4 grudnia
piątek
Barbary, Krystiana, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Życie z Jezusem to wspaniała przygoda! - świadectwo Mikołaja Kapusty

Ocena: 0
2794

– A wiesz, że Bóg to bajka dla dorosłych? – napisze od czasu do czasu jakiś ateista pod jedną z moich publikacji. I rzeczywiście, ile razy nie spojrzę na swoje życie z Bogiem, zawsze muszę stwierdzić: „Nie no, bajka!” – zdradza Mikołaj Kapusta (DobraNowina.net) w Kampanii „Siedem dusz".

Fot. Kampania "Siedem dusz"

Jest to cykl świadectw „siedmiu” katolickich twórców, którzy połączyli się, żeby inspirować razem do wiary w Jezusa poprzez opisanie swoich historii nawrócenia i relacji z Bogiem. Dziś czas na trzecie świadectwo - Mikołaja Kapusty:

– Urodziłem się 27 lat temu w BARDZO wierzącej rodzinie. Mój tata był liderem niemałej wspólnoty modlitewnej, moja mama jego prawą ręką. Czasem, gdy czuli się bezradni, zwracali się do Boga, a On udzielał im konkretnych odpowiedzi. W takim domu szybko osłuchałem się z tematami dotyczącymi wiary, duchowości, Kościoła itd. Ten świat wręcz mnie pochłonął, bo w końcu poszedłem na teologię – studia bez przyszłości (podobno), gdzie było 10 miejsc na jedną osobę (bez pomyłki).

Moim marzeniem było zostać YouTuberem, więc zacząłem robić krótkie filmy właśnie w tej tematyce. Niedługo potem znajomi charyzmatycy nałożyli na mnie ręce i pod natchnieniem mówili w imieniu Boga: „Będę cię posyłał w różne miejsca”. Choć mogli się tego spodziewać, bo wiedzieli o mojej działalności internetowej, to pierwsze trzy zaproszenia do powiedzenia świadectwa lub konferencji pojawiły się w ciągu kolejnych siedmiu dni od momentu, w którym to proroctwo zostało wypowiedziane.

Jak każdy człowiek miałem moment odejścia od Boga. Mogłem się wtedy przekonać, jaką pustkę mogę w sobie odczuwać bez Niego i jak bezbronny jestem bez tak Potężnego Sprzymierzeńca. Jednak przez większość życia trwałem z Nim w jedności, a nawet – w kontakcie. Wiedziałem, że tylko mając czyste sumienie, mogę się do Niego zwracać z pełną ufnością i wtedy właśnie będę wysłuchiwany (1 J 3,21-22). Takie też było moje doświadczenie.

Gdy tuż przed letnimi rekolekcjami oczyszczałem się z grzechów w sakramencie pokuty i pojednania, a potem przez cały tydzień trwałem z innymi uczestnikami na modlitwie pełnej Ducha – w takiej właśnie atmosferze każdego roku widziałem największe nagromadzenie zdarzeń, których nie potrafię wytłumaczyć inaczej, jak tylko Bożą interwencją.

Dla przykładu, pewnego wieczoru na takich właśnie rekolekcjach, gdy to ja z kolei byłem „wstawiennikiem”, czyli nakładającym ręce na proszących o modlitwę, i razem z paroma doświadczonymi duchowo osobami modliłem się nad pewną kobietą, „otworzyłem się” – jak zwykle podczas takiej modlitwy – na Słowo, które Bóg być może chce do niej skierować.

Ku mojemu zdziwieniu, Duch Święty podsunął mi słowa, które w Piśmie Świętym są wypowiadane do Syna Marnotrawnego. Dla wstawienników to niecodzienność, ponieważ zwykle Bóg kieruje do osoby takie słowa, z którymi najłatwiej jest się jej utożsamić. Spodziewałem się więc słów w żeńskiej formie, coś jak „Córo Jerozolimska”, albo „Przyjaciółko moja”. Zdecydowałem się jednak zaufać temu wewnętrznemu poruszeniu i wypowiedzieć te słowa. A jest to nie lada odpowiedzialność, ponieważ wszystkie słowa, które wstawiennicy wypowiadają nad „omadlanym”, są zapisywane na ładnej kartce i wręczane mu po modlitwie. Nie ma więc mowy o tym, że ktoś zapomni te słowa, albo „nie będzie się aż tak nad tym pochylał”.

Po skończonej modlitwie i spisywaniu Słowa owa kobieta powiedziała, że akurat poprzedniego wieczoru na spotkaniu modlitewnym zwracała się do Boga właśnie słowami Syna Marnotrawnego i poczuła się tym tak dotknięta, że aż opowiedziała o tym innym osobom, które potem mi to potwierdziły. Niesamowite, że Bóg chciał użyć mnie, młodego chłopaka, żeby potwierdzić jej, że przyjął jej modlitwę z poprzedniego wieczoru.

Czy to mógł być tylko przypadek? Oczywiście. Jednak takich „przypadków” i „zbiegów okoliczności” widzę w swoim życiu zbyt dużo. Każdy z osobna można jakoś wytłumaczyć, jednak wszystkie razem przekonują mnie, że Bóg istnieje, i że wynagradza tych, którzy Go szukają (Hbr 11, 6).

Największym jednak cudem jest to, że znalazłem dziewczynę, która myśli dokładnie tak, jak ja. I chociaż rok temu, kiedy od naszego ślubu dzieliły nas już tylko trzy miesiące, byłem zupełnie pewien, że chcę zostać jej mężem, poprosiłem Pana, by dał mi dodatkowy znak potwierdzający ten wybór, by mnie w nim totalnie i na zawsze „zabetonować”.

To także wydarzyło się na rekolekcjach. Każdego dnia czekałem na Boże natchnienie. W końcu, na jednym z wieczornych spotkań modlitewnych, gdzie kilkaset osób śpiewało pieśni pełne Ducha, dostałem wyraźną myśl, żeby wymknąć się na chór, gdzie nikt z kościoła nie dosięga wzrokiem i po prostu poprosić Boga o bezpośrednie Słowo. Tak też zrobiłem.

Kościół tętnił żywą modlitwą, a ja usiadłem w jego ciemnym zakątku, na starej ławce, i przez chwilę trwałem w milczeniu, upewniając się, że robię to z właściwym nastawieniem, że otwieram Biblię na losowej stronie w pełnej pokorze i nie z własnego pomysłu. Że nie stoję przed maszyną losującą, ale przed moim Ukochanym Panem.

Dopiero gdy mój palec znalazł się na Świętym Tekście, otworzyłem oczy. Słowa uderzyły mnie z nieprawdopodobną mocą: „twoje oczy ujrzą twego Nauczyciela, uszy zaś twoje usłyszą słowa rozbrzmiewające za tobą: – To jest właściwa droga, nią postępujcie! – gdybyście zwracali się w prawo lub w lewo” (Iz 30, 21). Żeby oddać cześć Bogu, który zaszczycił mnie swoją Obecnością i tak wyraźnym znakiem, położyłem się krzyżem na zimnej posadzce.

Wyszedłem z domu, w którym każdy studiował Słowo, a teraz – razem z Hanią – budujemy swój własny dom, w którym robimy dokładnie to samo. Dziękuję Bogu, że dał mi zasmakować takiego życia. Nie chcę znać żadnego innego i już nigdy nie wypuszczę go z ręki.

Czy więc Bóg to bajka dla dorosłych? Wręcz przeciwnie. Życie z Jezusem to rzeczywistość i wspaniała przygoda! – wasz, Mikołaj.

Czytaj także:

Kampania "Siedem dusz" - pierwsze świadectwo!

"Siedem dusz" - świadectwo Moniki i Marcina Gomułków

Skład „Siódemki":

1. Ks. Teodor Sawielewicz "Teobańkologia"
facebook.com/teobankologia
2. "Początek Wieczności" (Monika i Marcin Gomułkowie)
facebook.com/malzenstwojestboskie
3. Mikołaj Kapusta "Dobra Nowina"
facebook.com/dobranowinanet
4. Jakub "Anatom" Nowak
facebook.com/an4tom
5. Ks. Michał Olszewski SCJ
facebook.com/KsMichalOlszewski
6. "BÓGowscy" (Zuzia i Michał "PAX" Bukowscy)
facebook.com/pg/BOGowscy
7. Sebastian Banasiewicz
facebook.com/banasiewiczblog

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 grudnia

Piątek, I Tydzień Adwentu
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Jana Damasceńskiego, prezbitera i doktora Kościoła albo wspomnienie św. Barbary, dziewicy i męczennicy
Oto nasz Pan przyjdzie z mocą
i oświeci oczy sług swoich.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Iz 29,17-24; Ps 27,1bcde.4.13-14; Mt 9,27-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter