13 kwietnia
wtorek
Przemyslawa, Hermenegildy, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Święci nigdy nie umierają. Rozmowa z rodzicami Nicoli Perin, kandydata na ołtarze

Ocena: 0
534

"Chcemy przekazać młodzieży, że Nicola żyje. Każdego dnia odczuwamy jego obecność. Dowiadujemy się tego od innych osób: młodych i dorosłych. Powstały różne grupy modlitewne. Modlimy się dziękując Bogu za dar Nicoli. Nigdy nie przestaniemy dziękować Panu za niego. Inaczej chyba byśmy zdradzili jego wiarę" - mówią Adriana Vanzan i Roberto Perin, rodzice Nicoli Perin, który zmarł 24 grudnia 2015 roku w wieku 17 lat. W przygotowaniu jest jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym. Na podstawie jego biografii powstaje film fabularny.

fot.www.facebook.com

Piotr Dziubak (KAI): Aleksander Manzoni, wieszcz włoskiej literatury, mówił: "Nikt nie jest świętym dla swojego sługi". Wy widzieliście jak Nicola dorastał. Jak to wyglądało?

Adriana Vanzan: Te słowa Manzoniego przywołują myśli, że gospodarz niedobrze traktował swojego sługę (śmiech)... Jak mój pan jest zły - mówił sługa - daje tylko rozkazy. Nie wie co to delikatność, grzeczność. I tak to trochę jest w relacji dziecko - rodzice. Oni też dają tylko polecenia: bądź grzeczny, ucz się, zachowuj się itd.

Nicola był dzieckiem jak wszystkie inne. Zachowywał się jak wszystkie dzieci. Jak każde dziecko, stosownie do wieku, wyrażał swoje zdanie. Ale muszę tu nadmienić, chociaż ktoś mógłby odebrać to jako sprzeczność, nigdy nie sprawił nam przykrości. W nauce szło mu bardzo dobrze. Był gospodarzem klasy. Umiał i musiał się zorganizować. Trenował rugby, które bardzo kochał. Inną jego pasją było wędkarstwo. Już jak był w średniej szkole pytałam go: Nicola dasz radę? Mamo, nic się nie denerwuj, dam sobie radę. I muszę powiedzieć, że zawsze był gotów pomagać kolegom, jeśli byłaby taka potrzeba. Może czasami jego dojrzałość, jego rozumowanie ponad swój wiek wręcz niepokoiło mnie. Miał wielką wrażliwość wobec osób potrzebujących pomocy. Pamiętam jak wróciłam po operacji kręgosłupa do domu. Wręczył mi medalik mówiąc: "Mamo trzymaj zawsze blisko siebie ten medalik z Matką Bożą, Ona zawsze ci pomoże". Miał wtedy siedem lat.

Szacunek do natury, do środowiska. Kiedy gdzieś jechali z tatą i widział, że ktoś łowi ryby nielegalnie, że kłusuje, radził: tato dzwońmy po straż leśną. I tak to się kończyło, jeśli widział, że coś było nielegalnego. Muszę powiedzieć, że często zachowywał się zupełnie inaczej, niż powinno dziecko w jego wieku.

Czy to wprawiało was w niepokój?

Adriana Vanzan: Ja byłam tym bardzo zaniepokojona.

KAI: Koledzy z dzieciństwa opowiadają, że był bardzo sympatycznym, wrażliwym chłopakiem, że wychodził z nimi, że razem w różny sposób spędzali wolny czas, był normalny.

Adriana Vanzan: O świętych, ja to mówię w cudzysłowie, tak się mówi, że to są osoby normalne, ale pozwalają się przeniknąć miłością Bożą.

Ale chyba potrzeba do tego i specjalnej atmosfery w domu?

Adriana Vanzan: My zawsze staraliśmy się uczestniczyć we mszy świętej razem, albo z tatą, albo z mamą. Jak mąż odprowadzał go jeszcze do podstawówki to po drodze wstępowali do kościoła, żeby mógł pozdrowić Matkę Bożą, czasami żeby zapalić świeczkę przed ołtarzem. To samo robił też dziadek jeśli odprowadzał Nicolę do szkoły. Chodził na katechezę.. Nawet jeśli miał bardzo dużo zajęć sportowych, to zawsze uczestniczył w niedzielnej mszy św. albo w sobotę wieczorem. Nigdy nie chodził na mszę św. tylko dlatego, że trzeba. To wypływało z jego serca, bo to było spotkanie z Panem.

KAI: Wasz dom był pełen kolegów Nicoli. Wszyscy oni dzisiaj opowiadają, że bardzo różnił się od innych przede wszystkim serdecznością i dobrocią. Jeśli ktoś miał jakiś problem przychodził do niego…

Adriana Vanzan: Zapraszał wszystkich. Jak było ciepło, dom był zawsze pełen. W niedzielę po południu mąż przygotowywał im pizzę albo jakiś inny podwieczorek. Bardzo ważne było dla Nicoli przebywanie razem z przyjaciółmi. Tu nawet odrabiali razem lekcje. Czasami z kolegami szedł do dziadków.

KAI: Pewnego dnia tata Roberto zabrał małego Nicolę na treningi rugby, sportu, który w waszym regionie Veneto jest popularniejszy niż piłka nożna. Syn wygląda zza nóg taty i patrzy na trenera…

Roberto Perin: Tak naprawdę to pierwsze spotkanie z tym sportem i z tym trenerem Nicola miał już w przedszkolu. Ale przygoda z rugby zaczęła się później. Bardzo pokochał ten sport.

Kto zdecydował, że to będzie rugby? Tata?

Roberto Perin: Nicola był jeszcze bardzo mały, kiedy go zabrałem na mecz. Tak mu się spodobała piłka do ruby, że przy niej pozostał.

Nie baliście się o niego? To bardzo kontaktowa dyscyplina, łatwo o kontuzję? Ale też sport dla facetów.

Roberto Perin: To bezpieczny sport.

Tata zawsze przychodził na treningi, na mecze?

Roberto Perin: Tak, byłem obecny.

KAI: I wreszcie kilka lat później tata na widowni patrząc na syna przestraszył się jakby jego odwagą. Koledzy z drużyny opowiadają o tym, jak Nicola przebiega przez połowę boiska, na ostatnich metrach, żeby nikt go nie zablokował, robi coś w rodzaju rzutu na delfina i zdobywa punkt. I słychać głos z trybun: "Nie rób tak!"

Roberto Perin: Uprawiając ten sport, każdy ma ubezpieczenie. Kiedy ktoś z nich zrobiłby sobie coś, ubezpieczenie sprawdza, czy to nie była jakaś brawura zawodnika. Oni byli bardzo młodzi, mieli po kilkanaście lat i taki rzut do przodu, żeby wylądować za linią boiska i zdobyć punkt mógł się źle skończyć. Widziałem, że Nicola wręcz szybował w powietrzu i zrobił przyłożenie.

KAI: Miał chyba lwie serce i zawsze to było widać w czasie gry. To właśnie on kierował grą drużyny przesuwając wszystkich do przodu albo do tyłu.

Roberto Perin: Dodawał odwagi kolegom z drużyny, on kierował tym jak piłka ma wyjść z młyna. Był łącznikiem młyna, takim mózgiem drużyny.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 kwietnia

Wtorek, II Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni/wspomnienie św. Marcina I, papieża i męczennika
«Trzeba wam się powtórnie narodzić».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 3, 7b-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter