18 czerwca
poniedziałek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wiara, która leczy

Ocena: 4.775
1811

Krajowy duszpasterz służby zdrowia ks. Arkadiusz Zawistowski, mówi, że często spotyka się z sytuacją, gdy samopoczucie pacjenta znacznie poprawia się po rozmowie z kapłanem czy po przyjęciu sakramentów świętych. – Odwołanie się do duchowości powoduje, że człowiek w sytuacji zagrożenia życia potrafi opanować ogromny niekiedy lęk – ocenia duszpasterz. Zwraca uwagę, że stany depresyjne często towarzyszą pacjentom leczącym się wielu oddziałach: – Mówi się o pandemii depresji wśród chorych. Te osoby bywają bardzo otwarte na pogłębianie życia duchowego, chcą, by ktoś ich wspierał i towarzyszył im, by je przeprowadził przez ich ciemność.

Ksiądz Zawistowski podkreśla jednocześnie, że rola osób specjalizujących się w opiece duchowej nad chorymi wcale nie polega na ewangelizowaniu. – Chodzi o to, by człowiekowi w kryzysie zdrowotnym wskazywać wartości, które są dla niego ważne. Przecież także ateista ma swoją duchowość.

 

Kiedy do specjalisty?

– Czasy, w jakich żyjemy, sprzyjają zapadalności na depresję – nie ma wątpliwości ks. dr Stanisław Tokarski MS, psycholog i psychoterapeuta, wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich. – Poradzenie sobie z wyzwaniami, jakie stawia przed człowiekiem współczesny świat, wymaga dużej odporności psychicznej. Nie każdy jest do tego przygotowany.

Osobista relacja z Panem Bogiem może znacznie wspomóc proces powrotu do zdrowia.

Na zachorowanie bardziej narażone są osoby o większej wrażliwości emocjonalnej. Energię potrzebną do poradzenia sobie z trudniejszym wyzwaniem ich organizm katalizuje w agresję wymierzoną przeciwko samemu sobie. Stąd niechęć do życia i dojmujący smutek, jakiego doświadczają chorzy na depresję.

Jeśli stan obniżonego nastroju: braku radości i zapału do pracy, niechęci do utrzymywania kontaktów towarzyskich trwa powyżej dwóch tygodni i nie jest związany wyłącznie z sytuacjami losowymi, możemy mówić o depresji. Nie można bagatelizować niepokojących objawów, ale należy udać się do specjalisty – psychologa lub psychiatry. W cięższych przypadkach nie obejdzie się bez leczenia farmakologicznego.

– Aby naprawdę uporać się z chorobą, sama farmakologia nie wystarczy – uważa ks. Tokarski. – Leki przynoszą ulgę: poprawę nastroju czy obniżenie lęku. To daje możliwość na zmianę sposobu życia, poradzenie sobie z czynnikami, które doprowadziły do załamania zdrowia. Jeżeli to nie zachodzi, następuje przeciążenie: negatywne emocje skierowane na siebie powodują utrwalenie tego stanu i po odstawieniu leków choroba wraca.

 

Modlitwa i praca

Adrian Wawrzyczek, szukając dla siebie drogi uzdrowienia, odkrył medytację ignacjańską. – Kiedy leki przywróciły mnie do życia, musiałem skorzystać z czegoś, co zastąpi mi terapię, na którą nie było mnie stać – mówi. Ignacjański rachunek sumienia, kontemplacja słowa Bożego, skoncentrowanie się na chwili obecnej, modlitwa dziękczynienia – to zaczerpnięte ze wskazań św. Ignacego Loyoli elementy autoterapii, którą Adrian Wawrzyczek opisuje w swojej książce „Ogarniacz. Opanuj swoją codzienność”.

Mężczyzna zdradza, że ogromne wsparcie w chorobie otrzymał również ze strony grup modlitewnych z całej Polski. – Przełom nastąpił w czasie rekolekcji Domowego Kościoła, gdy po przyjęciu Komunii Świętej poczułem, jak Ktoś „zapala światło”. Przed rekolekcjami była rozważana hospitalizacja, a po rekolekcjach wróciłem do pracy na 16 godzin. Jestem dziennikarzem, pracuję umysłowo – podkreśla. – Dzięki modlitwie i pracy nad sobą dziś odczuwam znacznie więcej spokoju wewnętrznego i wiary w siebie. Mam też więcej cierpliwości.

– Klasyczna depresja trwa około pół roku. Mamy czas żeby się pozbierać, zrewidować swoje życie, oprzeć je na dobrych filarach. W leczeniu chodzi o to, żeby to ułatwić i przyspieszyć. Jeśli ktoś się dobrze organizuje, ma wgląd we własne wnętrze przez samoobserwację, może w ten sposób przyspieszyć regenerację fizjologiczną – komentuje ks. Tokarski.

Wiara, przeżywana jako osobista relacja z Panem Bogiem, może proces powrotu do zdrowia znacznie wspomóc. – Potrzebne jest zawierzenie, zakotwiczenie się w ostatecznej nadziei, że nawet jeśli w życiu bywa ciężko, jest Ktoś kto kocha, nie odrzuca i w Kim ostatecznie znajdziemy radość i szczęście. Relacja życzeniowa, próby przekupywania Pana Boga powodują, że w razie niespełnienia oczekiwań jeszcze łatwiej o rozczarowanie i załamanie – mówi wiceprzewodniczący Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich.

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły