30 listopada
wtorek
Andrzeja, Maury, Konstantego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zwyciężyła dzięki wierze

Ocena: 0
1730

Za świadectwo wiary podziękował jej sam papież Franciszek. Chociaż Meriam Ibrahim groziła śmierć, nie wyrzekła się ona Chrystusa.

„Kiedy tamtego skwarnego majowego poranka sędzia ogłosił wyrok, który skazywał mnie na powieszenie za apostazję i karę stu batów za niewierność, nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie przypuszczałam, że stanę się symbolem. I nigdy nie aspirowałam do tego miana. Myślałam tylko o mojej religii oraz o poszanowaniu wartości, w których zostałam wychowana i w które mocno wierzyłam. Oczywiście wiedziałam o dziesiątkach, setkach, a może nawet tysiącach osób na całym świecie, które, wstrzymując oddech, czekały na decyzję sądu. Większość z nich nie dowierzała jednak, że dwudziestosiedmioletniej kobiecie spodziewającej się drugiego dziecka może grozić śmierć tylko dlatego, że nie chciała wyrzec się własnej wiary” – opowiada Meriam Yehya Ibrahim Ishag we wstępie do książki „Mam na imię Meriam”.

Meriam urodziła się i wzrastała w Sudanie. W 2014 r. przeżyła prawdziwy dramat. Jednak początków jej traumatycznych przeżyć należy szukać jeszcze w dzieciństwie. Ojciec Meriam opuścił rodzinę, gdy dziewczynka miała sześć lat. Dziś wcale go nie pamięta: ani jego wyglądu, ani głosu czy zachowania. Wyjechał na południe kraju i ułożył sobie życie na nowo. Wychowaniem dziewczynki zajęła się mama – emigrantka z Etiopii, prawosławna chrześcijanka. Ciężko pracowała na utrzymanie siebie i córki, prowadząc sklepik z rękodziełem i małe gospodarstwo. Kiedy dowiedzieli się o tym przyrodni bracia Meriam, których matka z córką nigdy wcześniej nie znały, postanowili przejąć majątek. Wymyślili plan, który o mało nie zakończył się śmiercią Meriam. Oskarżyli ją o przejście z islamu na chrześcijaństwo. Poza tym Meriam wyszła za mąż za chrześcijanina – Daniela Waniego, Sudańczyka z Południa – co islam uznaje za cudzołóstwo.

 

Na dnie piekła

Do drzwi Meriam 17 lutego 2014 r. zapukała policja. Kobieta była w ciąży i została uwięziona wraz z synkiem Martinem, który nie miał jeszcze dwóch lat. Przez całe dnie była przetrzymywana w ciasnej celi. Znajdowały się w niej jedynie trzy łóżka i malutkie okno. Było duszno i ciemno. Meriam była cała obolała: spuchły jej nogi, miała poocieraną skórę, ale najgorsze było poczucie bezsilności, lęk o przyszłość, o życie. Bała się porodu, bo znikąd nie było nadziei. Współwięźniarki szydziły z niej. Strażnicy zaś nie tylko udawali, że nic nie widzą, ale jeszcze sami nieraz znęcali się nad Meriam.

Petycję o uwolnienie sudańskiej chrześcijanki 
podpisało ponad 300 tys. ludzi 
w tym prawie 85 tys. z Polski

Kiedy nadszedł czas rozwiązania, w nocy z 26 na 27 maja, czuła się bardzo samotna. Ale „gdy tylko położna wzięła małą na ręce, a ta wydała pierwszy krzyk, Meriam zrozumiała, że całe wcześniejsze cierpienie miało sens i że życie zawsze zwycięża śmierć. Patrzyła na córeczkę, ale była tak słaba i zmęczona, że niemal brakowało jej sił, by wyciągnąć ręce i ją do siebie przytulić”.

Dziecka nie mógł zobaczyć ojciec. Według prawa byli cudzołożnikami, zawarli „nieważny” ślub. Meriam poznała Daniela, z zawodu biochemika, w 2011 r. Kilka miesięcy później wzięli ślub w Sudanie. Byli najszczęśliwsi na świecie, gdy na świat przyszedł ich synek Martin. Choć Daniel porusza się na wózku inwalidzkim, Meriam swoją siłą pokonywała wszelkie trudności dnia codziennego. Kiedy jej zabrakło, Daniel poczuł się słaby psychicznie i fizycznie. Był oskarżany, że jako chrześcijanin nawracał żonę na swoją religię.

Proces „niewiernej” był jedną, wielką farsą. Sędzia Abbas Mohemmed Al-Khalifa, który orzekał, od samego początku okazywał, że ma w sprawie Meriam wyrobioną opinię. „Adraf Al-Hadi Mohhamed Abdullah – spytał z pogardą w głosie, używając jej islamskiego imienia – co masz do powiedzenia?” Kobieta podkreśliła w odpowiedzi, że ma na imię Meriam i że jest chrześcijanką, od kiedy pamięta, więc nie popełniła apostazji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 listopada

Wtorek, I Tydzień Adwentu
Święto św. Andrzeja, apostoła
Ja jestem drogą, prawdą i życiem.
+ Czytania liturgiczne (rok  C, II): Mt 4,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter