20 kwietnia
sobota
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sandały Oblubieńca

Ocena: 4.5
8068
Co znaczą przypominane w Adwencie słowa Jana Chrzciciela: Temu, „który po mnie idzie, nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”? Pełne znaczenie tej pokornej wypowiedzi można zrozumieć dopiero w świetle Starego Testamentu.

Zdjęcie sandała jest w Starym Testamencie symbolem małżeńskim i oznacza zrzeczenie się lub odebranie prawa do zawarcia małżeństwa z osobą, która była danemu człowiekowi obiecana. W Księdze Rut (4, 7) czytamy, że „aby zatwierdzić całą sprawę, zdejmował człowiek swój sandał i dawał drugiej stronie”. I następuje opis, jak to człowiek, który miał prawo do małżeństwa z Rut, zdjął swój sandał i przekazał go Boozowi; Booz w ten sposób uzyskał prawo do poślubienia tej kobiety. Podobną symbolikę wyraża gest zdjęcia sandała w 25. rozdziale Księgi Powtórzonego Prawa.

Zatem słowa Jana Chrzciciela: „nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała” (J 1, 27) mówią o małżeństwie, jakie Jednorodzony Syn Boży przyszedł zawrzeć z odkupioną przez siebie ludzkością. Jan z pokorą, ale z pokorą pełną radości stwierdza, że gruntownie obce mu są jakiekolwiek roszczenia do tego, żeby zająć miejsce tego Oblubieńca. Jeszcze wyraźniej powiedział to Jan Chrzciciel kiedy indziej, kiedy zapytany wprost, co myśli o Jezusie, odpowiedział tak oto: „Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem. A przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba by On – Jezus – wzrastał, a ja żebym się umniejszał” (J 3, 29n).


ON CHRZCI DUCHEM ŚWIĘTYM I OGNIEM

Ta pokora Jana w stosunku do Jezusa Chrystusa niech pomoże nam dzisiaj przypatrzeć się nieco, kim jest dla nas Jezus Chrystus. Ten pokorny Jan był przecież duchowym mocarzem. Chyba nie potrafi człowiek dokonać na tej ziemi czegoś większego niż to, co czynił Jan. Mianowicie, przez posługę Jana liczni ludzie wracali do stanu duchowej przytomności. Ludzi pogrążonych w bezsensie Jan wzywał do opamiętania, i znajdował posłuch. Pod wpływem Jana Chrzciciela ludzie nawracali się, odnajdowali jakoś Boga, a w Bogu – sens życia. Dla przypieczętowania swojego nawrócenia, dla podkreślenia jego nieodwracalności przyjmowali chrzest pokuty.

I oto ten duchowy mocarz i dobroczyńca tysięcy ludzi, Jan Chrzciciel, zdecydowanie broni się przed stawianiem go na równi z Chrystusem. Przecież ja, Jan, jestem tylko człowiekiem. Mogę co najwyżej uświadomić człowiekowi zagubionemu bezsens jego życia i nauczyć go życia bogobojnego. Ja potrafię tylko przygotowywać moich bliźnich na przyjście Tego, który idzie za mną, a który będzie chrzcił już nie wodą pokuty, ale będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem.

Tych dwóch rzeczy nawet najświętszy człowiek nie potrafi, nawet duchowy mocarz tego nie potrafi. Żaden człowiek nie potrafi nas ochrzcić Duchem Świętym i ogniem. To leży w mocy samego tylko Jezusa Chrystusa, Jednorodzonego Syna Bożego, który dla nas stał się człowiekiem. Różni mistrzowie duchowi potrafią skłonić człowieka do porzucenia jakichś konkretnych grzechów, potrafią nauczyć nas życia po ludzku sprawiedliwego, a nawet wprowadzić bardzo głęboko w tajniki życia duchowego. Ale jeden tylko Jezus Chrystus ma moc wypalić nasze grzechy gruntownie ogniem swojej boskiej miłości; już teraz odpuszcza nam grzechy, a w końcu doprowadzi nas do tego, że zniknie w nas sama nawet skłonność do grzechu i wówczas, w życiu wiecznym, piękno i bogactwo naszego człowieczeństwa objawi się w całej pełni.

Mało tego: Jezus Chrystus ma moc ochrzcić nas Duchem Świętym. A Duch Święty jest przecież Bogiem prawdziwym, osobową Miłością, którą bez reszty zwracają się ku sobie wzajemnie przedwieczny Ojciec i Jego Jednorodzony Syn. Krótko mówiąc, Jezus Chrystus ma moc zanurzyć nas w Duchu Świętym, w samej boskiej Miłości – abyśmy stali się prawdziwie synami Bożymi i uczestnikami Bożej natury.


CZAS OCZEKIWANIA NA UKOCHANEGO


Właśnie na tym polega tajemnica małżeństwa odkupionej ludzkości, Kościoła z samym Synem Bożym; małżeństwa, w którym będzie się realizowało nasze szczęście wieczne. Właśnie dlatego Jana ogarnia taka radość: bo oto nadszedł już czas zaślubin ludzkości z Bogiem. Radość Jana przeniknięta jest pokorą: tylko Syn Boży może zaproponować ludzkości to małżeństwo. Ani Jan Chrzciciel nie jest godzien, ani żaden inny duchowy mocarz nie jest godzien pretendować do tego małżeństwa. Nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandała Jezusa Chrystusa.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -