18 sierpnia
niedziela
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pokarm na życie wieczne

Ocena: 5
437

Kto tyle tylko wie o życiu wiecznym, że będzie ono niewyobrażalnie szczęśliwe, ten nie zrozumie, dlaczego, aby je osiągnąć, człowiek musi spożywać Ciało Syna Bożego.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Najpierw zwróćmy uwagę na dwa najbardziej pospolite błędy, które mogą zniszczyć w nas wiarę w życie wieczne. Otóż niektórzy współcześni chrześcijanie trochę wierzą w życie wieczne, a trochę nie wierzą. Trudno im w życie wieczne uwierzyć dosłownie. Skłonni są raczej przyjmować jakąś bliżej niesprecyzowaną możliwość, że człowiek jakoś jednak przetrwa swoją śmierć.

Drugi błąd w równym stopniu świadczy o naszym niedowiarstwie. Mianowicie wydaje nam się niekiedy, że życie wieczne należy się każdemu, kto żyje uczciwie – mniej więcej tak samo, jak stopień magistra należy się każdemu, kto rzetelnie przejdzie przez studia. A przecież życie wieczne to jest absolutny dar. Po prostu Bóg kocha nas niewyobrażalnie więcej, niż by to wynikało z faktu, że nas stworzył jako ludzi. Obietnica życia wiecznego nie jest bynajmniej zawarta w fakcie, że jesteśmy ludźmi. Jest ona zawarta w fakcie tej miłości, jaką Bóg nam okazał w krzyżu Jezusa Chrystusa. Życie wieczne polega na czymś więcej niż tylko na tym, że ci, którzy je osiągną, będą niewyobrażalnie szczęśliwi. Życie wieczne jest to bezgraniczne wypełnienie się tą miłością, jaka płynie do nas z krzyża Chrystusowego, tą miłością, jaką Przedwieczny Ojciec okazuje nam przez swego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Syna, a naszego Pana.

Żeby cokolwiek zrozumieć z sakramentu Eucharystii, trzeba dosłownie i w całej prawdzie wierzyć w życie wieczne, które zostało nam obiecane w Jezusie Chrystusie. Przecież Eucharystia została nam dana jako pokarm na życie wieczne. Sam Pan Jezus nam to powiedział: „Ja jestem Chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Kto spożywa ten Chleb, będzie żył na wieki” (J 6,51).


 

Zanurzeni w miłość

Pan Jezus porównuje sakrament swojego Ciała i Krwi z darem manny, którą lud Boży otrzymał w drodze do Ziemi Obiecanej. Zauważmy, że już manna nie była zwykłym chlebem. Stanowiła ona szczególny znak opieki Boga nad Jego ludem. Po prostu sam Bóg wziął w swoje ręce sprawę doprowadzenia synów Jakuba do ziemi obiecanej. Manna stanowiła jeden z realnych dowodów, że Bóg wywiązuje się ze swojej obietnicy. Toteż manna, która przecież zaspokajała głód całkiem fizyczny, przypomina zarazem, że nie samym chlebem żyje człowiek, bo tym więcej w nas życia, im więcej otwieramy się na to, co Boże.

Pan Jezus powiada: Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni, ale pomarli; kto spożywa ten Chleb, który Ja mu dam, będzie żył na wieki. Bo jaka ziemia obiecana, taki i chleb, mocą którego lud Boży do niej dąży. Żydzi pod przewodem Mojżesza szli do ziemi obiecanej poprzez pokonywanie kilometrów drogi i poprzez przezwyciężanie rozmaitych uciążliwości pustyni. W drodze do tej ziemi potrzebny był chleb, który wzmacnia siły fizyczne – i właśnie takim chlebem Bóg obdarzył wtedy swój lud.

Ale Chrystus Pan otworzył nam drogę do innej ziemi obiecanej. Naszą Ziemią Obiecaną, do której dążymy, jest wiekuiste zanurzenie w Bożej miłości. Do tej ziemi nie idzie się poprzez pokonywanie kilometrów, ale poprzez zrzucanie z siebie grzechu, poprzez radosne poddawanie się woli Bożej, poprzez coraz większe otwieranie się na Bożą miłość. Bez specjalnej pomocy Bożej na tę drogę nawet wejść się nie da, a cóż dopiero nią iść. Na drogę do życia wiecznego wchodzi się przez przyjęcie chrztu, bo chrzest wszczepia w nas pierwsze ziarno naszego uczestnictwa w Bożej naturze. Żeby zaś dążyć tą drogą, musimy się wzmacniać Ciałem i Krwią samego Syna Bożego. Zauważmy, że Pan Jezus mówi wyraźnie: „Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (J 6,53).

Komunia Święta niesie z sobą wezwanie do intymnej zażyłości z Panem Jezusem.

Kto tyle tylko wie o życiu wiecznym, że będzie ono niewyobrażalnie szczęśliwe, ten nie potrafi zrozumieć tych słów Jezusa. Nie zrozumie, dlaczego aż Ciało Syna Bożego musi człowiek spożywać, ażeby osiągnąć życie wieczne. Ale spróbujmy sobie uprzytomnić, iż życie wieczne będzie polegało na niewyobrażalnej miłości i jedności z Bogiem. Pan Jezus powiada wręcz, że dlatego daje nam własne Ciało do spożywania, bo chce nas doprowadzić do takiej jedności z Sobą, że będzie ona podobna – aż strach to powiedzieć – do tej wiekuistej jedności, jaka Jego Samego, Jednorodzonego Boga, łączy z Przedwiecznym Ojcem. Przypomnijmy sobie te Jego słowa: „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie” (J 6,57).

Kiedy sobie o tym wszystkim dobrze pomyśleć, od razu staje się jasne, dlaczego tak ważna jest dla nas coniedzielna Msza Święta i dlaczego należy w sobie rozwijać tęsknotę za Komunią Świętą. Niektórzy ludzie mówią: „Jak ja sobie pójdę do sadu albo gdzieś za miasto, to ja się lepiej pomodlę niż na Mszy”. Ale przecież na Mszę Świętą przychodzimy po coś nieskończenie więcej niż tylko po to, żeby się pomodlić. Podczas Mszy Świętej staje się realnie obecna ta miłość, jaką okazał nam Jezus Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały. Przychodzimy, ażeby wręcz dotknąć tej miłości, ażeby ona nas ogarniała i przenikała.

Czasem młody chłopak albo młoda dziewczyna powiada: „Nie będę chodził na Mszę, bo co mi to daje?”. Żal słuchać takich argumentów, bo świadczą one o tym, że my, kapłani i rodzice, nie potrafiliśmy przekazać temu młodemu człowiekowi czegoś, co w wierze najważniejsze: orędzia o Bożej miłości do nas. Przecież na Mszę Świętą nie przychodzi się z interesu. Przychodzimy tu po to, żeby wejść w najszczególniejszą przestrzeń Bożej miłości.


 

Istota Komunii

Spróbuję jeszcze powiedzieć, jakie to ważne, żebyśmy postanowili sobie częściej przystępować do Komunii Świętej. Zastanówmy się, czy my naprawdę wierzymy w Jezusa Chrystusa i w życie wieczne. Bo jeśli wierzymy, to jakżeż możemy przez całe miesiące wytrzymać bez Komunii Świętej? Bez odpowiedniego pokarmu zabraknie nam sił w naszej drodze do życia wiecznego. I nic dziwnego, że tak wiele wśród nas grzechu i egoizmu. Niestety, zbyt mało zależy nam na tym, żeby napełniać się Bożą miłością i otwierać się na dar, w którym Bóg chce nas obdarzać Samym Sobą.

Natomiast ci z nas, którzy Ciało Pańskie spożywają często, a nawet codziennie, powinni się zastanowić, czy nie popadli w rutynę. Czy Komunia Święta jest dla mnie naprawdę pokarmem w mojej drodze do życia wiecznego? Czy moja częsta Komunia Święta przymusza mnie do tego, żeby dzielić się wiarą i miłością z innymi? Czy rzeczywiście kieruję się jej mocą i światłem w moim codziennym życiu? Niekiedy potrzeba jakiegoś utrapienia albo choroby, żeby człowiek głębiej zrozumiał, że Komunia Święta niesie z sobą wezwanie do intymnej zażyłości z Panem Jezusem. Warto sobie uprzytomnić, że z takim wezwaniem Pan Jezus przychodzi do mnie również w dniach pomyślnych i radosnych.

A co powinienem powiedzieć ludziom, których Kościół nie dopuszcza do Komunii Świętej? Kochani, nawet jeśli nie wolno wam przyjąć Komunii Świętej, to przecież wolno wam stawać w przestrzeni tego sakramentu. Wolno wam uczestniczyć w coniedzielnej Mszy Świętej, wolno wam pielęgnować w sobie serdeczne pragnienie Komunii Świętej, wolno wam klękać przed tabernakulum z gorącą prośbą o pełne pojednanie z Bogiem. To wszystko na pewno przyśpieszy dzień waszego pełnego pojednania z Bogiem, kiedy będziecie już mogli otrzymać rozgrzeszenie i stać się pełnoprawnymi uczestnikami Stołu Pańskiego.

Radujmy się zatem, że otrzymaliśmy aż tak wielki dar w naszej drodze do życia wiecznego, i bądźmy pełni nadziei, że karmiąc się Ciałem Pańskim, życie wieczne niewątpliwie osiągniemy. Amen, oby tak się stało.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 sierpnia



Najczęściej czytane artykuły



ZAPRASZAMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -