30 września
środa
Wery, Honoriusza, Hieronima
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wyrosłem wśród rolników

Ocena: 0
965

Rolnicy kultywowali język polski i autentyczną kulturę, tradycje, zwyczaje i wiarę katolicką.

fot. I.Świerdzewska

Wyrażam szczerą wdzięczność Kapitule za przyznanie mi prestiżowej Nagrody im. bp. Romana Andrzejewskiego i że znalazłem się w dostojnym gronie jej laureatów z lat poprzednich. Jest to dla mnie honor, radość i szczególne wyróżnienie.

Nie ukrywam, że wiadomość o mianowaniu mnie do otrzymania tego zaszczytu przyjąłem ze zdumnieniem; wszak nie jestem profesjonalnym ani rolnikiem, ani ogrodnikiem, ani też przedstawicielem zawodów pokrewnych. Z zawodu jestem lekarzem, z powołania kapłanem.

Po zastanowieniu dostrzegam jednak pewne cechy promujące do decyzji Kapituły Fundacji „Solidarna Wieś”. Pierwsza z tych cech została opublikowana w zapowiedziach i dotyczy mojej duszpasterskiej troski o rolników; troski wyrażonej w nauczaniu zwłaszcza z okazji obchodzenia corocznych dożynek – święta plonów. Diecezja warszawsko-praska obejmuje bowiem nie tylko ludność wielkomiejską i podmiejską, lecz również obszary wiejskie wschodniego Mazowsza.

Drugi motyw też był wspomniany, a więc dorobek pięciu pokoleń rodziny Hoserów w rozwoju polskiego ogrodnictwa, od 1844 r. „Hoser dostarczy kwiatów” – pisał w „Lalce” Bolesław Prus o moim pradziadku Piotrze Hoserze. Ten wątek przedstawił [w laudacji – przyp. red.] po mistrzowsku varsavianista i dziennikarz Radia Warszawa, pan red. Piotr Otrębski, za co mu serdecznie dziękuję.

Jest jednak i trzeci wątek, a mianowicie moje osobiste związki ze środowiskiem rolnictwa i ogrodnictwa. Po upadku powstania warszawskiego moja mama, siostra i mówiący te słowa (ojciec zginął w powstaniu) znaleźliśmy przytułek w domu Mieczysława Kamberskiego, zarządzającego słynną krakowską firmą nasienną Edwarda Freege.

Kolejne lata spędzałem w folwarku mojej babci w Wielkopolsce, w pobliżu Śremu. Było to typowe wielohektarowe gospodarstwo rolnicze: uprawa zbóż i ziemniaków, przydomowy ogród warzywny i hodowla zwierząt: konie, krowy, nierogacizna, rozmaite ptactwo: kury, kaczki, gęsi, perliczki i indyki. Widziałem ciężką fizyczną pracę na roli, zwłaszcza przy żniwach, i ciągłe zabieganie w trudnych warunkach. Sam zaś pasałem krowy i pilnowałem, by nie weszły w szkodę.

Pamiętam wizytę w Warszawie w 1948 r. Z balkonu na czwartym piętrze Hoserowskiej kamienicy w Alejach Jerozolimskich oglądałem ruiny Warszawy: to było morze ruin. Ale na parterze znajdował się wspaniały sklep nasienny firmy Braci Hoser. Przypominał stare apteki: szafy i półki z ciemnego drewna, szuflady i szufladki z rozmaitością nasion kwiatów i warzyw. To tam w czasie okupacji znajdował się punkt kolportacji prasy podziemnej, przechowywanej w workach z nasionami. Po upaństwowieniu, a więc likwidacji Firmy, w sklepie sprzedawano buty i jakąś galanterię: Sic transit gloria mundi!

Od następnego, 1949 r. zamieszkaliśmy w szkółkarskim majątku mego stryja Piotra Hosera – wnuka i jego sióstr. Supernowoczesny majątek w podwarszawskim Żbikowie powstał według najlepszych europejskich wzorów w roku 1896. Tam nauczyłem się wiele. Od prac przy zbiorach owoców i warzyw i ich ekspedycji, poprzez prace w produkcji drzewek owocowych: pikowanie sadzonek i okulizacja szlachetnych odmian na tzw. podkładkach. A poza tym prace polowe: bronowanie, redlenie, piełakowanie, opryski. Wykonywałem prace w parku dendrologicznym, dziś zabytku przyrody, jak gracowanie ścieżek czy prace porządkowe. Powoziłem jednokonną bryczką i dwukonną platformą towarową, m.in. jadąc nią nawet w poprzek Warszawy, na Pragę. Widziałem, jak z tych przerośniętych szkółek lipowych wywożono ciężarówkami drzewa do obsadzenia otoczenia Pałacu Kultury w Warszawie. Z moim kuzynem Piotrem Hoserem – prawnukiem, obecnym tu lekarzem weterynarii, hodowaliśmy kury!

Będąc studentem medycyny i mieszkając już w Warszawie, pracowałem w czasie wakacji letnich jako robotnik rolny. Najpierw na polach nasiennych wielkiej duńskiej firmy Ohlsens-Enke, partnera handlowego firmy Braci Hoser w latach międzywojennych w Høje Taastrup koło Kopenhagi. Całymi dniami podwiązywałem sznurkiem kalafiory nasienne na ogromnym polu, pieliłem z motyką w ręku grządki, misiakowałem pomidory, a w dni deszczowe czyściłem cyklameny w szklarniach.

Rok później, w 1965, byłem zatrudniony w ogrodzie pana Jeana Greniera, w Antibes, na Lazurowym Wybrzeżu. Pracowała ze mną młoda Niemka, studentka konserwatorium w Hamburgu. Te prace stwarzały okazje praktyki języków: angielskiego w Danii i francuskiego w Antibes.

Oboje moi rodzice byli inżynierami rolnictwa. Rodzona siostra Julia została naukowcem z dziedziny genetyki warzywnej i pracowała w Instytucie Warzywnictwa w Skierniewicach. Mawiała, że doktorat zrobiła z kapusty, a habilitację obroniła z kalafiora. Trzech spośród moich bratanków i kilku spośród ich synów ukończyło, na różnych wydziałach, SGGW, a dwóch z nich Wydział Biologii UW, natomiast moja siostrzenica Urszula – Wydział Zootechniki. Stąd też w kręgu rodzinnym ciągle prowadziło się rozmowy o hodowli roślin w szerokim zakresie jej zastosowań.

Zwracając się do rolników, już jako biskup warszawsko-praski, uświadamiałem im, że są nośnikami wolności i polskości. W okresie rozbiorów Polski to oni kultywowali polski język i autentyczną kulturę, tradycje, zwyczaje i wiarę katolicką. To oni brali udział w powstaniach: kościuszkowskim, listopadowym i styczniowym. W ten nurt wpisuje się „Rota” Marii Konopnickiej. W czasach komunistycznych polscy rolnicy skutecznie oparli się kolektywizacji: 80 proc. ziem należało do rolników indywidualnych, a były to gospodarstwa rodzinne, swoiste oazy wolności i godności. Nie darmo utarło się powiedzenie: chłop na zagrodzie, równy wojewodzie, w nawiązaniu do szlachty zagrodowej. Przy ciągłych brakach żywnościowych to oni dostarczali swoich produktów mieszkańcom miast.

Dzisiejsza ich rola i znaczenie bynajmniej nie wygasły. Nowoczesne gospodarstwa rolne i ogrodnicze mają do czego nawiązywać, i oby gospodarstwa rodzinne wzrastały i kwitły. Tak jest ważnym życzenie, by młodzież wiejska, po odpowiednim wykształceniu, wracała na ojcowiznę i prowadziła uprawy i hodowlę ekologiczną, by wytwarzała zdrową żywność dla zdrowia i rozwoju całego społeczeństwa. Temu również sprzyja rozwijająca się agroturystyka.

W ostatnich dożynkach w Kałuszynie nawiązywałem do encykliki papieża Franciszka Laudato si. Jej pierwsze zdanie brzmi następująco: „Laudato si’, mi’ Signore – »Pochwalony bądź, Panie mój« – śpiewał św. Franciszek z Asyżu. W tej pięknej pieśni przypomniał, że nasz wspólny dom jest jak siostra, z którą dzielimy istnienie, i jak piękna matka, biorąca nas w ramiona: »Pochwalony bądź, mój Panie, przez siostrę naszą, matkę ziemię, która nas żywi i chowa, wydaje różne owoce z barwnymi kwiatami i trawami«”.

I na tym kończę, dziękując za uwagę.

A teraz wyrażam serdeczną wdzięczność Radzie Fundacji z panem Sławomirem Siwkiem, przewodniczącym, i Kapitule nagrody pod honorowym przewodnictwem ks. bp. Artura Mizińskiego, sekretarza generalnego KEP.

Ks. kard. Kazimierzowi Nyczowi, metropolicie warszawskiemu, dziękuję za osobiste wręczenie nagrody i uczestnictwo w dzisiejszej ceremonii. I przychylność.

Ks. bp. Romualdowi Kamińskiemu i wszystkim przybyłym z diecezji warszawsko-praskiej dziękuje z solidarną obecność i wieloletnią współpracę.

Szczególne podziękowanie kieruje do współbraci i współsióstr ze Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego – pallotynów i pallotynek.

Wszystkim natomiast obecnym za życzliwość i przychylność, które zachowam we wdzięcznej pamięci.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 września

Środa, XXVI Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Hieronima, prezbitera i doktora Kościoła
«Pójdź za Mną»
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Hi 9,1-12.14-16; Ps 88,10b-15; Łk 9,57-62
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter