18 sierpnia
sobota
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Taca i dzieci

Ocena: 0
2093

Taka natura ludzka: porywy hojności przeplatają się z samolubstwem

Trzyletni maluch, gdy na Mszy Świętej przechodzi koło niego ksiądz z tacą, odruchowo bierze z niej co popadnie. Trochę starsze dziecko wie, że pieniążek, który otrzymał od rodziców, musi złożyć na tacę. Jeszcze starsze dostaje piątaka, rozmienia, daje na tacę dwójkę i ma trzy do przodu… Oczywiście, zdarzają się piękne gesty, kiedy dziecko, przyjęte potrzebami innych, potrafi pomóc, nawet w ukryciu, aby uniknąć pochwał, rezygnując z własnej przyjemności. W biednych krajach, gdzie łatwo spotkać żebrzące dzieci, można z łatwością wzruszyć się, widząc, jak starsze dzieci dzielą się z młodszymi otrzymanym jedzeniem, czy nawet rozgryzają na części cukierek, by się nim podzielić i sprawić radość innym. Wspólna nędza czyni człowieka bardziej solidarnym.

Taka już natura ludzka, że porywy pięknej hojności przeplatają się z rażącym samolubstwem. Dopóki będziemy na tym „łez padole”, dopóty będziemy musieli wzmacniać w sobie postawę dzielenia się i tępić przejawy egoizmu. Codzienne życie nam daje wiele okazji, by uczyć się tego, co św. Paweł wkłada w usta Jezusa: „Więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu” (Dz 20,35).

Papież Franciszek w najnowszej swej adhortacji Gaudete et exsultate (nr 144) przypomina, że szczęście jest dostępne dla każdego. „Jezus zachęcał swoich uczniów, by zwracali uwagę na szczegóły:

Drobny szczegół, że na uczcie weselnej zaczęło brakować wina.

Drobny szczegół, że zabrakło jednej owcy.

Drobny szczegół, że wdowa złożyła w ofierze dwa pieniążki.

Drobny szczegół posiadania zapasu oleju do lamp na wypadek, gdyby oblubieniec się opóźniał.

Drobny szczegół, aby zapytać uczniów, ile mają chlebów.

Drobny szczegół przygotowania żarzących się węgli, a na nich ryb, gdy czekał na uczniów o świcie”.

Zwracanie uwagę na te szczegóły nie jest drobiazgowością. Wysiłek, by o tych sprawach pamiętać, by rozliczać się z nich, nie jest przesadą skrupulatnego sumienia, lecz czujną miłością. Nie jest też przejawem woluntaryzmu, perfekcjonizmu, nadgorliwości czy innego sztywnego formalizmu.

Życie w dzisiejszej cywilizacji ma swoją specyfikę. Jeżeli czujemy się odpowiedzialni za świat i nie sądzimy, że naszym powołaniem jest „sprzedać wszystko, rozdać ubogim, i niech ktoś inny się zajmuje ekonomią, polityką czy kulturą”, to niech działa potrzeba rozeznania i kreatywności. Dobroczynność wymaga nie tylko dobrego serca, lecz też dobrobytu, a ten bez wysiłku nie przychodzi, chyba że rozdajemy to, nad czym napocili się inni.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest duchownym Prałatury Opus Dei w Warszawie



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI