21 czerwca
piątek
Alicji, Alojzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Po prostu bądź i patrz

Ocena: 0
438

Wytrwanie w ciszy i bezczynności choćby przez kwadrans bywa nie lada wyzwaniem. A jednak chętnych do adorowania Najświętszego Sakramentu nie brakuje. Dlaczego?

fot. BP KEP

Święty Alfons Maria Liguori podkreślał, że „adoracja jest pierwsza po sakramentach, najbardziej miła Bogu i najbardziej pożyteczna dla nas”. Święty Jan od Krzyża nader aktywnych w działaniu napominał, że więcej pożytku przynieśliby Bogu, gdyby przynajmniej połowę czasu, który przeznaczają na zewnętrzne działanie, poświęcili na modlitwę w Jego obecności. Z kolei św. Jan Maria Vianney czuwanie przy Jezusie Eucharystycznym nazywał istotą życia chrześcijańskiego, zamykając je w jednym, prostym twierdzeniu: „Ja patrzę na Niego, a On patrzy na mnie”. Łatwe? Tylko pozornie!

Wygląda jednak na to, że ludzie funkcjonujący w kieracie produktywności, kultu pracy i szybkiego tempa życia w szczególny sposób tęsknią dziś za ciszą, wytchnieniem i odpoczynkiem. Czego jeszcze szukają, klęcząc wytrwale w obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie?

 


NOWA JAKOŚĆ

Rekolekcjonista o. Krzysztof Pałys OP wielokrotnie porusza temat mocy drzemiącej w niepozornej modlitwie adoracji. Sam praktykuje ją od lat, twierdząc, że trwanie przy Chrystusie zmienia patrzenie na siebie, świat i innych ludzi. – Systematyczna modlitwa polegająca na patrzeniu na Jezusa, na przebywaniu w Jego obecności zaczyna przedłużać się na pozostałe godziny dnia. Zmienia się jakość myśli, rozmów. Jakbyś patrzył na ten świat wyraźniej, nie swoimi oczami, jakbyś widział wydarzenia i swoje życie w głębszym wymiarze, od strony Stwórcy – mówi w jednej z konferencji. – Doświadczyłem tego wielokrotnie, że kiedy przestaję się modlić tyle, ile powinienem, nie dbam o adorację Najświętszego Sakramentu, to po prostu ślepnę. A kiedy znajduję czas na adorację Chrystusa, widzę, jak Bóg mówi do mnie przez wydarzenia, innych ludzi, Słowo.

Zaznacza, że odpowiedzi najczęściej nie przychodzą bezpośrednio na modlitwie, lecz poza nią. Tylko że gdyby nie czas poświęcony na spotkanie z Bogiem, nie bylibyśmy zdolni ich usłyszeć.

– Idąc na adorację w ciszy, zwłaszcza gdy muszę podjąć jakieś decyzje, zawsze mam nadzieję, że Bóg przemówi wprost: rzuci kamienne tablice i będzie wszystko jasne. Tak się jednak nie dzieje – śmieje się 39-letnia Wiktoria Szczepaniak, która od lat stara się regularnie przebywać w obecności Jezusa Eucharystycznego. Wpatruje się w Niego, a kolejne myśli, intencje, powody do wdzięczności przelatują przez jej głowę. Stara się je odłożyć i chłonąć Jego obecność. Wychodzi spokojna, ale gdy w domu mąż pyta, czy usłyszała odpowiedź na postawione Bogu pytanie, szczerze przyznaje, że nie. – Po tym doświadczeniu ciszy i adoracji dzieje się jednak coś niezwykłego – zaznacza. – Zaczynam na powierzone sprawy patrzeć bardziej ewangelicznie, widząc je w tym świetle jasno. A fragmenty Pisma Świętego, które niosą odpowiedź, nie przestają brzmieć w mojej głowie. Mam poczucie, że cisza i wpatrywanie się w Jezusa w czasie adoracji pozwalają mi usłyszeć głos Ducha.

 


ODZYSKIWANIE SIŁ

Joanna Jóźwiak, lat 29, zwykle nie kończy adoracji, dopóki tego głosu nie usłyszy. – Wychowałam się w duchowości ignacjańskiej, więc temat rozeznawania jest mi bardzo bliski. Od św. Ignacego Loyoli nauczyłam się, by w strapieniu nie zmieniać podjętych wcześniej decyzji – mówi. – Dużą pomocą w wyborach życiowych są dla mnie rekolekcje w ciszy, a niezastąpionym wsparciem w codziennych dylematach – właśnie adoracja.

Zdarza jej się trwać przed Najświętszym Sakramentem aż do momentu, gdy otrzyma konkretną odpowiedź na wątpliwość czy postawione pytanie. Trafna myśl, Słowo Boże, zaskakująca wiadomość – kanały Bożego przekazu są naprawdę różne. – Skąd wiem, że dany sygnał pochodzi akurat od Niego? Bo jest to tak mądre, że sama nigdy czegoś takiego bym nie wymyśliła.

Ojciec Pałys w jednej z konferencji opowiada, jak pewnego dnia z wielkim zdumieniem odkrył, że adoracja nie jest już dla niego wysiłkiem, a jedynie odpoczynkiem. I że jeśli z jakiegoś powodu ją zaniedbuje, czuje się, jakby tracił siły. Dla niektórych jednak trwanie przed Najświętszym Sakramentem to jedna wielka walka: z gonitwą myśli, dłużącymi się minutami, uwierającym ciało bezruchem. – Ta bitwa bywa wyczerpująca – wyznaje 30-letni Tomasz Ołdak, aktywny zawodowo ojciec wielodzietnej rodziny. Przy szybkim tempie życia i milionie spraw do załatwienia ogromnym wyzwaniem dla niego jest już samo wygospodarowanie choćby kilku minut na spotkanie z Jezusem. – Jednak gdy to się uda, podczas modlitwy przychodzi w końcu moment, w którym pod wpływem czasu spędzonego z Jezusem głowa i serce się wyciszają, a ja zaczynam powoli odzyskiwać utracone siły. Wytrwać pomaga świadomość, że pozornie zwykły kawałek chleba to nie tylko mąka i woda. To żywy i prawdziwy Bóg, który był człowiekiem, nauczał, chodził po wodzie, wskrzeszał z martwych, a potem z miłości umarł za mnie na krzyżu. Nie wiem, jak to możliwe – dodaje – ale po każdej, nawet najtrudniejszej adoracji mam nieodpartą potrzebę, by za kilka dni ponownie uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem.

 


ŹRÓDŁO ZASILANIA

Dla 42-letniej Doroty Sadurskiej kwintesencją adoracji jest prostota, uboga forma i brak fajerwerków. – Ot, po prostu trwam w Jego miłującej obecności – tłumaczy. – Żeby wyciszyć szum myśli, nabrać sił i nadziei, odpocząć. Słowem: podłączyć się do źródła zasilania – śmieje się. Obecnie z możliwości „ładowania baterii” przed Najświętszym Sakramentem korzysta szczególnie często. Od kilku miesięcy regularnie opiekuje się śmiertelnie chorą mamą. Na adorację przychodzi po wzmocnienie. Dopiero tutaj jej myśli wchodzą na właściwe tory. Po spotkaniu z Jezusem łatwiej przychodzi jej dawanie siebie, walka z egoizmem i dążeniem do własnej wygody.

– W ciszy nie sposób „zagadać” własnego wnętrza. W Bożej przestrzeni prawda zawsze dojdzie w końcu do głosu – mówi. W walce z rozproszeniami pomaga jej modlitwa Jezusowa. Stara się nie koncentrować na rozproszeniach. Zamiast tego jeszcze mocniej wpatruje się w białą Hostię. Przełamywanie zniechęcenia, motywacja do działania, łagodność, cierpliwość, pokora i pełne miłości spojrzenie na drugiego człowieka – to tylko część owoców, jakich doświadcza.

– Kiedy w przeszłości musiałam podjąć ważną życiową decyzję, skierowałam kroki przed Najświętszy Sakrament – wspomina. – Po prostu tam siedziałam i pytałam Boga, co mam robić, a poszczególne wydarzenia z mojego życia, niczym puzzle, zaczęły układać się w spójną całość. Niesamowite: z kościoła wyszłam z podjętą decyzją i spokojnym sercem.

 


UKIERUNKOWANIE ŻYCIA

Dorota adorację porównuje do przebywania na biblijnej górze Tabor. – Dobrze w tym miejscu być – tłumaczy – ale nie można zostać tu na zawsze. W którymś momencie trzeba przecież „zejść na ziemię”, do swojej codzienności, do ludzi postawionych mi na drodze. Jezusa adorujemy przecież też w drugim człowieku, szczególnie tym ubogim, cierpiącym, ale i tym, którego wyjątkowo ciężko nam znieść.

Po prostu bądź i patrz. I może jeszcze, jak radził o. John Chapman OSB: „Módl się tak, jak potrafisz, nie próbuj się modlić tak, jak nie potrafisz”. O owocach takiego trwania przed Jezusem mówił też w jednym z rozważań papież Franciszek. – To nie marnowanie czasu – tłumaczył – ale nadawanie mu sensu; to odnajdywanie ukierunkowania życia w prostocie milczenia, która karmi serce. Jednak to wszystko, co dzieje się wtedy w naszym sercu, nie dzieje się tylko dla nas. Będąc ludźmi nadziei, jesteśmy zobowiązani, by owoce adoracji: siłę, jasność i światło – nieść światu i drugiemu człowiekowi. Nikt nie zapala przecież światła, by postawić je w ukryciu, lecz na świeczniku.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka tygodnika „Idziemy”, fotografka, absolwentka dziennikarstwa w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. M. Wańkowicza


magda.prokop@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter