28 maja
sobota
Jaromira, Justa, Justyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prawdziwe światło

Ocena: 4.8
1030

Wiara w Jezusa, narodzonego w Betlejem, ma zdolność oświetlenia całego życia człowieka.

fot. pexels.com

W świecie pogańskim rozwinął się kult boga Słońca, Sol invictus. Choć słońce wstawało codziennie, wiadomo było, że nie oświeci całej rzeczywistości; jego promień nie przeniknie mroków śmierci, gdzie ludzkie oko zamyka się na jego światło. Chrześcijanie, świadomi, jak wielki horyzont otwiera przed nimi wiara, nazywali Chrystusa prawdziwym słońcem, którego promienie dają życie.

Człowiek, zamiast przyjąć to światło, często woli czcić bożka. Jest to wygodne, bo nie ma niebezpieczeństwa ewentualnego powołania, które wymagałoby wyrzeczenia się własnego poczucia bezpieczeństwa, ponieważ bożki „mają usta, ale nie mówią” (Ps 115, 5). W ostateczności bożek jest pretekstem do tego, by postawić samych siebie w centrum rzeczywistości, adorując dzieło własnych rąk czy realizując własne zachcianki. Tą drogą, skoro traci się zasadnicze ukierunkowanie, człowiek gubi się w wielorakości pragnień. Bałwochwalstwo staje się politeizmem, poruszaniem się bez celu od jednego pana do drugiego… Nie wskazuje jednej drogi, lecz wiele szlaków, które nie prowadzą do wyraźnego celu, ale raczej tworzą labirynt. Kto nie chce zawierzyć się Bogu, zmuszony jest słuchać głosów wielu bożków, wołających do niego: „zdaj się na mnie!”.

Dziś, kiedy mówimy o świetle wiary w Chrystusa, spotykamy zastrzeżenie, że takie światło mogło wystarczyć starożytnym społeczeństwom, ale nie jest potrzebne w nowych czasach, kiedy człowiek stał się dojrzały i szczyci się światłem swego rozumu. Wierzenie rzekomo przeciwstawia się poszukiwaniu, pomniejsza zasięg ludzkiej egzystencji, pozbawiając życie nowości i przygody. Wiara stanowiłaby więc iluzję światła, utrudniającą drogę ku przyszłości. Wielka narracja ogranicza wolność, a więc lepiej jej nie poszukiwać. „I tak człowiek zrezygnował z poszukiwania wielkiego światła, by zadowolić się małymi światełkami, które oświecają krótką chwilę, ale są niezdolne do otwarcia drogi” (Franciszek, Lumen fidei). A gdy brakuje mocnego światła, wszystko staje się niejasne, nie można odróżnić dobra od zła, drogi prowadzącej do celu od drogi, na której błądzimy bez kierunku.

Wiara w Jezusa, Syna Bożego narodzonego w Betlejem, ma zdolność oświetlenia całego życia człowieka. Nie pochodzi ona od nas samych, rodzi się w spotkaniu z Bogiem żywym, który nas wzywa i ukazuje nam swoją miłość, na której możemy się oprzeć, by budować życie. Przemienieni przez tę miłość, otrzymujemy nowe oczy, doświadczamy, że w wierze zawarta jest wielka obietnica pełni. „A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1, 5).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest duchownym Prałatury Opus Dei w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 maja

Sobota, VI Tydzień Wielkanocny - wspomnienia:św. Germana z Paryża, biskupa, św. Marii Anny od Pana Jezusa z Paredes, dziewicy, bł. Lanfrancka, biskupa, bł. Stefana Wyszyńskiego
Wyszedłem od Ojca i na świat przyszedłem,
znowu opuszczam świat i idę do Ojca.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 16,23b-28
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter