20 listopada
środa
Anatola, Sedzimira, Rafala
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W Częstochowie tron swój wzniosła

Ocena: 5
723

Chodzimy na Jasną Górę, aby dać ujście naszym łzom i zaczerpnąć siły na lepsze jutro – dla siebie, dla bliskich, ale też dla kraju czy świata.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Kiedy człowiek spotyka Boga, coś ważnego dzieje się w jego życiu. Do takich należało np. spotkanie Zacheusza z Chrystusem (Łk 19,1-10). Od kiedy spotkał się ze Zbawicielem, Zacheusz przestał być tym, kim był wcześniej. Zmienił się. Spotkał Boga, bo Bóg spotkał jego i zmienił jego życie: dotąd Zacheusz miał kompleks wzrostu, a Chrystus ukazał mu, w czym tkwi prawdziwa jego wielkość; miał poczucie winy, a Chrystus przebaczył mu; był słaby, Chrystus tymczasem uczynił go mocnym; bał się „opinii publicznej”, a Jezus przekonał go, że bać się winien tylko Tego, „który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28).

 


SPOTKANIA Z MATKĄ

Kiedy człowiek spotyka się z Matką Boga, wówczas na nowo staje się Jej dzieckiem; z osoby słabej staje się mocny, stojąc zaś przy Królowej, odkrywa w sobie tożsamość syna lub córki Króla. Odtąd nie boi się już świata, wszak wie, że jest z nim Królowa, Matka Boga, Pana Wszechświata.

Przez wieki ziemie polskie były „miejscem” i „okazją” do spotkań różnych ludzi, języków, narodów, wierzeń. Najwięcej jednak na ziemiach polskich było spotkań z Maryją w jasnogórskim obrazie. Nawet o tym nie wiedząc, powtarzaliśmy niemal dosłownie słowa św. Bernarda z Clairvaux, cystersa z XII wieku: „O ktokolwiek jesteś (…),nie odwracaj oczu od blasku tej gwiazdy, jeżeli nie chcesz, by cię burze pochłonęły (...). W niebezpieczeństwach, w utrapieniach, w wątpliwości o Maryi myśl, Maryję wzywaj. Niech ci Ona nie schodzi z ust, niech nie odstępuje od serca; i żebyś mógł uprosić pomocnego Jej wstawiennictwa, nie spuszczaj z oka wzoru Jej postępowania. Idąc za Nią, nie zajdziesz na manowce; wzywając Ją, nie popadniesz w rozpacz; mając Ją na myśli, nie pobłądzisz”.

Tak właśnie robiliśmy. Modląc się żarliwie na Jasnej Górze przed obrazem Maryi, zdawało się nam słyszeć słowa: „Dziecko najsłodsze, twe łzy wzruszyły Mnie, bo są wyrazem miłości, twoich szlachetnych pragnień. Jeszcze dziś przyjdę do ciebie i zaradzę twoim trudnościom”.

I rzeczywiście przychodziła i pomagała. Pomagała rozwiązać trudności, które po ludzku były nie do rozwiązania. Dawała nadzieję na lepsze jutro wtedy, kiedy serca traciły nadzieję i odwagę. Kiedy inni mówili, że lepiej być nie może, kiedy „idee” zwalczały „Logos”, czego i dziś jesteśmy świadkami. Maryja na Jasnej Górze przekonywała, że Boga i Jemu wiernych nikt nigdy zwyciężyć nie zdoła. Henryk Sienkiewicz w klasztornej Księdze Pamiątkowej napisał, że „tu bije nieśmiertelne serce polskiego ludu”, a św. Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny dodawał: „Jasna Góra jest sanktuarium Narodu. Trzeba przykładać ucho do tego świętego Miejsca, aby czuć, jak bije serce narodu w Sercu Matki. Trzeba usłyszeć echo całego życia Narodu w Sercu jego Matki i Królowej”.

 


TO MIEJSCE WYBRAŁA

W czasie szwedzkiego potopu dla 160 żołnierzy, garstki szlachty z rodzinami i służbą oraz 70 zakonników stała się Hetmanką. Prawie sześć tygodni obrońcy Jasnej Góry stawiali czoła dziesięciokrotnie liczniejszym wojskom nieprzyjaciela. Kiedy załoga odpierała ataki, naprawiała mury rujnowane pod gradem szwedzkich pocisków i gasiła pożary, paulini odprawiali procesje z Najświętszym Sakramentem, wszystko zawierzając Maryi. Jasnogórski klasztor, który Maryja obrała za swoje mieszkanie, nazwany przez szwedzkiego generała Burcharda Müllera „zwykłym kurnikiem”, stał się niezwyciężony. Szwedzi w upokorzeniu zmuszeni zostali do odstąpienia od oblężenia Jasnej Góry.

Tuż po Bożym Narodzeniu, w nocy z 26 na 27 grudnia 1655 r., rozpoczął się ich wielki odwrót, a w ciszy opowiadali o niezwykłych wydarzeniach, jakie towarzyszyły oblężeniu. Mówili, że widzieli wówczas postać kobiecą w niebieskiej szacie, przechadzającą się po murach. Jej widok budził paniczny lęk w szeregach szwedzkiego wojska. Innym razem ukazywała się im osoba w białej szacie, która trzymała w ręku miecz. Kiedy przystępowali do ostrzału armatniego, owa tajemnicza postać otaczała mgłą Jasną Górę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest relatorem w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 listopada

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.
Dziś w Kościele:
+ środa, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe św. Rafała Kalinowskiego, prezbitera
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Mch 7,1.20-31; Ps 17,1.5-6.8.15; Łk 19,11-28
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -