13 lipca
sobota
Henryka, Kingi, Andrzeja
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Quo vadis, katechezo?

Ocena: 0
801

Początek roku szkolnego to powracające pytanie o stan katechezy. Braki nauczycieli, zniechęcenie uczniów i postępująca laicyzacja powodują, że wątpliwości co do lekcji religii w szkole jest coraz więcej. Gdzie tkwi problem i jak go rozwiązać?

fot. freepik

Według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego w roku szkolnym 2021/2022 na lekcje religii we wszystkich typach placówek edukacyjnych uczęszczało 82 proc. uczniów, co stanowi spadek o 3,3  punktu procentowego w porównaniu z rokiem poprzednim. Najwięcej uczniów wybrało religię w diecezji przemyskiej i tarnowskiej (97 proc.), najmniej w archidiecezji wrocławskiej (63 proc.), a w stolicy na lekcje nie przychodzi już prawie połowa. Najgorsza wiadomość jest jednak taka, że ten trend się pogłębia.

 


ŚREDNIOWIECZNE TREŚCI?

Jak podkreśla ks. Paweł Płaczek, dyrektor Wydziału Wychowania Katolickiego Kurii Metropolitalnej w Szczecinie i diecezjalny wizytator katechetyczny, problem jest złożony, a sytuacja inaczej wygląda w małych miejscowościach i wioskach, gdzie frekwencja na lekcjach religii jest bliska 100 proc., inaczej zaś w dużych miastach. – Dużo zależy od przychylności środowiska i nastawienia dyrekcji szkoły, bo kiedy przykładowo religia ustawiana jest na pierwszej i ostatniej lekcji, to już stwarza się sytuacje, kiedy wygodniej jest z niej zrezygnować. Coraz częściej też słyszę od katechetów, że wychowawcy klas zniechęcają swoich uczniów do chodzenia na religię, aby mieli więcej czasu na przygotowanie do egzaminów, albo promują etykę, gdzie ich zdaniem jest znacznie więcej ciekawych treści. W takim przypadku nawet charyzmatyczny katecheta potrzebuje dużo czasu, żeby młodzież przekonać do siebie i zaprosić na lekcje – wyjaśnia ks. Paweł Płaczek.

Zdaniem katechetki Teresy Michnowskiej źle się dzieje, ponieważ katecheci wycofują się z życia szkoły i często starają się być transparentni, aby nikogo nie razić swoimi poglądami i przedmiotem. – Jesteśmy przecież tak samo częścią ciała pedagogicznego, jak nauczyciele historii czy matematyki. Powinniśmy być obecni na początku roku szkolnego, na szkolnych korytarzach czy na wywiadówkach, żeby mówić uczniom i ich rodzicom, do czego prowadzi katecheza, jakie treści będą poruszane i że przyniesie to korzyści dla ich dzieci. Powinniśmy zachęcać i zapraszać wszystkich uczniów. To z pewnością zbliży nas do dzieci i przekona niezdecydowanych, że religia może być ciekawa, bo dotyczy naszego życia i naszych problemów – dodaje nauczycielka.

Tymczasem, jak zauważa ks. Paweł Płaczek, na razie, jeśli chodzi o promocję katechezy, medialnie przegrywamy, bo prawie zawsze jest ona stawiana w negatywnym świetle, a to przez pryzmat „nawiedzonych” treści, a to przez skandale, które dzieją się w Kościele. – Ten obraz wpływa na to, że uczeń, który ma słaby kontakt z parafią, nie chce chodzić na zajęcia, bo w jego opinii prezentowane są tam „średniowieczne treści” – wyjaśnia dyrektor Wydziału Wychowania Katolickiego. – W moim odczuciu sukces katechezy nastąpi wtedy, kiedy będą w niej działać dobrzy i oddani katecheci ewangelizatorzy, nawet misjonarze, i wszystkie środowiska będą ze sobą współpracować, bo treści są od 2000 lat te same i uniwersalne – dodaje.

Jak jednak podkreśla Teresa Michnowska, chociaż treści są te same, to jednak warto popracować nad formą ich przekazywania, bo aby utrzymać uwagę uczniów przez 45 minut, obecnie trzeba się dużo bardziej napracować niż jeszcze dwie czy trzy dekady temu. – Warto zmienić język, który powinien być bardziej współczesny. Dodać elementy wizualne, najlepiej elektroniczne, i przeplatać to wszystko dyskusją z ciekawymi pytaniami, aby aktywizować uczniów – radzi katechetka.

To właśnie dlatego w wielu podręcznikach pojawiły się kolorowe ilustracje, ciekawe zadania do wykonania i kody QR, które odsyłają do rozszerzonych treści w internecie. Kiedy więc uczeń odrabia pracę domową, może sobie komórką zeskanować kod i otworzyć w internecie stronę, gdzie znajdzie więcej informacji lub pomoce, aby łatwiej zapamiętać kolejne partie materiału.

 


WIEDZA CZY WIARA?

– Wolę zostać w domu i się wyspać, niż iść z samego rana na religię. Etyka w ogóle odpada, bo musiałbym na nią czekać po lekcjach – mówi Eryk, uczeń trzeciej klasy szkoły średniej. – Kiedyś chodziłem, ale niewiele z tego wynosiłem, bo głównie oglądaliśmy filmy albo wypełnialiśmy jakieś ćwiczenia, więc stwierdziłem, że w tym roku odpocznę. Jest to przedmiot dla chętnych, więc jeśli już ktoś zgłasza chęć uczestnictwa, to powinien się czegoś dowiadywać na tych lekcjach – dodaje zniechęconym tonem.

Podobnego zdania jest koleżanka Eryka, Wiktoria, która również wypisała się z katechezy i szczerze odpowiada: – Nie chodzę, bo szkoda mi na to czasu i nie czuję takiej potrzeby. Kiedyś wszyscy chodzili, to ja też, a teraz nikt, więc… – zawiesza głos nastolatka, a po chwili dodaje, że jej zdaniem w szkole uczniowie powinni się uczyć o różnych religiach, żeby każdy miał wybór, a nie poznawać tylko życie Jezusa.

Wśród młodych widać zagubienie. Kiedy porusza się kwestię wiary, wielu czuje dysonans, wiedząc, że rodzice wierzą w Boga, a oni zwątpili. W ich opinii w szkole powinno się przekazywać wiedzę, a religia jest kwestią wiary, dlatego należy przenieść ją na plebanię. Jednocześnie wielu z nich podkreśla, że gdyby podczas lekcji poruszane były współczesne młodzieżowe problemy, pojawiały się trudne pytania egzystencjalne i byłby czas na dyskusje, to wielu chętniej chodziłoby na takie zajęcia.

Jak widać, przed współczesną katechezą stoi wiele wyzwań, bo musi ona nie tylko zmierzyć się ze zniechęceniem młodzieży, ale też wyjaśnić, jakie znaczenie ma duchowość w życiu człowieka.

Dlatego zdaniem pedagogów sensem lekcji religii nie może być przekazywanie suchej wiedzy. – Bardzo często jako nauczyciele skupiamy się na sprawdzianach, pracach domowych i odpytywaniu z modlitw, a przecież to jest szczególny przedmiot, na którym kreuje się nasze życie duchowe. Tymczasem brakuje tego zachłyśnięcia się wiarą. I tak jak wychodzimy z kina i rozmawiamy o obejrzanym filmie, tak po lekcji religii powinniśmy rozmawiać o Ewangelii i toczyć dyskusje, które nie kończą się wraz z dzwonkiem – opowiada z zapałem s. Beata Zawiślak, katechetka z osiemnastoletnim stażem i autorka podręczników do religii.

Nie zmienia to jednak faktu, że na lekcjach powinno się też czasem oddać głos młodym ludziom, wysłuchać ich i dać im się poprowadzić, bo lekcja nie może być oderwana od rzeczywistości. – Religia powinna być spotkaniem, na którym dzielimy się swoimi talentami czy problemami – przekonuje s. Beata Zawiślak, dodaje jednak, że doświadczony katecheta potrafi wyczuć, czy dyskusja jest uczniom potrzebna. – Tak jak wówczas, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, zrezygnowałam z przygotowanego tematu, a rozmawialiśmy o potrzebie pokoju. Warto też być na bieżąco z muzyką, filmem czy literaturą młodzieżową, aby wiedzieć, co odpowiedzieć na jakieś prowokacyjne pytanie i nigdy nie bronić czy krytykować jakiegoś poglądu, bo wtedy zamykamy sobie drogę do ucznia – dodaje.

– I tu widzę przyszłość katechezy, bo jest ona bardzo potrzebna w życiu psychicznym i osobowościowym młodych ludzi. Uczniowie przychodzą z tematami, których często nie powierzyliby innym pedagogom czy nawet rodzicom. Chcą się zwierzać ze swoich problemów, zostać wysłuchani i otrzymać jakąś radę – przekonuje ks. Paweł Płaczek. Teresa Michnowska zaś dodaje, że warto zbudować wokół katechezy atmosferę zaufania i zrozumienia, a do uczniów podchodzić indywidualnie, aby uwrażliwić się na ich problemy i czasem samemu proponować dyskusje.

 


KATECHETA CZY MISJONARZ?

Niestety, kryzys katechezy ma też duży związek z kryzysem wiary u samych pedagogów. Jak twierdzi ks. Paweł Płaczek, od kilku lat ma miejsce niepokojące zjawisko – katecheci, nie informując o tym wcześniej, przekwalifikowują się na nauczycieli innych przedmiotów. – Dla mnie to przejaw braku odpowiedzialności za misję, kryzys wiary i tożsamości. Takich przypadków jest ostatnio bardzo dużo, a niestety nowych katechetów nie przybywa zbyt wielu – podkreśla dyrektor Wydziału Wychowania Katolickiego.

Sprawia to, że czasem w niektórych szkołach zachodzi konieczność redukowania lekcji religii z dwóch godzin do jednej. I chociaż problem małej liczby nauczycieli dotyczy też innych przedmiotów w niemal każdej szkole, to w przypadku religii ten fakt boli bardziej, bo przecież chodzi też o misję głoszenia Ewangelii, a nie tylko przekazanie obowiązkowej partii materiału.

Kuria Metropolitalna w Szczecinie nie poddaje się jednak i w tym roku podczas corocznej odprawy katechetycznej chce powołać Uczniowską Radę Katechetyczną, która będzie jej organem doradczym. – Nie można mówić o nich bez nich. Dlatego chcemy zapytać młodych ludzi o jakość katechezy w szkołach i działać na rzecz poprawy sytuacji – wyjaśnia ks. Paweł Płaczek.

Jak podkreślają katecheci i duszpasterze, religia to bardzo ważny element życia duchowego dzieci i młodzieży, nie można jednak zapominać o roli rodziców, bo ta edukacja zaczyna się w domu, który powinien być przede wszystkim miejscem wychowania katolickiego. Tymczasem to przecież za ich zgodą dzieci nie zapisują się na religię. – Nie można polegać wyłącznie na katechezie jako przedmiocie, na którym uczniowie dowiedzą się wszystkiego. Jeśli zaś sposób prowadzenia lekcji nie odpowiada nam jako rodzicom lub nie wnosi zbyt wiele w życie naszych dzieci, to zanim je stamtąd wypiszemy, powinniśmy poszukać innych rozwiązań – radzi Teresa Michnowska.

– Warto najpierw porozmawiać z katechetą o sposobie prowadzenia przez niego lekcji, dołączyć do wspólnot, gdzie przekazuje się wiarę, lub spróbować to robić samemu w domu. Wszystko, aby dzieci nie zostały z niczym. Gdziekolwiek by jednak były, powinny przede wszystkim uczyć się szukać relacji z Bogiem – podkreśla s. Beata Zawiślak i dodaje: – Stawka jest przecież wysoka, bo chodzi o życie wieczne.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka Polskiego Radia, absolwentka dziennikarstwa i psychologii


marta.kawalec@polskieradio.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły
Wspomnienie świętych pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa,
albowiem Duch Boży na was spoczywa

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 10, 24-33
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)




Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter