25 września
wtorek
Aurelii, Wladyslawa, Kleofasa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W górę serca

Ocena: 4.96667
2309

Jezus zabiera uczniów w miejsce odosobnione, bo pragnie przekazać im coś bardzo ważnego; nie chce, by rozpraszały ich przyziemne troski.

fot. pixabay.com

W doliny dnia powszedniego wkrótce powrócą, ale będą już nieco inni, ich szara codzienność przeszyta będzie złotą nicią doświadczenia na górze. Jezus rzuci na ich życie nowe światło, by nie zwątpili, patrząc na Jego krzyż, a potem dźwigając własny; by można było kiedyś opisać ich życie psalmem: „Nie ocaliło ich własne ramię, lecz ramię i prawica Twoja, i światło Twego oblicza, boś ich umiłował” (Ps 44).

Tym światłem jest sam Bóg. Symeon, trzymając w dłoniach Dzieciątko Jezus, zawołał: „Światło na oświecenie pogan” (Łk 2,32), a po latach Chrystus sam o sobie dał świadectwo, mówiąc: „Ja jestem Światłością świata” (J 8,12).

Owym blaskiem Bóg dzieli się ze mną podczas intymnego spotkania, czyli modlitwy, pod warunkiem że dam się zaprowadzić na moją górę Tabor i oderwę myśli od codziennych trosk. Na modlitwie słowa są ważne, ale nie najważniejsze; lepiej jest modlić się sercem bez słów niż słowami bez serca. Piotr, jak wystraszone dziecko, nie wiedział, co powiedzieć, choć zazwyczaj jako pierwszy zabierał głos. Miał za to pewność, że dobrze im jest u boku Mistrza. Bogu bardzo zależy, abym otworzył się na Niego, dał się poprowadzić, słuchał Jego głosu, tworzył z Nim więź rodzic-dziecko; bym z każdym dniem nabierał tej pewności, że Bogu mogę zaufać, że Jego miłość jest wierna, bezinteresowna i cierpliwie czekająca, że mogę zawsze i ze wszystkim zwrócić się do Niego. „Uniesiony przez modlitwę duch ludzki osiąga wyżyny nieba i obejmuje Boga niewypowiedzianym uściskiem, pożądając Boskiego mleka, jak dziecko przywołujące płaczem swoją matkę” – pisze św. Jan Chryzostom.

Jedną z takich gór jest niedziela: jak Tabor wybija się w otaczającym go krajobrazie, tak niedziela króluje nad tygodniem. Tego dnia mogę wznieść się ponad krzątaninę codzienności, podziękować Bogu za owoce pracy, przyjrzeć się sprawom niematerialnym i zachwycić się tym, na co brakowało czasu w tygodniu; mogę – jak Piotr – na chwilę stracić głowę dla Chrystusa, by On rzucił swoje światło na decyzje moich przyszłych dni. Każda niedziela jest małą Wielkanocą, pamiątką Zmartwychwstania – to wtedy Chrystus zajaśniał najpełniej, a przemienienie na górze Tabor było właśnie zapowiedzią ostatecznego zwycięstwa światła i życia nad mrokiem i śmiercią, przejścia z niewoli ku wolności. Pozwólmy zatem Jezusowi poprowadzić się ku szczęściu, nucąc z zespołem Chili My: „W niedzielę skrzydła swoje weź, na wielką górę z nimi wejdź i leć!”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Kapłan diecezji włocławskiej, sekretarz bp. Wiesława Meringa



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI