23 kwietnia
poniedziałek
Jerzego, Wojciecha
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie jesteśmy sami

Ocena: 4.96
1515

Gdy Archanioł Gabriel przybył do Nazaretu, Maryja właśnie była przy studni, by zaczerpnąć wodę, jak mówi apokryficzna Protoewangelia św. Jakuba.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Studnia jest w Biblii miejscem szczególnym. Z jednej strony dlatego, że w warunkach pustynnych stanowi prawdziwe źródło życia, a z drugiej – że jest miejscem zgromadzeń całej społeczności. Wiele spotkań przy studniach kończyło się nawet małżeństwem, jak chociażby w przypadku Eliezera, Jakuba czy Mojżesza. Nie bez przyczyny także zwiastowanie ma miejsce przy studni – Jezus ma być bowiem tym, który stanie się dla świata źródłem życia i tym, który obdarzy ludzkość bezinteresowną miłością.

Jednak dzisiejsza Ewangelia kieruje nasz wzrok przede wszystkim na Maryję. Młoda dziewczyna z Nazaretu miała plan na życie – wspólnie z Józefem założyć normalną, opartą na żydowskiej tradycji rodzinę. Bóg jednak wkroczył w Jej codzienność z inną propozycją. Boże Narodzenie, już jutro, jest kolejną próbą wkroczenia Najwyższego w nasze życie i następną szansą na zmianę tego, do czego może już się przyzwyczailiśmy, a co, zamiast radością, często napełnia nas smutkiem i goryczą. Bo czyż jest lepszy plan na bycie szczęśliwym niż ten Boży?

Bóg jednak do niczego nie zmusza. Zawsze możemy wybrać inaczej. Także Maryja musiała podjąć pewną decyzję. Z pewnością nie było jej łatwo. Już samo spotkanie z aniołem było czymś niezwykłym, a co dopiero misja, którą przybył oznajmić! Maryja nie żyła jeszcze z Józefem pod jednym dachem, wiedziała zatem, że ciąża może zostać odebrana jako zdrada, za którą groziła jej nawet śmierć. Maryja nie była wolna od wątpliwości. Jednak w szczerości, prostocie i głębokim zaufaniu do Boga nie bała się pytać, nie karmiła w sobie lęku i niepewności. Nam często brakuje takiej wiary i od powołania – zwłaszcza takiego, które jest trudne i wymagające – po prostu uciekamy. Strach przed wyzwaniem, odpowiedzialnością i ryzykiem straty bywa paraliżujący.

Bóg nie pozostawia nas jednak bez pomocy. To przekonanie pomogło Maryi podjąć odważną decyzję. Współcześnie ciężko nam zrozumieć, że nie o wszystko musimy walczyć sami, że wcale nie musimy być samowystarczalni i bezgranicznie niezależni. Wprost przeciwnie, zależność od drugiego oparta na wzajemnym pragnieniu dobra, zaufaniu i wsparciu może przeobrazić każdy egocentryzm w prawdziwą miłość. Bóg tak kocha człowieka, że był gotów „uzależnić” od niego swoje przyjście na świat. Przez postawę Maryi dał nam przykład, że przy współpracy z Bożą łaską dla nas także nie będzie nic niemożliwego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły