26 stycznia
środa
Tymoteusza, Michała, Tytusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rekolekcje z bp Galbasem

Ocena: 3.9
459

Jak zdobyć taką radość? Jak otworzyć się na ten dar? I jak dać się pandemii radości? No trochę jak w anegdotce z krakowskiego rynku, gdzie przybysz pyta krakusa: przepraszam, jak dostać się do filharmonii? A ten mówi: trzeba dużo ćwiczyć, żeby mieć radość taką właśnie wewnętrzną też trzeba  włożyć dużuo wysiłku. A pierwszym ćwiczeniem, które chciałbym przypomnieć, bo myślę, że jest to rzecz znana, jest spotkanie ze Słowem Bożym. Pan Jezus powiedział do Apostołów krótko przed swoją męką: „Słowa, które Wam powiedziałem. Powiedziałem, aby radość moja w Was była i aby radość Wasza była pełna” (J 15,11).

Kiedy spotykam się ze Słowem Boga, wtedy rośnie we mnie radość. Im więcej tego spotkania, tym więcej radości. Być może dlatego papież Franciszek swoją pierwszą adhortację, a więc oficjalny dokument, który chciał wszystkim nam Kościołowi i światu zaproponować - niektórzy mówią, że rodzaj jego manifestu - ten pierwszy dokument nazwał „Radość Ewangelii”. A pierwsze zdanie z tego dokumentu brzmi: „Radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem rodzi się zawsze i odradza radość”. Ci, którzy spotykają się z Jezusem obecnym w Jego słowie, Ci otwierają się na dar Jego radości. Ich życie napełnia się tym darem. Radość się w nich czasem rodzi, a czasem odradza. Wtedy, gdy została przygaszona albo gdy trochę już przymrze.

Moi drodzy bracia i siostry, bardzo chciałbym Was zachęcić w tym czasie Adwentu, ale w ogóle do tego, żebyśmy się więcej, częściej i wierniej spotykali w naszym życiu ze Słowem Bożym. Wtedy to życie będzie najgłębiej radosne. Pięknym przykładem jest tutaj Maryja, o której tyle w Adwencie rozważamy. Maryja, która zostaje słowem napełniona Słowem Pana, która w Nazarecie odpowiada na to Słowo swoim „fiat”. A potem idzie do Elżbiety, wypowiada zwykłe słowa pozdrowienia, na które jednak Elżbieta bardzo dziwnie reaguje. Mówi: Skoro usłyszałam te Słowa, z radością poruszyło się dzieciątko w moim łonie. Ktoś kto przebywa ze Słowem Bożym nie tylko sam jest człowiekiem wewnętrznym radośnie, ale może dzielić się nią z innymi.

Bardzo Was do tego, więc zachęcam, abyśmy każdego dnia wzięli kawałek Jego Słowa. Tego zapisanego na kartkach Biblii. Pozwolili, aby to słowo nas prowadziło. Aby jak mówi psalmista było „lampą dla naszych stóp”.

Mam znajomego, który jest człowiekiem niewierzącym, wielkim miłośnikiem krzyżówek. I pamiętam, któregoś dnia wszedłem do jego domu i on ślęczy nad Biblią. Mówię: Co Ty robisz? A on odpowiada: Szukam odpowiedzi. Szukał odpowiedzi do któregoś z haseł w krzyżówce. To jeszcze były czasy, kiedy wujek Google nie istniał. Ale tamta scena mi bardzo zapadła w pamięci. Co robisz? Szukam odpowiedzi. Ile macie pytań, które zaczynają się od słów: jak, dlaczego, po co, czemu. Tu jest odpowiedź. Nawet jeżeli odpowiedzi nie znajdziemy od razu, jeżeli od razu ona do nas nie dotrze to dzięki spotkaniu ze Słowem Boga otrzymamy siłę, żeby żyć z tymi pytaniami, żeby się nie zniechęcić. Tym, więc którzy praktykują codzienne spotkanie ze Słowem Bożym chciałbym bardzo polecić, żeby z tego nie rezygnowali mimo zniechęcenia.

Z pewnością pamiętacie Psalm 1, który opowiada o człowieku, który dniem i nocą rozważa Prawo Pana. I tam jest takie piękne zdanie, że On otrzyma owoc w swoim czasie. Jeśli medytujecie nad Słowem Boga, a mimo wszystko wydaje Wam się to absurdalne i bezsensowne, i wcale nie widzicie w Waszym życiu przypływu radości, nie zniechęcajcie się. Przyjdzie swój czas, w którym liście Waszego życia, tak jak to mówi ten psalm zakwitną, i w którym przyjdzie odpowiedź. A tym, którzy nie mają praktyki dotychczas osobistego spotkania, zwłaszcza wiernego spotykania ze Słowem Bożym, tych bardzo zachęcam, żeby się na to zdobyli.

Tydzień ma, policzmy szybko, 168 godzin - to bardzo dużo. Jeżeli każdego dnia, dajmy na to kwadrans, spędzimy na spotkaniu ze Słowem to przecież na tydzień nazbierają nam się ledwie dwie godziny. Wcale nie dużo. Zostanie jeszcze 166. A zobaczymy bardzo szybko jakie to daje owoce. Takie spotkanie jest prościuteńkie. Po prostu przeczytajmy fragment Słowa może ten, który na dany dzień proponuje nam Kościół. Potem pozwólmy, żeby to Słowo się w nas ułożyło. Trochę tak jak dziecko, które jest w łonie swojej mamy i jest jego pierwszą kołyską. Pozwólmy, aby tak ułożyło się w nas. Abyśmy je trochę w sobie pokołysali. W swoim sercu i swoim wnętrzu. I posłuchajmy tego, co nam to Słowo przyniesie. Czasem nas rozsmuci ucieszy, zaniepokoi, uspokoi, rozdrażni. Pozwólmy, aby to Słowo do nas przemówiło, także poprzez nasze uczucia,stany, które przeżywamy. A potem pomyślmy sobie: Co mogę zrobić, żeby moje życie troszeczkę dostosować do tego Słowa. Nie, żeby nagiąć do swojego życia, ale aby życie dostosować do Słowa. I w końcu to zróbmy.

W ćwiczeniu radości bardzo pomaga także to, by nasze życie było wolne od grzechu. Pamiętacie z Ewangelii św. Łukasza to zdanie, kiedy Pan Jezus mówi, że w niebie jest większa radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z 99 tych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Ale nie tylko w niebie jest ta większa radość, ona jest także na ziemi.  w życiu samego grzesznika, bo wtedy, kiedy porzuca swój grzech jest przecież pewien, że ktoś go chce, jest kochany i przyjęty. To jest także radość, która towarzyszy całej wspólnocie Kościoła, więc o ile to możliwe, bardzo zachęcam, żeby także w tym czasie adwentowym oddać swój grzech Panu Bogu w sakramencie pokuty. A jeżeli będzie niemożliwe, bo boimy się wyjść albo nie ma za bardzo możliwości to wtedy bardzo gorąco tego pragnijmy, aby przy pierwszej możliwej okazji oddać swój grzech, porzucić go i w ten sposób także pozwolić, aby nasze serce wypełniła radość.

I wreszcie kochani ostatnia rzecz, którą chciałbym powiedzieć. Choć każda z tych, które powiedziałem wymagałaby większego rozwinięcia. Ale jest jeszcze jedna. Otóż w tym kawałku z Listu św. Piotra, który na początku zabrzmiał, św. Piotr mówi, że jest radość niewymowna. Ta, o której tu mówimy jest wymowna, możemy o niej opowiadać, ale będzie jeszcze jedna to jest radość, która spotka nas dopiero w wieczności. Bardzo często przecież mówimy, że jest radość życia wiecznego. A jeden z psalmów powie - Psalm 16, że „przyjdzie taka chwila, kiedy znajdę pełnię radości i wieczną rozkosz po Twojej prawicy” (Ps 16, 11).

Wierzymy, że taką rozkosz i wieczną radość znajdują Ci, którzy odeszli od nas w ostatnim roku. Może jeszcze rok temu byli z nami. Jeszcze była Wigilia wspólna, jeszcze można było przełamać się opłatkiem, złożyć życzenia, usiąść do jednego stołu. A teraz ich nie ma. Przyjmujemy, więc to puste miejsce i nucimy sobie słowa pięknej kolędy – modlitwy. „Daj nam wiarę, że to ma sens, że gdziekolwiek są dobrze im jest. Bo są z nami, choć w innej postaci. I przekonaj, że tak ma być, że odeszli po to, by żyć. I tym razem będą żyć wiecznie”. Niech Pan Bóg da im już dzisiaj wieczną radość, a nam nadzieję, że sami także doświadczymy kiedyś rozkoszy po Jego prawicy. Bp Adrian Galbas SAC, od środy 9 grudnia do piątku 11 grudnia, głosi rekolekcje na antenie TVP 3. Można je obejrzeć o godzinie o 20.30, także za pośrednictwem internetu

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 stycznia

Czwartek, III Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
albo wspomnienie św. Anieli Merici, dziewicy
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II): Mk 3, 7-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter