pogrzebu. Ważne jest, ażeby duszpasterze nie zacierali różnic między samobójstwem wynikającym z „programowego” odrzucenia chrześcijańskich zasad życia (np. związanie się ze środowiskiem przestępczym) a samobójstwem wynikającym z choroby psychicznej, depresji czy głębokich stresów. Nie znaczy to wcale, że Kościół ma pochwalać niegodne życie, które mógł prowadzić samobójca przed śmiercią. Kościół odmawia pogrzebu kościelnego tylko publicznym grzesznikom, dla uniknięcia zgorszenia. Ostateczny osąd pozostawia Bogu.




Co? Gdzie? Kiedy?
