13 lipca
poniedziałek
Henryka, Kingi, Andrzeja
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Solidarność miłosierdziem dopełniona

Ocena: 0
1455

O solidarności jako postawie moralnej zaczęto mówić dopiero w XIX wieku. Czyżby więc tradycyjna moralność nie znała cnoty solidarności?

fot. Marcin Mazur / Episkopat.pl

Owszem, nie znała terminu „solidarność”. Co więcej, w tradycyjnej etyce w ogóle nie wyodrębniano cnót społecznych. Zarazem nie było przecież tak, że tradycyjna etyka w ogóle nie interesowała się postawami, zachowaniami i powinnościami społecznymi. Wręcz przeciwnie!

 

Cnoty i rozum

Już w nauce moralnej Arystotelesa, a w nauce św. Tomasza już z całą jasnością podkreślało się, że wszystkie nasze zachowania i postawy moralne mają – chcemy czy nie – ukierunkowanie społeczne (pozytywne lub negatywne). Obaj myśliciele nie odróżniali cnót indywidualnych i społecznych nie przez przeoczenie, ale dlatego, że całej moralności przypisywano znaczenie społeczne.

Społeczny wymiar wszystkich naszych zachowań i postaw wyrażony był w tradycyjnej etyce za pomocą konstruowania hierarchii cnót, w której miejsce poszczególnej cnoty ustalano według miary jej zgodności z rozumem. Kierowano się przy tym dwiema zasadami: po pierwsze, wyższy poziom zgodności z rozumem cechuje cnoty porządkujące sferę wolitywną niż porządkujące sferę zmysłów i uczuć; po wtóre, cnoty, które porządkują nasze relacje z innymi, mają wyższy poziom zgodności z rozumem niż te, które porządkują nas samych.

Podstawowym sensem nauki o hierarchii cnót jest odsłonięcie wielopiętrowej celowości naszych dynamizmów moralnych. Nie ma bowiem takiej cnoty, która wypełniałaby się w realizowaniu swojego celu. Każda cnota zwrócona jest ku celom cnót od siebie wyższych. Tak więc cnoty porządkujące w nas sferę zmysłów i uczuć wzmacniają sobą cnoty porządkujące w nas sferę wolitywną, te z kolei wzmacniają cnoty porządkujące nasze relacje z innymi, co ostatecznie umożliwia nam rzeczywiste oddanie się dobru wspólnemu. Nietrudno zauważyć, że – w myśl tego opisu – dobro wspólne cierpi uszczerbek zarówno wskutek nieporządku w nas samych, jak i wskutek postawy, kiedy naszego moralnego uporządkowania nie potrafimy lub nie chcemy przemieniać w narzędzie budowania postaw wartościowych społecznie.

Otóż cnotą najwyższą w hierarchii cnót naturalnych jest postawa, którą Tomasz (w ślad za Arystotelesem) – zresztą nie najszczęśliwiej – nazywa sprawiedliwością prawną. Nazywano ją niekiedy sprawiedliwością ogólną albo społeczną. Nie jest to cnota szczegółowa, tak jak cnotą szczegółową jest sprawiedliwość jako jedna z czterech cnót kardynalnych. Sprawiedliwość legalna jest cnotą ogólną – w tym sensie, że swoim zakresem obejmuje całość moralnej aktywności człowieka. Jej przedmiotem jest dobro wspólne i właśnie skierowanie na dobro wspólne konstytuuje sprawiedliwość prawną jako odrębną cnotę. Jej zadaniem jest odnosić do dobra wspólnego dobro realizowane przez wszystkie cnoty moralne, zarówno te, które porządkują wewnętrznie samego człowieka, jak i te, które porządkują nasz stosunek do innych ludzi. „W ten sposób – twierdził Tomasz z Akwinu – akty wszystkich cnót mogą zostać objęte przez tę sprawiedliwość w stopniu, w jakim zwraca ona człowieka do dobra wspólnego”.

Jak widzimy, dokonano tutaj świadomego wysiłku intelektualnego, aby nie dopuścić do dzielenia moralności na indywidualną i społeczną. Wszystkie nasze działania – w myśl tej teorii moralności – powinny mieć sens społeczny i nie jest to w porządku, kiedy go nie mają nawet pośrednio, czyli kiedy są aspołeczne. Święty Tomasz powie ponadto, że nasze grzechy, nawet najbardziej indywidualne, zawsze mają sens już nie tylko aspołeczny, ale antyspołeczny, przynajmniej pośrednio.

Zatem, jak się wydaje, rozwiązaliśmy zagadkę nieobecności cnoty solidarności w systemie moralnym św. Tomasza z Akwinu. Akwinata nie tylko że opisał tę cnotę i wyznaczył jej bardzo wysokie miejsce w hierarchii cnót, ale uczynił to wyraźnie i jednoznacznie. Mianowicie opisana przed chwilą cnota ogólna, której podporządkowane są obejmujące całość naszej moralnej aktywności cztery cnoty kardynalne, którą Tomasz nazywa sprawiedliwością legalną albo ogólną, jest niczym innym, jak właśnie solidarnością.

Zarazem trzeba przyznać, że w sytuacji, kiedy tym samym terminem oznaczane były dwie różne jednostki z tego samego katalogu cnót, to chociaż bardzo starannie wyjaśniano odrębność oraz różnopoziomowość obu tych cnót sprawiedliwości, to poniekąd nieuchronne było pojawienie się tendencji do zlewania się obu znaczeń. Toteż trudno się dziwić, że w epoce, kiedy myślenie europejskie zostało zdominowane przez mentalność indywidualistyczną, pojawiły się ubolewania, jakoby tradycyjna moralność zamknięta była na wymiary społeczne, oraz że w ślad za tym zaczęto formułować postulaty, iż moralność społeczną trzeba dopiero budować.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 12 lipca

Niedziela, XV Tydzień zwykły
Kto ma uszy, niechaj słucha!
+ czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 55,10-11; Ps 65,10-14; Rz 8,18-23; Mt 13,1-23
+ komentarz Bractwa Słowa Bożego
+ komentarz tygodnika Idziemy

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter