21 sierpnia
wtorek
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Odgłos milczenia

Ocena: 4.96667
1598

Co by było, gdyby Bóg nieustannie mówił i interweniował w naszym życiu?

fot. Pixabay, CC0

Księga Wyjścia opowiada, jak Bóg ukazał się Mojżeszowi na Synaju w blasku swojej chwały: cała góra gwałtownie się trzęsła. Mojżesz mówił, a Bóg odpowiadał mu wśród grzmotów i błyskawic. Cały lud słuchał pod wrażeniem potęgi Boga. I chociaż istnieją inne podobne teofanie, to najczęściej Bóg objawiał się w milczeniu.

Kilka wieków po Mojżeszu prorok Eliasz, uciekając przed perfidną Jezabel, wyruszył na świętą górę. Ukryty w jaskini, widział podobne znaki: trzęsienie ziemi, huragan, ogień. Jednakże Boga tam nie było. Po ogniu, nastąpił „szmer łagodnego powiewu”. I to właśnie wówczas Bóg przemówił do Eliasza.

Hebrajski tekst mówi, że Eliasz usłyszał „szmer lub odgłos łagodnego milczenia (demama)”. Grecka Septuaginta i łacińska Wulgata tłumaczyły te słowa jako „łagodny powiew”, prawdopodobnie po to, żeby uniknąć pozornej sprzeczności między szmerem lub odgłosem z jednej strony a milczeniem z drugiej. Jednakże słowo demama oznacza właśnie milczenie. Za pomocą tego paradoksu autor natchniony sugeruje, że milczenie nie jest puste, tylko pełne Bożej obecności.

Często Pismo Święte ukazuje nam milczenie Boga jako konsekwencję niewierności człowieka. Grzech jest jak zasłona, która czyni Boga niedostrzegalnym, lub jak hałas, który czyni Go niesłyszalnym. Chodzi nie tyle o to, że Bóg milczy, ile o to, że w naszym życiu jest zbyt wiele zgiełku. Istnieje nie tylko głuchota fizyczna. Istnieje też zaburzenie słuchu w stosunku do Boga. Człowiek nie potrafi już usłyszeć Bożego głosu, bo zbyt wiele innych dźwięków wypełnia jego uszy. To zaburzenie słuchu w obliczu Boga sprawia też, że człowiek traci również zdolność rozmawiania z Nim czy mówienia do Niego.

Niemniej są też sytuacje, w których wydaje się, że to Bóg pozostaje bierny wobec potrzeb człowieka. Dlaczego nie przychodzi natychmiast z pomocą? Jest to wspólne doświadczenie wierzących i niewierzących, choćby u jednych i u drugich przybierało odmienne formy. Również wierzący może doświadczać tej pozornej nieobecności Boga.

„Ten, kto pojął słowa Pana, pojmuje Jego milczenie, ponieważ Pana poznaje się w Jego milczeniu” (św. Ignacy Antiocheński). Milczenie Boga staje się dla człowieka „miejscem”, możliwością i znakiem, żeby słuchać Boga, zamiast słuchać samego siebie. Można też się zastanowić, co by było, gdyby Bóg nieustannie mówił i interweniował w naszym życiu, żeby rozwiązywać nasze problemy? Gdzie by pozostała przestrzeń dla naszej wolności i miłości?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest duchownym Prałatury Opus Dei w Warszawie



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI