19 października
piątek
Ziemowita, Jana, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Razem za gwiazdą

Ocena: 4.925
2236

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz: W Orszaku Trzech Króli idziemy nie gdziekolwiek, za kimkolwiek, ale za Chrystusem.

fot. Wojciech Łączyński

Z ks. prof. Piotrem Mazurkiewiczem rozmawia Radosław Molenda

 

Co roku jest nas więcej w Orszakach Trzech Króli. Czym tłumaczyć ten fenomen?

Jest to z jednej strony zjawisko społeczne. Niejednokrotnie mówi się o atomizacji społeczeństwa, o tym, że ludzie izolują się, żyją wyłącznie w sferze prywatnej. Tymczasem Orszak Trzech Króli pokazuje, że w ludziach jest głębokie pragnienie przynależności do wspólnoty. Tak więc, po pierwsze, jest to przeżycie religijne o charakterze wspólnotowym.

Inny aspekt wiąże się z istniejącymi w tradycji Kościoła różnymi formami tego wspólnotowego przeżywania wiary. Cześć z tych form jest odbierana jako zewnętrznie zestarzałe, nieodpowiadające współczesnej mentalności. Jednak sama potrzeba takich przeżyć nie zniknęła, stąd te archaiczne formy są zastępowane przez formy inne, nakierowane na nieco inną wrażliwość współczesnego człowieka.

Pamiętajmy, że obok Orszaku Trzech Króli innym fenomenem tego rodzaju jest przeżywana wspólnie Droga Krzyżowa na ulicach wielu miast w Wieki Piątek. Podobnie możemy spojrzeć na Spotkania Lednickie uruchomione przez o. Jana Górę OP. Te wydarzenia także odpowiadają na naszą pokoleniową potrzebę wspólnotowego przeżywania wiary w formie, która jest bliska naszej wrażliwości. Jest to nie tylko chęć bycia razem z ludźmi, ale także chęć przynależności do wspólnoty, którą łączy coś bardzo istotnego, głębokiego. Swoistym fenomenem jest, że tym, co najgłębiej łączy Polaków, jest wiara katolicka.

 

Dlaczego akurat inicjatywa Orszaku Trzech Króli zyskuje popularność, podczas gdy obok innych przechodzimy obojętnie?

Ważne jest to, że w Orszaku idziemy nie gdziekolwiek, za kimkolwiek, ale za Chrystusem. Chcemy pokazać, że nasze życie, ale i historia całych społeczeństw – ma jakiś cel i sens. Nie jest bezładnym ruchem. Idziemy drogą, którą wskazuje nam Chrystus. Idziemy symbolicznie za gwiazdą, która wskazuje nam miejsce narodzenia Chrystusa.

 

Czy można przyrównać Orszak Trzech Króli, który przechodzi głównie w miastach, do tradycji kolędników na wsi? Jako swojego rodzaju zamiennik?

Bliskie mi jest nazywanie tego zjawiska miejskim folklorem. Ludzie żyjący i w mieście, i w małych miasteczkach, i na wsi, mają taką samą naturę. Wyraża się ona w chęci przeżywania również zjawisk religijnych w sposób z jednej strony sensowny, a z drugiej strony nie nadmiernie trudny. Tyle że forma tego przeżywania jest nieco inna na wsiach i w społecznościach małomiasteczkowych, a inna w wielkich miastach.

 

Udział w Orszaku Trzech Króli – razem z całą jego ludycznością: scenkami z pałacu Heroda, diabłami wodzącymi na pokuszenie uczestników Orszaku i walczącymi z aniołami – może budować naszą wiarę?

Oczywiście, może – i ją buduje. Kwestią jest tylko, co organizatorzy Orszaków zaproponują: czy skupiamy się jedynie na stronie zewnętrznej i liczymy, ile przyszło osób, czy do tych wszystkich obrazków dołączony jest jasny komunikat, w którym wyjaśnia się sens tego spotkania. A tak właśnie się dzieje i ludzie idący w Orszakach wiedzą, w czym uczestniczą, jakie jest znaczenie poszczególnych postaci i znaczenie samego przejścia. Dobrze, jeśli temu towarzyszy np. jakieś słowo kazania.

W Orszaku Trzech Króli idziemy nie gdziekolwiek,
za kimkolwiek, ale za Chrystusem.

Wspomniany ludyzm – choć może być traktowany jako element życia miasta –może mieć w sobie także wymiar religijny, co widzimy m.in. w średniowiecznych misteriach. Tak więc powtórzę: wiele zależy od organizatorów, jak przygotują i przeprowadzą Orszak Trzech Króli. Pamiętajmy przy tym, że Orszak nie wymaga takiej powagi, jak np. procesja Bożego Ciała. A raczej jest to powaga innego typu. Dlatego nie ma dramatu, jeśli w ramach Orszaku posługujemy się pewnymi infantylnymi wyobrażeniami, pamiętając, że w tradycji ludowej jest wiele elementów mających pogańskie pochodzenie. Jeśli jednak nad tym nie czuwamy, istnieje możliwość, że nam się jedno z drugim zmiesza.

Warto stawiać pytanie o wymiar modlitewny Orszaku: czy w programie wydarzenia jest miejsce także na modlitwę, czy jednak przeżywa się je na sposób świecki. Mamy okres Bożego Narodzenia, czas oparty na popularnych, śpiewanych w Polsce z chęcią kolędach, dlatego możemy w czasie Orszaku śpiewać kolędy, i to jest bardzo dobry sposób na nadanie temu wydarzeniu charakteru modlitwy.

Reasumując: dobrze widzieć tego typu wydarzenia jako inicjatywy ewangelizacyjne. To znaczy, że mamy świadomość, iż przychodzą ludzie, którzy w jakiś sposób już wierzą, ale chcemy ich świadomie prowadzić głębiej ku doświadczeniu wiary. Warto więc takie inicjatywy jak Orszak Trzech Króli promować i uczestniczyć w nich. I jednocześnie przez nie świadomie ewangelizować.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -