20 października
sobota
Ireny, Kleopatry, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Odeszli od zmysłów?

Ocena: 4.8
1586

Scena w Kafarnaum, dokąd przybyli Maryja i krewni Chrystusa, żeby się z Nim spotkać, aktualizuje się zapewne w wielu polskich parafiach, w których odbywają się prymicje.

fot. Irena Świerdzewska / Idziemy

Przed 33 laty, kiedy odprawiałem Mszę Świętą prymicyjną w swojej rodzinnej parafii, przypadały w liturgii te same czytania, które mamy w tę niedzielę. Co trzy lata, zgodnie z cyklem liturgicznym, wracają bowiem w Kościele te same teksty. Zapamiętałem je dobrze ze względu na żywy komentarz, który pojawił się nagle przed ołtarzem. Do niewielkiego, drewnianego wówczas, kościołka w Górkach Kampinoskich weszła grupa młodzieży z parafii Secymin, niosąca rozwinięty transparent: „Jesteśmy twoją matką, braćmi, siostrami, rodziną – Kościołem”. Przyszli pieszo kilkanaście kilometrów, żeby być przy nowo wyświęconym księdzu.

Mamie łza się wówczas zakręciła w oku. Zrozumiała, że odtąd syn ma już inną rodzinę, dla której opuszcza swojego ojca i matkę. Ta zaś rodzina głośnym śpiewem upominała się o swoje prawa. Bo ten, kto idzie za głosem powołania do Chrystusowego kapłaństwa, należy do Kościoła. Trafnie to wyraziła śp. Marianna Popiełuszko. Pytana, gdzie chciałaby, aby pochowany był jej syn, kapłan-męczennik, powiedziała: „Oddałam go Kościołowi i nie będę go Kościołowi zabierać”. A Kościół to Chrystus i ludzie odkupieni Jego krwią.

Scena w Kafarnaum, dokąd przybyli Maryja i krewni Chrystusa, żeby się z Nim spotkać, aktualizuje się zapewne w wielu polskich parafiach, w których odbywają się prymicje. Niektórzy, widząc młodych, wykształconych mężczyzn poświęcających całe swoje życie Chrystusowi, mogą pomyśleć tak, jak wówczas mówiono o Chrystusie: „Odszedł od zmysłów”. Kapłaństwo nie jest przecież dzisiaj w modzie. Nie jest intratną posadą. Nie daje prestiżu, nie zapewnia tego, co w dzisiejszym świecie zwykło się nazywać szczęściem. Przeciwnie, wymaga posłuszeństwa, seksualnej abstynencji, pracy w systemie zadaniowym „piątek i świątek” i wielu innych wyrzeczeń. Bez wiary i zakochania się w Bogu nie sposób to zrozumieć.

Świat dzisiejszy nie ułatwia zrozumienia istoty kapłańskiego powołania. Małżeńskiego zresztą też nie. Żeby sobie jakoś poradzić z tymi, którzy idą światu pod prąd, których życie jest ewangelicznym znakiem sprzeciwu wobec wszechobecnej kultury użycia i wyżycia się, oskarża się księży jako cała grupę społeczną o najgorsze występki i zboczenia. Wszystko po to, by uzasadnić, dlaczego ludzie nie powinni ich słuchać i powinni żyć tak, jakby Boga nie było. Próby utożsamiania samej istoty kapłaństwa z grzechem są wprowadzaniem rozdarcia w Chrystusowym królestwie między pasterzy i wiernych. Takie próby nie biorą się z troski o Kościół.

Rozważając fragment Ewangelii przeznaczony na tę niedzielę, pomyślmy o tych, którzy stają w tych dniach po raz pierwszy przy ołtarzu. I postarajmy się być dla nich braćmi, siostrami, ojcem, matką. Bądźmy dla nich najbliższą rodziną, czyli Kościołem, któremu idą służyć.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -