16 grudnia
niedziela
Albiny, Zdzisławy, Alicji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Z papugą wśród młodych

Ocena: 0
1920

Dzieci i młodzież czytają dziś nie więcej, niż wymaga kanon lektur. Jak w tej sytuacji namówić ich do zagłębiania się w Pismo Święte?

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

Naprzeciw młodym wyszło wydawnictwo Rafael, które wypuściło właśnie na rynek „Biblię z papugą” – znaną na całym świecie z amerykańskiego wydania Zonderkidz. Na tym modelu wzorowali się graficy wydawnictwa. – Aby Pismo Święte było przystępne dla młodego człowieka, także wizualnie, ma w tym wydaniu formę przygodową. Pomagają grafiki, komentarze, objaśnienia, ciekawostki, didaskalia, przygodowa stylizacja, kolorowe mapy – mówi Janusz Michałowski, dyrektor Domu Wydawniczego Rafael.

 

Na początku było słowo, nie obraz

Kiedy bp Marek Solarczyk, szef Wydziału Katechetycznego Diecezji Warszawsko-Praskiej pokazał swoim uczniom „Biblię z papugą”, zapytali: „A skąd papuga?”. – Odpowiedziałem: Jak to skąd? Ona wskazuje właściwy kierunek – Panama! – relacjonuje.

– Przewodniczką po biblijnym świecie jest tu papuga. – tłumaczy Janusz Michałowski. – Papuga w sposób naturalny potrafi wypowiedzieć słowo ave, innych musi się nauczyć. Przez ave Słowo stało się ciałem, z którym my możemy się spotkać – także na kartach „Biblii z papugą”.

Biblia jest jak zapis nutowy – żyje wtedy, gdy jest czytana.

Tekst „Pisma Świętego dla młodych” Rafaela – bo tak brzmi oficjalny tytuł księgi – jest tekstem Biblii Tysiąclecia Pallotinum. Nie jest więc to kolejne streszczenie najbardziej „chwytliwych” fragmentów Starego i Nowego Testamentu. Mimo atrakcyjnej szaty graficznej tekst pozostaje wymagający. – Aby młodzi zechcieli sięgnąć po Pismo Święte, należy przede wszystkim zrozumieć i uszanować jego naturę – mówi ks. prof. Waldemar Chrostowski, teolog, biblista, wieloletni przewodniczący Stowarzyszenia Biblistów Polskich. – Ono jest jak zapis nutowy – żyje wtedy, gdy jest czytane. Pismo Święte jest punktem wyjścia. Ale człowiek musi wiedzieć, dokąd chce dojść. Biblię czytamy, by zrozumieć tajemnicę Boga, który stał się Człowiekiem.

– Po raz pierwszy z Pismem Świętym zetknąłem się jako jedenastolatek, kiedy mama kupiła je na wycieczce do Łomży – wspomina duchowny. – Pobiegła z nim zaraz do proboszcza, ale on ocenił, że „dzieciak takich rzeczy nie powinien czytać”. I mama schowała je na lata.

Przed Soborem Watykańskim II domowe czytanie Pisma Świętego nie było zalecane. Teraz księża i hierarchowie podkreślają, że młody człowiek powinien się z nim spotykać nie tylko podczas niedzielnych czytań i homilii, która je objaśnia. Nie tylko na katechezie, na „ubiblijnianie” której stawia się w ostatnich latach. Ale przede wszystkim w rodzinie, podczas głośnej lektury. – Czytając Biblię głośno, użyczamy swojego głosu Panu Bogu – tłumaczy ks. prof. Chrostowski.

Podkreśla przy tym, że przywykliśmy do rzeczy łatwych i szybkich, a lektura Pisma Świętego musi być powolna i skłaniać do myślenia. Zaletą „Biblii z papugą” jest to, że tekst Pisma Świętego opatrzony jest ilustracjami i informacjami dotyczącymi opisywanych czasów, ludzi i zwyczajów. – To wydanie bardzo ważne i potrzebne – podsumowuje biblista – młody człowiek czyta to samo, co jest czytane w kościele, i nie ma rozdwojenia.

Tylko lektura słowa Boga może do Niego przybliżyć – zauważa ks. Chrostowski. – Tak popularna kultura obrazkowa, czyli filmy, mogą tylko popsuć treść Pisma Świętego – mówi. – Postacie i wydarzenia przedstawiane są zawsze zgodnie z czyjąś wizją, psują więc wyobraźnię czytelniczą, ale też mogą wykrzywiać przekaz. Nie łudźmy się: oglądanie z nikogo nie uczyniło chrześcijanina. Na początku było Słowo, nie obraz.

 

Systematycznie i konsekwentnie

Ksiądz Chrostowski od ponad 30 lat prowadzi konferencje biblijne, na które za każdym razem przychodzi kilkaset osób. – Pokazuje to, że zapotrzebowanie na Biblię istnieje – tłumaczy – ale na Biblię, która jest czytana i objaśniana z perspektywy wiary chrześcijańskiej.

Dziś niejednokrotnie zdarza się, że to dzieci prowadzą rodziców do kościoła i ich ewangelizują. Bo kiedy siostra zada dziesiątek Różańca dziennie, dzieci namawiają rodziców do wspólnego odmawiania. To stawia nie lada zadanie przed katechetami. – Każde wydanie Pisma Świętego, które prowadzi do pogłębienia wiary, jest dobre – mówi bp Solarczyk, który sam jest katechetą. – To dobry punkt wyjścia dla początkujących, także dorosłych. Ważne tylko, by na tym etapie się nie zatrzymać.

Biskup, który naucza w szkole średniej już 25 lat, zauważa wśród młodych przejawy zainteresowania Pismem Świętym. – Należy tylko dać im przestrzeń, a zainteresowanie przejdzie w lekturę – tłumaczy. – Pamiętam proboszcza z mojej pierwszej parafii, w której byłem wikariuszem. Co tydzień zapraszał nas na konferencje przy herbatce, tłumacząc czytania niedzielne, abyśmy my dalej dobrze tłumaczyli je dzieciom w szkole i wiernym podczas homilii. Dzieci, które w tej parafii przygotowywały się do Pierwszej Komunii Świętej, w okresie Wielkiego Postu otrzymywały własny egzemplarz Pisma Świętego. I szły z nim do spowiedzi, bo jako pokutę otrzymywały przeczytanie fragmentu Nowego Testamentu. Moim zadaniem jako katechety było im pomóc, objaśniać.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -