4 lutego
sobota
Andrzeja, Weroniki, Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Papież o Adwencie: to czas łaski dla nas, teraz, tutaj!

Ocena: 4.5
562

Aby przyjąć Boga nie liczą sią umiejętności, lecz pokora. Obłuda może zrujnować nawet to, co najświętsze. Franciszek mówił o tym w rozważaniu na Anioł Pański wskazując jako przewodnika na drugi tydzień Adwentu postać Jana Chrzciciela. Papież podkreślił, że z Jezusem zawsze jest szansa, by zacząć od nowa. Przypomniał wołanie miłości Jana, byśmy powrócili do Boga i nie pozwolili, by ten Adwent przeminął jak dni z kalendarza. „To czas łaski dla nas, teraz, tutaj!” – mówił Ojciec Święty. Z kolei w pozdrowieniach po modlitwie na Anioł Pański papież Franciszek podziękował Polakom za wspieranie Kościoła na Ukrainie.

Fot. PAP/EPA/FABIO FRUSTACI

Franciszek podkreślił, że nieprzypadkowo Kościół co roku proponuje Jana Chrzcielna jako głównego towarzysza adwentowej drogi. Mówiąc o jego sekrecie zauważył, że jest on nie tyle człowiekiem surowym, który budzi pewien lęk, ile człowiekiem uczulonym na dwulicowość.

Obłuda może zrujnować nawet to, co najświętsze

Gdy zbliżają się do niego znani z obłudy faryzeusze i saduceusze jego "reakcja alergiczna" jest bardzo silna! Niektórzy prawdopodobnie przyszli do niego z ciekawości lub oportunizmu, ponieważ Jan stał się bardzo popularny. Ci faryzeusze i saduceusze uważali, że są w porządku i w obliczu srogiego wezwania Jana Chrzciciela usprawiedliwiali się mówiąc: "Abrahama mamy za ojca". W ten sposób, pośród dwulicowości i zarozumiałości, nie skorzystali z okazji łaski, z szansy rozpoczęcia nowego życia. Dlatego Jan mówi im: "Wydajcie godny owoc nawrócenia!". Jest to krzyk miłości, jak wołanie ojca, który widzi syna niszczącego siebie i mówi mu: "Nie odrzucaj swojego życia!". Rzeczywiście, największym zagrożeniem jest obłuda, ponieważ może zrujnować nawet to, co najświętsze

- mówił Franciszek.

Papież przypomniał, że Jan, podobnie jak później Jezus, był surowy wobec obłudników, aby nimi wstrząsnąć. Natomiast ci, którzy czuli się grzesznikami, „przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy”. Franciszek zauważył, że aby przyjąć Boga, nie liczą się umiejętności, lecz pokora; trzeba zejść z piedestału i zanurzyć się w wodzie skruchy. Zachęcił też, by patrząc na „reakcje alergiczne” Jana zastanowić się, jak sami postępujemy, czy nie jesteśmy podobni do faryzeuszy.

Adwent jest czasem łaski, by zdjąć nasze maski

Być może patrzymy z góry na innych, myśląc, że jesteśmy od nich lepsi, że trzymamy własne życie w swoich rękach, że nie potrzebujemy Boga, Kościoła, naszych braci i sióstr na co dzień. Adwent jest czasem łaski, aby zdjąć nasze maski i stanąć w kolejce z pokornymi; aby uwolnić się od pychy i uważania się za samowystarczalnych, aby wyznać nasze grzechy i otrzymać Boże przebaczenie, aby prosić o wybaczenie tych, których obraziliśmy. W ten sposób zaczyna się nowe życie. A droga jest tylko jedna, droga pokory.

– tłumaczył papież

Franciszek zauważył, że do Jezusa możemy iść z wszelkimi naszymi biedami, nędzami i wadami, przede wszystkim z naszą potrzebą podniesienia, przebaczenia i zbawienia.

Z Jezusem zawsze jest szansa, by zacząć od nowa. Zawsze! On na nas czeka i nigdy się nami nie nuży. Usłyszmy skierowane do nas wołanie miłości Jana, byśmy powrócili do Boga, i nie pozwólmy, aby ten Adwent przeminął jak dni z kalendarza, bo to czas łaski dla nas, teraz, tutaj!

- zachęcał Ojciec Świety prosząc Maryję, by pomogła nam iść drogą pokory.

Treść rozważania papieskiego (tłumaczenie:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry, dobrej niedzieli!

Dziś, w drugą niedzielę Adwentu Ewangelia liturgii czytań ukazuje nam postać Jana Chrzciciela. Tekst mówi, że „nosił odzienie z sierści wielbłądziej”, że „jego pokarmem były szarańcza i miód leśny” (Mt 3,4) oraz iż wzywał wszystkich do nawrócenia, mówiąc tak: „Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie” (w.2). Głosił bliskość. Krótko mówiąc, był to człowiek surowy i radykalny, który na pierwszy rzut oka może wydawać się nawet nieprzyjemny i budzić pewien lęk. Ale zadajemy sobie zatem pytanie: dlaczego Kościół co roku proponuje go jako głównego towarzysza drogi w okresie Adwentu? W tym okresie Adwentu. Co kryje się za jego surowością, za jego pozorną nieżyczliwością? Jaki jest sekret Jana? Jakie przesłanie Kościół daje nam dziś wraz z Janem?

W istocie Jan Chrzciciel jest nie tyle człowiekiem surowym, ile człowiekiem uczulonym na dwulicowość. Wsłuchajcie się w to dobrze: uczulonym na dwulicowość. Na przykład, gdy zbliżają się do niego znani z obłudy faryzeusze i saduceusze, jego „reakcja alergiczna” jest bardzo silna! Niektórzy z nich bowiem prawdopodobnie przyszli do niego z ciekawości lub oportunizmu, ponieważ Jan stał się bardzo popularny. Ci faryzeusze i saduceusze uważali, że są w porządku i w obliczu srogiego wezwania Jana Chrzciciela usprawiedliwiali się, mówiąc: „Abrahama mamy za ojca” (w. 9). W ten sposób, pośród dwulicowości i zarozumiałości, nie korzystali z okazji łaski, z szansy rozpoczęcia nowego życia. Byli zamknięci w domniemaniu, że są sprawiedliwi.

Dlatego Jan mówi im: „Wydajcie godny owoc nawrócenia!” (w. 8). Jest to krzyk miłości, jak wołanie ojca, który widzi syna niszczącego siebie i mówi mu: „Nie odrzucaj swojego życia!". Rzeczywiście, drodzy bracia i siostry, największym zagrożeniem jest hipokryzja, ponieważ może zrujnować nawet to, co najświętsze. Hipokryzja jest wielkim zagrożeniem. Dlatego Jan Chrzciciel - jak potem będzie czynił także Jezus - jest surowy wobec obłudników. Możemy przeczytać np. rozdział 23 Ewangelii wg św. Mateusza, w którym Jezus rozmawia z ówczesnymi hipokrytami w tak ostry sposób. Czemu czyni to i Jezus i Jan Chrzciciel? Aby nimi wstrząsnąć. Natomiast ci, którzy czuli się grzesznikami, biegli do Jana i „przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy” (por. w. 5). Tak to jest: aby przyjąć Boga, nie liczy się umiejętność, lecz pokora. To jest droga do przyjęcia Boga: nie brawura, nie: jesteśmy wielkim narodem; nie, nie. Pokora: jestem grzesznikiem, ale nie abstrakcyjnie, nie. Ale z tego, tego i tego powodu. Każdy z nas musi najpierw wyspowiadać się z własnych grzechów, z własnych braków, z własnej obłudy. Trzeba zejść z piedestału i zanurzyć się w wodzie skruchy.

Drodzy bracia i siostry, Jan, ze swoimi „reakcjami alergicznymi”, skłania nas do myślenia. Czy i my nie jesteśmy czasem trochę jak owi faryzeusze? Być może patrzymy z góry na innych, myśląc, że jesteśmy od nich lepsi, że trzymamy własne życie w swoich rękach, że nie potrzebujemy Boga, Kościoła, naszych braci i sióstr na co dzień. Zapominamy, że tylko w jednym przypadku jest właściwym patrzenie na kogoś z góry: kiedy trzeba mu pomóc się podnieść. To jedyny przypadek. W pozostałych przypadkach patrzenie na kogoś z góry nie jest właściwe. Być może uważamy się za lepszych od innych, za niepotrzebujących na co dzień Kościoła?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lutego

Sobota, IV tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter