26 maja
wtorek
Filipa, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Świadek przesłania fatimskiego

Ocena: 4.9
1074

Z Marią Merces Gil o szerzeniu przesłania fatimskiego w PRL, misji ks. Ludwika Kondora i wyniesieniu na ołtarze rodzeństwa Marto rozmawia Marcin Zatyka.

fot. Marcin Zatyka

W październiku mija 10. rocznica śmierci ks. Ludwika Kondora, wicepostulatora procesu beatyfikacyjnego uczestników objawień fa timskich, Hiacynty i Franciszka Marto. Przez blisko 30 lat byłą Pani współpracownicą tego pochodzącego z Węgier kapłana. Jak można podsumować jego dzieło?

Niełatwo w kilku słowach. Ksiądz Ludwik Kondor, który był przyjacielem św. Jana Pawła II, stworzył podwaliny pod proces kanonizacyjny Franciszka i Hiacynty, ogłoszonych w 2017 r. świętymi przez papieża Franciszka. Miał także duży wpływ na badania nad życiem obojga pastuszków oraz na rozszerzanie się przesłania fatimskiego po świecie. W 1963 r. zainaugurowana została siedziba postulatury procesu beatyfikacyjnego Franciszka i Hiacynty Marto, którą w Fatimie kierował ks. Kondor, podczas gdy główny postulator pozostawał w Rzymie. Przez kolejne dekady z fatimskiej postulatury wychodziły tysiące tekstów dotyczących objawień z 1917 r., słane na cały świat do kardynałów, arcybiskupów i biskupów. Ci z kolei przekazywali je swoim duchownym i wiernym. Tak szerzył się kult dzieci fatimskich. Do postulatury, w której pracowałam, napływały też liczne listy oraz prośby o modlitwę za wstawiennictwem pastuszków. Był to najlepszy dowód, że ich kult się rozszerzał. Odbieraliśmy też świadectwa nawróceń i niewytłumaczalnych z punktu widzenia medycyny uzdrowień.

 

Jak trafiła pani do Fatimy?

W latach 70. pracowałam w Madrycie jako ilustratorka książek dla dzieci. W 1979 r. ks. Kondor poprosił mnie o wykonanie ilustracji do książki dla dzieci na temat Hiacynty. Niebawem zaproponował mi pracę w sekretariacie postulatury, w której konieczna była znajomość kilku języków obcych, m.in. do tłumaczenia świadectw dotyczących łask otrzymywanych za wstawiennictwem fatimskich wizjonerów. Napływały one z całego świata i przez cały okres mojej pracy w Fatimie były bardzo licznie.

 

Pani związek z sanktuarium w Fatimie rozpoczął się krótko po rozpoczęciu pontyfikatu Jana Pawła II, nazywanego w Portugalii „papieżem Fatimy”…

Wtedy jeszcze jego związek z sanktuarium był znikomy. Wszystko zmienił 13 maja 1981 r. i zamach na życie Ojca Świętego w Rzymie.

 

Jak wiadomość o zamachu, dokonanym w dniu Matki Bożej Fatimskiej, została odebrana w Fatimie?

Nie dotarła tak szybko, jak moglibyśmy sądzić dzisiaj, w dobie wszechobecnych telefonów komórkowych i internetu. Obieg informacji był wówczas wolniejszy. Jak na święto Matki Bożej Fatimskiej przystało, w naszym sanktuarium było wówczas wielu pątników. Był środek tygodnia. Wielu wiernych przybyło 12 maja, kiedy trwało wieczorne czuwanie. Nazajutrz dotarły większe grupy pielgrzymów na poranną Mszę Świętą, będącą kulminacją uroczystości. Do zamachu na życie papieża doszło kilka godzin później, kiedy pielgrzymi byli już w drodze powrotnej do domów.

 

W Fatimie byli więc wtedy nieliczni?

Tak. Pamiętam, że mieliśmy wówczas bardzo dużo pracy w sekretariacie postulatury i skończyliśmy ją krótko przed kolacją. Udaliśmy się na wspólny posiłek z przebywającym wówczas w Fatimie arcybiskupem Kolonii Josephem Höffnerem. To on przekazał nam informację o zamachu i ujawnił rzecz zadziwiającą. Oto bowiem do Fatimy zaczynali napływać masowo pielgrzymi, aby modlić się o życie Jana Pawła II. To był niesamowity widok. Wielu z nich dotarło do swojego domu z Fatimy, aby zaraz potem ponownie udać się do sanktuarium.

Rok później to papież przybywa do Fatimy i modli się wspólnie z obecnymi tam pielgrzymami.

Tak, modli się właściwie z całą oglądającą to za pośrednictwem telewizji Portugalią. Wydarzenie przeszło do historii, także z powodu formy modlitwy. Papież w ciszy modlił się przed figurą w kapliczce objawień. Zapadła długa, niespotykana dotychczas w telewizji kilkudziesięciominutowa cisza. Odpowiedzialni za transmisję nie wiedzieli, co zrobić z tą dziwną sytuacją. Ostatecznie nie zakłócono papieskiej medytacji, która przeszła do historii portugalskiej telewizji jako „najdłuższy transmitowany na żywo moment ciszy”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 maja, Dzień Matki

Wtorek, VII Tydzień Wielkanocny
+ wspomnienie św. Filipa Nereusza, prezbitera
Objawiłem imię Twoje ludziom,
których Mi dałeś ze świata

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 20,17-27; Ps 68,10-11.20-21; J 17,1-11a
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter