26 czerwca
niedziela
Jana, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zaprzyjaźnieni z Maryją

Ocena: 5
1044

Są czcicielami Matki Bożej, mówią o niej „moja Mama”. O swoich bliskich relacjach z Maryją opowiadają Halina Łabonarska, Viola Brzezińska, Jan Budziaszek i Radosław Pazura.

fot.pixabay.com

Halina Łabonarska, aktorka

Kiedy byliśmy dziećmi, ja i moi bracia, Matka Boża ciągle mieszkała z nami w naszym domu. To było naturalnie związane z wychowaniem nas i dbałością mojej mamy, dla której Matka Boża była bardzo ważna. Tak już zostało. Różaniec, który mam w ręce, jest nieodłączną częścią mojego dnia od wielu już lat, nośnikiem wszystkich uczuć skierowanych do Maryi. Nie potrafię już żyć bez Niej. Jeśli tylko było to możliwe, 3 maja jeździłam na Jasną Górę, by uczestniczyć we Mszy pontyfikalnej głównych obchodów uroczystości Matki Bożej Królowej Polski, często miałam czytania w czasie liturgii. Potem moje osobiste spotkanie w kaplicy Matki Bożej było czymś niezwykle gorącym, potrzebnym. Tak jak wtedy, kiedy przez kilka lat przybywałam w pielgrzymce pieszej z Warszawy do Częstochowy. Zawsze obecność przed obrazem była zwieńczeniem trudu, momentem uspokojenia, że Ona jest, czuwa, Jej fiołkowe oczy patrzą na mnie. Przeżyłam to na Jasnej Górze, patrząc na Nią, więc wiem, że Jej obecność tam jest autentyczna, niezwykła. Ona jest naszą Królową, a jednocześnie Matką, bardzo bliską sercu i naszym uczuciom – codziennie staram się o tym pamiętać, jeśli się kogoś kocha, można mówić o tym nieustannie.

Ból, cierpienie, choroby, rozstania, troski, różne problemy wpisane są w nasze życie, stają się czymś nieuniknionym, i nie zawsze mijają. Tak jak Pan Jezus, Maryja jest blisko mnie, mogę się do Niej zwrócić, wypłakać, powiedzieć: „Maryjo, potrzebuję Twojej pomocy”. Chwytam za różaniec i rozmawiam z Nią. W kieszeniach każdego płaszcza mam po kilka różańców, są mi bliskie, nieustannie w ruchu, odmawiane w drodze do kościoła. Różaniec to jest rozmowa, każde „Zdrowaś” jest czymś niezwykle pięknym, nie spieszę się wtedy, czasem trwa ono dłużej, kiedy przerywam i rozmyślam. W Nowennie pompejańskiej często łączę się ze św. Janem Pawłem II, rytm różańca jest wtedy szybszy, zanurza w obecność Maryi. Są to niebywałe, metafizyczne spotkania, które pogłębiają moją duchowość, bez tej sfery życia wszystko byłoby jałowe, niepełne. Jestem bardziej spokojna, im więcej Jej zawierzam. Przy Matce Bożej inna jest jakość życia, nigdy nie jestem samotna, wiem, że Ona jest, a ja mogę do Niej mówić jak dziecko do matki. Różaniec wiele razy ratował mnie z różnych zapaści duchowych. Towarzyszy mi wszędzie. To bardzo ważne w tych tak trudnych czasach, ważne dla mnie w moim zawodzie artystycznym.

 

 

Viola Brzezińska, piosenkarka

Maryja zawsze była mi bliska, choć przez wiele lat przed moim nawróceniem istniała w nieco dalszej przestrzeni. Przełom nastąpił, kiedy pojechałam do Medziugorie. Rewolucyjnym doświadczeniem było dla mnie spotkanie z franciszkaninem o. Jozo Zovko. Od tamtego czasu Matka Boża stała mi się bardzo bliska, całe moje życie Jej powierzyłam. Maryi zawdzięczam bieg wielu przełomowych wydarzeń. Poznanie mojego przyszłego męża 8 grudnia, w uroczystość maryjną, nie było przypadkiem. Swoje małżeństwo powierzyłam Jej prowadzeniu. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, ofiarowałam Jej nasze dziecko. Z datami świąt Matki Bożej łączą się inne ważne w życiu chwile, jak narodziny naszego synka. Do dzisiaj Matce Bożej przedkładam wiele spraw rodzinnych przed podjęciem decyzji i nigdy mnie to nie zawiodło.

Maryja jest mi droga także jako kobieta i matka. Dużo z Nią rozmawiam na tematy wychowawcze, Jej zawierzam trudności. Któż może nas lepiej rozumieć niż Ona? Jej macierzyństwo od początku nacechowane było ogromnym cierpieniem. Myślę często, jak musiała się czuć jako młoda dziewczyna. Jak bardzo była dojrzała emocjonalnie, społecznie, by jako młodziutka dziewczyna podczas zwiastowania powiedzieć archaniołowi Gabrielowi „tak” – na po ludzku rzecz biorąc absurdalną, szaloną rzeczywistość. Jej życie nie było łatwe. Myślę wtedy, że moje macierzyństwo pewnie nie zawsze będzie usłane różami. Jej Syn przecież nam tego nie obiecywał. Jeśli będziemy naśladowali Jezusa, to będziemy doświadczali tych samych cierpień, wyśmiania przez ludzi, ale czytamy w Ewangelii: „kto wytrwa do końca, będzie zbawiony” – to cały czas trzyma mnie przy nadziei. W dzisiejszych trudnych czasach doświadczyłam wielokrotnie, że jedynie Chrystus nie zawodzi. Maryję często stawiam sobie za wzór i przykład, mogę zwrócić się do niej z każdym moim kobiecym dylematem.

Jeśli chodzi o polskie pieśni maryjne, najbardziej lubię „Z dawna Polski Tyś Królową”, ale tylko tę w aranżacji Marcina Pospieszalskiego. Marcin zrobił dla mnie przepiękne opracowanie tego utworu na potrzeby „Częstochowskiej Wiktorii” – koncertu z okazji 350. rocznicy obrony Jasnej Góry przed Szwedami. Uwielbiam śpiewać też „Ave Maria” Charles’a Gounoda czy staropolską „Bogurodzicę”.

Obecność Matki Bożej oznacza dla mnie pełnię. Nie byłoby Świętej Rodziny bez Niej, nie byłoby Kościoła katolickiego bez Maryi.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 26 czerwca

Niedziela, XIII Tydzień zwykły
Mów, Panie, bo sługa Twój słucha.
Ty masz słowa życia wiecznego.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 9,51-62
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Zdrowa odpowiedzialność (komentarz "Idziemy")

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter