12 grudnia
wtorek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

O piciu na trzeźwo

Ocena: 4.9
360

Temat trzeźwości zaczyna się w Piśmie Świętym od opowieści o upiciu się Noego

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Święty Tomasz z Akwinu twierdził, że nie należy Noego oskarżać ani nawet podejrzewać o grzech pijaństwa, ponieważ upił się on z powodu swojego braku doświadczenia z alkoholem. Ponadto pełne szacunku zachowanie dwóch starszych synów w sytuacji, która ich ojca kompromitowała, powszechnie było przedstawiane jako wzorcowy wręcz przykład cnoty pietas, czyli oddawania czci ojcu i matce.

Nad innymi opisanymi w Piśmie Świętym faktami upicia się nie będę się zatrzymywał, ponieważ głównym tematem chyba wszystkich tamtych opisów jest coś innego niż trzeźwość albo pijaństwo. Kiedy król Dawid starał się upić Uriasza, chciał w ten sposób ukryć przed nim, bezskutecznie, swoje cudzołóstwo z jego żoną (por. 2 Sm 11,10-13). Jeśli zaś idzie o pijacką ucztę babilońskiego króla Baltazara (por. Dn 5,1-4) czy wodza wojsk nieprzyjacielskich Holofernesa (por. Jdt 12,16-20), autorzy biblijni nie oceniają ich pijaństwa, ale oceniają negatywnie ich samych. Samo pijaństwo wydaje się tam przedmiotem tylko sprawozdawczej narracji. Jednak to tylko pozór.

Na kartach Pisma Świętego grzech stosunkowo często jest przedstawiany w tonie moralnie neutralnym. Jego zło jest bowiem dla autorów natchnionych czymś tak oczywistym, że nie trzeba tego specjalnie podkreślać.

 

„Wino, co rozwesela serce”

Podstawowej dla mentalności biblijnej nauki na temat trzeźwości i pijaństwa należy szukać przede wszystkim u proroków oraz w tekstach mądrościowych Pisma Świętego. Otóż wszystkie wypowiedzi biblijnych proroków i mędrców na ten temat sformułowane są w horyzoncie wyraźnej lub przynajmniej domyślnej wiary w Boga Stwórcę, który daje istnienie wszystkiemu, co istnieje. Zatem rozumie się samo przez się, że również wino otrzymaliśmy nie skądinąd, ale właśnie od Boga. Autorzy biblijni dają wielokrotnie świadectwo temu, że wino jest darem Bożym, z którego powinniśmy mądrze korzystać, natomiast Bóg ma prawo oczekiwać od nas, że nie będziemy z Jego daru robić złego użytku.

Dwie przeciwne sobie i wzajemnie się wykluczające opinie są ewidentnie niezgodne z tak zarysowaną prawdą biblijną. Tlą się one w podświadomości Kościoła właściwie przez całe jego dzieje. Pierwszą z nich już zasygnalizowałem. Jest to zwątpienie w to – żeby sięgnąć po formułę liturgiczną – czy naprawdę „z [Bożej] hojności otrzymaliśmy wino, które jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich”. Zwolennicy tej opinii posuwali się aż do twierdzenia, że to sam diabeł jest stwórcą alkoholu, a w każdym razie to on nauczył nas go wytwarzać. Jak wiadomo, szczególnie wyraźnie opinię tę wyznawali manichejczycy oraz inne pokrewne im nurty gnostyckie.

Kościół stanowczo odrzucił tę opinię już w czasach patrystycznych. „Niektórzy – mówił św. Jan Złotousty – zobaczywszy zachowujących się nieprzyzwoicie pijaków, nie ganią ich, lecz owoc dany przez Boga. Mówią: Niech nie będzie wina! Powiedzmy im raczej: Niech nie będzie pijaństwa! Wino bowiem jest dziełem Boga, pijaństwo dziełem diabła. Nie wino stwarza pijaństwo, lecz niepowściągliwość. Nie oczerniaj tworu Boga, lecz oskarżaj o szaleństwo swego współsługę. (...) Wino zostało nam dane, aby leczyło słabość ciała, nie żeby niszczyło siłę duszy”.

Nie wino stwarza pijaństwo,
lecz niepowściągliwość – pisał św. Jan Chryzostom

Mentalność gnostycka ośmieliła się nawet usunąć wino z celebracji eucharystycznej i zastąpić je wodą, czemu ostro sprzeciwił się w roku 253 św. Cyprian. „Dziwię się bardzo – pisał w Liście 63,11 – skąd się wzięło to nadużycie, że w niektórych miejscowościach, wbrew ewangelicznej i apostolskiej karności, w kielichu ofiarowuje się wodę. A przecież sama tylko woda nie może wyrażać krwi Chrystusa. (...) Bo kielich Pański tak upaja, że czyni trzeźwymi, i umysły podnosi do duchowej mądrości, a jego smak odwraca każdego od świata i kieruje do poznania Boga.”

Opinię przeciwstawną trudno nawet nazwać opinią, bo i ci, którzy ją powtarzają, chyba nie traktują jej poważnie. Mam na myśli szukanie w Piśmie Świętym aprobaty dla niekoniecznie kontrolowanego sięgania po alkohol. Zwłaszcza dwa teksty bywają w tym celu wykorzystywane: wypowiedź Psalmu 104, który wśród różnych darów, jakich Bóg nam udziela, wymienia „wino, co rozwesela serce człowieka” (w. 15), a ponadto dokonany przecież przez samego Pana Jezusa cud przemiany wody w wino. Otóż nawet jeśli opinie takie są wygłaszane półżartem, nie da się zaprzeczyć temu, że poważnie dewastują naszą społeczną świadomość, mianowicie zmniejszają społeczną dezaprobatę dla nadużyć związanych z alkoholem.

Słowa, że wino „stworzone jest dla rozweselenia ludzi”, powtarza również autor Księgi Syracha. A nawet więcej: pochwałę wina – w porównaniu do Psalmu 104 – jeszcze rozbudował: Wino „zostało stworzone dla radości ludzi. Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite w swoim czasie i z umiarkowaniem”. Ale, co ważniejsza, w wersach zarówno wcześniejszych, jak i późniejszych tej perykopy (Syr 31,25-31), autor księgi umieścił wiele słów przestrogi przed nadużywaniem alkoholu oraz pouczeń, jak się zachować wobec pijaków. „Przy piciu wina nie bądź zbyt odważny, albowiem ono zgubiło wielu”. (...). Możliwe, że syn Syracha świadomie napisał tę perykopę jako komentarz do wersu Ps 104,15.

 

Wino, które odbiera rozum

Podobnych ostrzeżeń, że wino, skądinąd bardzo cenny dar Boży, możemy przemienić w swojego wroga, znajdziemy w Piśmie Świętym wiele. Wróg to, jak zauważa Księga Przysłów (23,31), zazwyczaj podstępny: „Nie patrz na wino, jak się czerwieni, jak pięknie błyszczy w kielichu, jak łatwo się je połyka. Bo w końcu kąsa jak żmija, swój jad niby wąż wypuszcza”.

Swoje ostrzeżenia przed nadużywaniem wina biblijni mędrcy chętnie wyrażają w formie najprostszej: że „wino i moszcz odbierają rozum” (Oz 4,11), że „wino i kobiety wykolejają mądrych” (Syr 19,2), że „jest ono przyczyną rozwiązłości” (Ef 5,18), a któryś z proroków ostro piętnuje przymuszanie do picia: „Biada temu, co zmusza bliźniego do picia, pucharem swego jadu go upaja, by się przyglądać jego nagości” (Ha 2,15).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły