18 czerwca
wtorek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rodzice przekazują wiarę

Ocena: 4.925
429

Jeżeli Bóg jest ważny dla rodziców, to i dla dziecka będzie ważny. Dlatego Kościół domowy stoi przed licznymi wyzwaniami. W szczególności – ewangelizacji od podstaw.

fot.freepik

Chyba się nie zdarza, aby na zadawane podczas obrzędów chrzcielnych pytanie o gotowość rodziców do wychowania dziecka w wierze padła odpowiedź negatywna. Bogu niech będą dzięki za rodziców zaangażowanych w takie wychowanie! Zapewne są oni tymi, którzy szanują słowo dane przed Bogiem. Uznanie i szacunek budzą rodziny, które budują naturalne środowisko wychowawcze także w sferze ducha. Bo rodzicielstwo to niepowtarzalna okazja do przekazywania wiary.

 


OD ZNAKU KRZYŻA

Dziś nauczyciele religii z niepokojem obserwują swoich, ochrzczonych przecież uczniów, którzy z trudem próbują wykonać znak krzyża. I nie jest to problem jednostkowy. W niższych oddziałach szkoły podstawowej trzeba poświęcić dużo czasu, aby niemal całą klasę nauczyć znaku naszej wiary, którego znajomość dzieci powinny wynosić z domu rodzinnego. Rodzi to obawę o zanik nauki wiary w środowisku rodzinnym. Katecheza jest spychana do szkolnych lekcji religii. W domu coraz częściej jedynym widocznym znakiem wiary (?) pozostaje święty obrazek czy krzyżyk nad wejściem – niczym amulet. Obserwując taką religijność i wychowanie do życia wiarą, nabiera się przekonania, że współczesnym rodzicom potrzeba odnowy.

Niewątpliwie bardzo ważne w procesie dorastania dziecka jest autentyczne świadectwo wiary rodziców. Przy tym warto uważać, aby nie zniechęcić, i dobierać odpowiednie metody. Warto tu sięgnąć do sumienia rodziców i zapytać, czy szukają zróżnicowanych obrazów, myśli, gier, zabaw religijnych, stron internetowych, księgarni katolickich – które w Polsce są bardzo dobrze zaopatrzone w różne materiały podsuwające pomysły na katechezę domową. Mam tu na myśli także dobieranie przez rodziców odpowiednich treści i modlitw dopasowanych do wieku dziecka.

Weźmy jako przykład sytuację, kiedy rodzice wraz z dziećmi, jadąc na wakacje, odmawiają różaniec. Tak można – i nawet warto – robić, tylko jakich rodzice użyją metod, aby ta modlitwa była spotkaniem rodziny z Jezusem i Maryją? Mogą temu posłużyć chociażby różne opowiadania dla dzieci, rozważania tajemnic i sprowokowanie rozmowy na ich temat. Można także taką modlitwę śpiewać, podzielić (nie trzeba całego różańca odmawiać na raz), zachęcać różnych członków rodziny do jej prowadzenia.

 


ROZMOWY PRZY STOLE

Dziecko, spragnione poznania świata, jest szczególnie chłonne. Bardziej niż mogłoby się wydawać. Rodzice wiele by dali, aby ich potomek dobrze się odżywiał, był modnie ubrany, posiadał gadżety zapewniające akceptację środowiska rówieśników. I nie ma w tym nic złego. Jednak sponsorując dziecku najlepsze produkty materialne, nie możemy duchowo karmić go wyłącznie odpadkami. Takim odpadkiem może być swego rodzaju schizofrenia wiary. Rodzice narażają na nią swoje dzieci, sprowadzając religię wyłącznie do symbolicznej obrzędowości połączonej z „fanem” okolicznościowych prezentów czy rekwizytów w postaci święconki lub palemki.

Wobec tego potrzeba nadziei na podtrzymanie w młodym pokoleniu płomienia wiary, który – dobrze rozpalony – ma szansę przetrwać w sercach. Katecheza domowa powinna być zatem podstawą dla młodego człowieka i opierać się na postawach rodziców-katechetów.

Jedną z postaw, jakże obecnie ważną, jest dbałość o autorytet Kościoła, rozumianego jako wspólnota, do której jako rodzina należymy i którą współtworzymy. Pozytywem jest rozmowa o Kościele, o jego znaczeniu i wpływie na nasze życie. Tu ważne jest odpowiednie świętowanie, a także przeżywanie roku liturgicznego jako pewnego wyznacznika planów, spotkań czy rodzinnych wyjazdów. Dziecko przy świątecznym stole, sprowokowane przez rodziców, może wykazywać się wiedzą, chociażby ze znajomości imion księży czy sióstr pracujących w parafii. Niedzielny obiad to także okazja do rozmowy na temat kazania, śpiewu w scholi czy relacji, jakie mogły powstać dzięki temu, że byliśmy na Mszy Świętej. Tu dziecko, zabierając głos na forum domowym, może poczuć się ważne, zauważone, brane pod uwagę ze swoim punktem widzenia. Ważne, żeby było wysłuchane w duchu wzrastania jego świadomości wiary.

Z drugiej strony, innego rodzaju komentarze przy tym samym rodzinnym stole mogą wpłynąć na dziecko druzgocąco. Potrzeba czujności rodziców, aby uchronić dziecko przed treściami, na które nie jest jeszcze gotowe. Mam tu na myśli wszelką krytykę Kościoła, czasami uzasadnioną – czy jednak właściwą w rozmowach z najmłodszymi członkami rodziny? Co może przeżywać dziecko, jeśli widzi swoich bliskich klęczących w kościele przed Najświętszym Sakramentem niesionym przez kapłana, a potem słyszy tych samych dorosłych plujących na Kościół i kler? Przykładów takich sytuacji, zwłaszcza podczas świątecznych spotkań rodzinnych, niestety, nie brakuje. Warto, aby kapłani dbali o autorytet rodziców – i oczekiwali wzajemności w dbaniu o autorytet duchowieństwa.

 


CIEKAWOŚĆ WIARY

Na drodze uczenia się i poznawania świata przez młodego człowieka nie sposób pominąć ciekawości. Jest ona ważna również w przestrzeni wiary. Na ciekawość wpływa wiele czynników zewnętrznych oraz środowisko, w którym żyjemy. Wiara bez choćby nawet naiwnej ciekawości nie byłaby interesująca dla młodego człowieka. Tu także ważną rolę odgrywają rodzice. Warto bacznie obserwować swoje dziecko, poszerzać horyzonty dociekania wiary, wprowadzać nowe modlitwy, poszerzać wątki i tematy, szczególnie idąc za naturalną fascynacją dziecka. Co więcej, patrząc na dziecko przeżywające z zaintrygowaniem prawdy wiary, rodzice z katechetów mogą stać się katechizowanymi.

Wspomnę tu fragment filmu dokumentalnego o bł. Carlu Acutisie. Przedstawiono w nim wywiad z jego mamą, która ze wzruszeniem opowiada, że Carlo głęboką wiarą zawstydzał nawet swoich rodziców. A to wszystko dzięki młodzieńczej ciekawości, przejawiającej się w fascynacji Bogiem. W poznawaniu wiary ciekawość może być więc znaczącym i inspirującym elementem, wartym rozwijania. W tym aspekcie warto także spojrzeć na naszą rodzinę z pytaniem: Czy świętość jest dla mnie interesująca? Kiedy ostatnio tym tematem się zaciekawiłem?

 


ODPOWIEDŹ W SUMIENIU

Na tę chwilę ciekawość społeczną skupia przede wszystkim trwająca dyskusja o miejscu religii w przestrzeni szkoły. Warto tu sięgnąć do przyrzeczeń chrzcielnych i sumień rodziców, którzy w momencie chrztu swoich pociech zobowiązali się do wychowania ich w wierze. Każde z rodziców może spytać siebie: W jakim stopniu wypełniam swoją rodzicielską obietnicę?

Z punktu widzenia nauczyciela religii i z perspektywy rozmów z uczniami dostrzegam braki w podstawowej domowej katechezie: zaniechanie wspólnej modlitwy codziennej, zanik niedzielnego świętowania. Katecheta szkolny tylko wspólnie z katechetą rodzicem ma szansę na kształtowanie wartościowych postaw. Szkolna lekcja religii ma być jedynie wsparciem i uzupełnieniem katechezy domowej. Warto, aby te dwie katechezy – domowa i szkolna – wzajemnie się uzupełniały.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 czerwca

Wtorek, XI Tydzień zwykły
Dzień powszedni
Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 5, 43-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter