1 października
czwartek
Danuty, Remigiusza, Teresy
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Promieniowanie świętości

Ocena: 4.6
1104

Niech podsłuchują, tylko żyjmy tak, żebyśmy rzeczywiście nie mieli nic do ukrycia - mówi ks. prałat Bronisław Piasecki, ostatni kapelan Prymasa Tysiąclecia, w rozmowie z Barbarą Sułek-Kowalską.

fot. arch. ks. prałata Bronisława Piaseckiego

Ks. Bronisław Piasecki (1940) świecenia kapłańskie przyjął w 1963 r. z rąk bp. Jerzego Modzelewskiego. Był wikariuszem w Izabelinie-Laskach i Podkowie Leśnej. Studiował w Rzymie, doktorat obronił na Uniwersytecie Laterańskim. W latach 1974-1981 był kapelanem Prymasa Tysiąclecia, w latach 1983-2010 proboszczem parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie. Był postulatorem diecezjalnym procesu beatyfikacyjnego kard. Stefana Wyszyńskiego.


Jak rozpoznać świętego?

Był rok 1974. Na pytanie o zakres moich obowiązków Prymas odpowiedział: „Będziesz w moim imieniu stał na progu tego domu i przyjmował ludzi, którzy chcą tu wejść i spotkać się ze mną. Trzeba każdego wysłuchać, każdy ma być uszanowany, żeby wychodził z poczuciem godności”. Uderzała mnie jego delikatność, subtelność, takt, uwaga, z jaką słuchał człowieka, cały skoncentrowany na mówiącym. Po jakimś czasie odkryłem: to wyrasta z jego więzi z Chrystusem! No i jego modlitwa! Nie biegł do zakrystii, by się po prostu ubrać i wyjść do Mszy Świętej, nie; zatrzymywał się na chwilę – zwykle dłuższą – refleksji. Tekstów Mszy Świętej nie czytał – on tekstami księgi Mszału wołał do Boga. To była wielka szkoła dla mnie – szkoła odprawiania Mszy Świętej.

 

Czy już wtedy wiedział Ksiądz, że pracuje ze świętym? Skąd się brało to poczucie?

Chciałbym tutaj przytoczyć z jego notatek, co napisał w Wielki Piątek, ostatni Wielki Piątek swojego życia, 17 kwietnia 1981 r.: „w tej strasznej nocy zdołałem opuścić siebie, ale owładnęła mnie męka ludów, które już od trzech pokoleń cierpią od zbrodniarzy którzy mordują w ZSRR Chrystusa, Jego Kościół i znak Dobrej Nowiny Ewangelicznej. To jest moja nocna modlitwa od szeregu lat. A dziś była szczególnie dotkliwa. Obraz ludzi bez świątyń, bez kapłana, bez ołtarza i Mszy Świętej, obraz dzieci bez Eucharystii i nauki wiary świętej, obraz matek bez pomocy wychowawczej, potworne udręki więźniów i »pacjentów« szpitali psychiatrycznych, nieustanne zagrożenie wojenne w tylu krajach, którym ZSRR przychodzi »z pomocą«, aby narzucić zbrodniczy ustrój. A w Ojczyźnie naszej groźba interwencji w sprawy wewnętrzne Polski. To wszystko jest przedmiotem mojej modlitewnej męki i bolesnego wołania do Pani Ostrobramskiej, przecież Matki Miłosierdzia. Byłaś świadkiem, jak szybko na Kalwarii przebaczył Twój syn łotrowi, setnikowi, Magdalenie, bluźniącym rzeszom. Matko Miłosierdzia, co się Tobie stało, co się dzieje z Twoim sercem, przecież czystym i wolnym od gniewu? … Już nie śmiem wołać dziś do Ciebie, bo to mi się wydaje gwałtem zadanym Twojej wolności. Ale skąd ta »wolność«?

Nie mogę milczeć, będę wołał, jak wołał Mojżesz i Prorocy, jak wołał Boży Syn z Krzyża. To jest mój pasterski obowiązek. Po to jestem w Kościele”.

To jest wymiar modlitwy! To jest poczucie odpowiedzialności za Kościół – temat ciągle niezbadany. Kościół i naród były włączone w jego modlitwę osobistą. On mając Mszał Rzymski, brewiarz i Pismo Święte, napisał program dla osoby, dla społeczności, dla katolików. To są właśnie Śluby Narodu napisane podczas internowania, w Prudniku i w Komańczy, które naród składał na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. Jak Prymas musiał czuć człowieka i naród?!

 

„Prymas ufał, że w obliczu różnych trudności Bóg będzie tym, który zwycięża, jego ufność wprost uderza” – mówi o tym relator procesu beatyfikacyjnego. Jak ta ufność wyglądała na co dzień?

Wynikała z jego wiary. To był człowiek żywej wiary, nie na etacie w kościele. A szczególny jego charyzmat to więź z Maryją. Kardynał Bolesław Kominek powiedział kiedyś do mnie: „To jego osobista tajemnica!”. Prymas miał taki obraz Matki Bożej, który zawsze woził ze sobą, kiedykolwiek był w podróży i dokądkolwiek jechał – i do Niemiec, i do Watykanu, wszędzie. Prymas siedział z tyłu, ja obok, a Matka Boża przed Prymasem. Przyjeżdżał na miejsce, wchodził do pokoju, rozglądał się i stawiał – to był duży obraz, do mnie należało go transportować. „Jedziemy na imieniny do Matki Bożej” – mawiał co roku. Do Matki Bożej jeździł na imieniny! Jasnogórskiej, bo podkreślał, że jedziemy na Jasną Górę – a nie do Częstochowy, gdzie władze pobudowały hutę i organizowały wycieczki do Huty Częstochowa.

Gdyby nie ta niesłychana ufność w opiekę Matki Bożej, nie byłby przekonany, że komunizm to jest epizod, że to kwestia czasu. Władysław Gomułka mówił w bezpośredniej rozmowie z Prymasem, że jeszcze 20 lat i problem Kościoła będzie zamknięty. A Prymas Stefan: „Panie sekretarzu, to wy jesteście

20 lat w Polsce, a Kościół tysiąc, i nie przestanie być”. To było zaufanie do Boga, to wołanie: „Matko, przecież nie zawiedziesz, nie zostawisz nas!”.

 

Po powrocie z internowania podjął współpracę z biskupami, jakby nic się nie stało. To była wielkoduszność czy poczucie, że Pan Bóg sam to załatwi?

Nie wytykał innym zdrady, właśnie na tym polega jego świętość! Nie obraził się na bp. Michała Klepacza z Łodzi, tylko pojechał do niego i przy jego kapłanach, przy jego ludziach mówił, że „dwóch ciągnęło pług, ale jednego wyprzęgli”. Znane jest zdjęcie z pociągu do Rzymu, kiedy obejmuje bp. Klepacza, jakby chciał go bronić! Prymas zresztą powiedział: „Pozwólcie, że ja będę załatwiał sprawy, bo was wykończą jak bp. Czesława Kaczmarka [ordynariusz kielecki aresztowany przez SB w 1951 r., torturowany w warszawskim więzieniu przez dwa lata i osiem miesięcy, całkowicie izolowany, 21 września 1953 r. skazany na 12 lat, zwolniony w lutym 1955 r., zmarł w 1963 r. – przyp. red.].

Jeden z kierowców raporty dla bezpieki pisał w pokoiku przy kuchni w domu Prymasa. Prymas przechodził kiedyś i pyta go, co robi – i nie zwolnił go. Jeden z księży przyszedł na rozmowę z Prymasem, siedli w małym saloniku, ksiądz wyjął kartkę i ołówek i napisał: „Będę wypowiadał się na piśmie, bo w tym domu są podsłuchy”. A Prymas wziął tę kartkę i głośno czyta: „Ksiądz Jan pisze, że w tym domu są podsłuchy”. „Myśmy się domyślali – dodał Prymas – a teraz już wiemy na pewno”.

Prosiłem inżyniera, żeby sprawdził, gdzie te podsłuchy są wsadzone. Okazało się, że w kinkietach. Mówię, żeby zwolnić tego faceta, który odpowiada za elektrykę. „A nie – mówi Prymas – przyjdzie nowy i się nie zorientujemy. Nie mamy nic do ukrycia, niech podsłuchują, tylko żyjmy tak, żebyśmy rzeczywiście nie mieli nic do ukrycia”.

 

Jak pracował?

Był z ludźmi! Przynajmniej 2-3 razy w roku zapraszał na spotkania księży z diecezji, nie na jakieś dekanalne spotkanie, nie! Zapraszał wszystkich księży, kto tylko chce i może. Najpierw naświetlał, jak widzi sytuację Kościół-państwo, potem odpowiadał na pytania. Każde było ważne, czy ksiądz miał sześćdziesiąt lat, czy cztery lata kapłaństwa. Podobne spotkania robił na Jasnej Górze ze świeckimi, w każde wakacje – przyjeżdżało 600-800 osób.

Kiedy były Śluby Narodu w 1956 r., w Warszawie na dworcu nie wolno było sprzedawać biletów do Częstochowy, ludzie kupowali jedną stację przed albo jedna stację za. Taki był wciąż terror. Jak powiedzieli Prymasowi, że milion ludzi tam było, to on zaproponował: „To niech Ona teraz idzie do nich”. Tak się rozpoczęło nawiedzenie. Kiedy Matka Boża skończyła nawiedzać całą Polskę, wszystkie parafie, powstało pytanie: co z Nią teraz zrobić? Do Częstochowy, żeby dwie były? I Prymas powiedział: „Niech chodzi, to jest Jej powołanie! Polska jest Jej domem!”. I chodzi do tej pory!

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz i publicystka, współautorka m.in. "Poradnika dla dziennikarzy i wydawców gazet lokalnych" oraz " Podstaw warsztatu dziennikarskiego", prowadzi zajęcia na Wydziale Dziennikarstwa UW, współtwórca i była, wieloletnia sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy".

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 1 października

Czwartek, XXVI Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy, doktora Kościoła
Bliskie jest królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Hi 19,21-27; Ps 27,7-9c.13-14; Łk 10,1-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter