Dobry Panie, Ty najlepiej wiesz co znaczą: trud, wysiłek i poświęcenie. W moim życiu też wciąż „burza, sztorm i wichura”. Ty jednak potrafisz uciszyć każdy poryw wiatru niepowodzenia.
Tak jak uciszyłeś burzę na morzu, tak samo możesz uciszyć burzę w moim sercu.
Proszę Cię Jezu, daj mi pokój serca, którego tak bardzo potrzebuję. Wiem, że ten dar od Ciebie jest na wyciągnięcie mojej ręki. Sięgnięcie po Pismo Święte, regularną modlitwę, adorację, częstą Komunię św...
Duchu Święty przyjdź i poprowadź łódź mojego życia do bezpiecznego portu Zbawienia. Tak często przychodzisz w lekkim powiewie, ale to właśnie to tchnienie popcha mnie do przodu.
Już nie chcę zawracać, chcę płynąć na przód i jeśli Ty Panie mnie zawołasz, jestem gotów wyjść z łodzi moich przyzwyczajeń, lęków i niepewności i w utkwionym wzrokiem w Tobie - iść po morzu - do Ciebie.
Ty mnie poprowadź, Ty mnie zawołaj. Przecież znasz mnie po imieniu.
Amen.




Co? Gdzie? Kiedy?
