19 listopada
wtorek
Seweryny, Maksyma, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Największa przygoda życia

Ocena: 4.77143
4675

Co pcha do działania twórców „Wielkiej Pokuty”, „Różańca do Granic” i – już 14 września – „Polski pod Krzyżem”?

fot. archiwum prywatne Lecha Dokowicza

Nie teoretyzują o Bogu i wierze. Nie czarują wizjami Kościoła otwartego – fajnego i łatwego. W zamian nawołują do nawrócenia, modlitwy i stawania pod krzyżem jako warunków przyjęcia Bożego miłosierdzia. W organizowanych przez nich – poprzez ich Fundację Solo Dios Basta – spotkaniach biorą udział, bezpośrednio lub w swoich parafiach, miliony ludzi. Maciej Bodasiński i Lech Dokowicz opowiedzieli „Idziemy” o sobie i swojej misji.

 

Porwani do czynu

Lech Dokowicz, operator i producent filmowy, przez wiele lat jako człowiek niewierzący współtworzył w Niemczech scenę techno. – Współpracowałem z ludźmi, których celem było wpływanie w ten sposób na myślenie młodzieży. W roku 1996, po dwóch latach przygotowań do przejęcia ważnego stanowiska wewnątrz tej struktury, zostałem pewnej nocy poddany inicjacji satanistycznej. Doszło wtedy do ciężkiej walki o moją duszę. Na szczęście w najtrudniejszym momencie Pan Bóg zaingerował z taką mocą, że w ciągu kilku sekund stałem się wierzącym człowiekiem. Niedługo potem podjąłem decyzję, aby oddać Panu Bogu całkowicie moje życie i odtąd pracować tylko dla Jego chwały i ratowania dusz. Wróciłem do Polski i rozpocząłem poszukiwania ludzi działających w mediach, którzy podobnie zdefiniują cel swojego życia. Tak zaczęła się nasza znajomość, a później współpraca z Maciejem – opowiada.

Maciej Bodasiński, dokumentalista, reżyser, scenarzysta, producent filmowy i autor wielu nagrodzonych filmów katolickich, swoją przygodę z Bogiem rozpoczął w wieku 17 lat. – Znajomy „zaciągnął” mnie na spotkanie do jednego z warszawskich kościołów i odkryłem nieznany mi świat radosnych, spokojnych, patrzących sobie w oczy ludzi, do którego zapragnąłem należeć. Wkrótce uznawałem Jezusa za Króla mojego życia, aby On się o to życie troszczył. Ten akt zmienił wszystko. Od razu miałem głębokie pragnienie, żeby mówić ludziom o Panu Bogu, ewangelizować. Trzy lata później z kolegą, nie mając wtedy żadnego doświadczenia czy umiejętności, pojechaliśmy do TVP i powiedzieliśmy, że chcemy robić programy telewizyjne dla młodzieży o Jezusie, żeby się nawracała. Wzięto nas za wariatów, ale zatrudniono – wspomina.

Zaczął współtworzyć reportaże o tematyce społecznej i duchowej: o aborcji, eutanazji, satanizmie itp. W Holandii, przy okazji pracy nad filmem o eutanazji, spotkał dziennikarza, który powiedział mu: „My już umarliśmy, nasz Kościół już nie istnieje. Ratujcie siebie, dopóki jeszcze macie co ratować”. – To był dla mnie ważny znak, w którą stronę pójść.

Po kilku latach obaj panowie wzięli udział w spotkaniu filmowców zajmujących się produkcją filmów o tematyce katolickiej. – Nie znaliśmy się jeszcze, jednak Lech zaczepił mnie ulicy:. „Jeśli będziesz pracował dla Jezusa, przeżyjesz największą przygodę swojego życia!”. To było jakby proroctwo – wspomina Bodasiński.
W 2004 r. postanowili zrezygnować z karier w mediach, by poświęcić się całkowicie pracy dla Jezusa, kręcąc filmy – jak mówi Lech – opowiadające o niezwykłych dziełach Bożych we współczesnym świecie. Te dziś bardziej znane, to „Duch”, „Boskie Oblicze”, „Egzorcyzmy Anneliese Michel”, „Ufam Tobie” czy „Ja Jestem”. – Nie było dnia, żebym tego żałował. Choć często nie jest łatwo, co dzień doświadczamy opieki Boga. A mamy na utrzymaniu rodziny i po piątce dzieci. I jest to naprawdę największa życiowa przygoda – mówi Maciej.

Na ratunek światu

Ich filmy stały się ważne dla ludzi. Wielu nawróciło się bądź umocniło swoją wiarę. A i oni sami bardziej otworzyli się na wymiar duchowy świata, na objawienia Matki Bożej, na potrzebę uciekania się do Boga jako jedynego ratunku dla degenerującego się świata.

– Spotykając się przy okazji naszych filmów z ludźmi, doświadczaliśmy, jak wielki jest w nich głód Boga, jak bardzo świat jest bez Niego zagubiony, a jednocześnie jak wielkie są obietnice Boga dawane ludziom w objawieniach maryjnych – mówi Maciej Bodasiński.

– W 2016 roku, m.in. Roku Miłosierdzia, 1050-lecia Chrztu Polski i Światowych Dni Młodzieży, odkryliśmy, że to, czego w świętowaniu tych rocznic brakuje, to pokuta. Zgodnie z tym, co Jezus mówił św. s. Faustynie Kowalskiej, że „konfesjonał jest trybunałem Bożego Miłosierdzia”. Brakuje uznania własnej grzeszności, przekonania, że świat nie może doświadczyć miłosierdzia Boga, jeśli nie stanie w prawdzie o sobie i nie padnie na kolana. I że – o czym niektórzy nie chcą pamiętać – taka właśnie jest nauka Kościoła. Tak zrodził się pomysł zorganizowania „Wielkiej Pokuty”, czyli zgromadzenia wielu Polaków w jednym miejscu, by wspólnie prosić Boga o przebaczenie za popełnione grzechy, których konsekwencje jako naród dźwigamy, aby Bóg przyjął naszą pokutę i nas uzdrowił. Jasne dla nas było, że miejscem do tego odpowiednim jest Jasna Góra – mówią obaj.

Wielka Pokuta odbyła się 16 października 2016 r. i zgromadziła na jasnogórskich wałach co najmniej 150 tys. ludzi, nie licząc osób przed telewizorami. Nie bez racji jeden z ojców paulinów mówił potem, że na Jasnej Górze takiej modlitwy nie było od czasu Jasnogórskich Ślubów Narodu w 1956 r.

– Myślę, że zmieniła ona w Polsce wiele rzeczy na lepsze. To było miesiąc przed uroczystym aktem przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana w Łagiewnikach. Pamiętam słowa głęboko poruszonego abp. Marka Jędraszewskiego, że naprawdę uznaje Boga za Króla ten, kto pada przed Nim na kolana – mówi Bodasiński.
Już wtedy przyszła im do głów myśl, by w stulecie objawień fatimskich otoczyć Polskę różańcem. I w ten sposób, wspólnie z biskupami poszczególnych diecezji i proboszczami w parafiach, zorganizowany został w 2017 r. w całej Polsce „Różaniec do Granic”. Była to odpowiedź na wezwanie Maryi w Fatimie, by poprzez odmawianie Modlitwy Różańcowej ratować dusze przed piekłem.

Ostatecznie w 350 miejscowościach na polskich granicach spotkało się 7 października o godz. 14 na wspólnej modlitwie ponad 1,3 mln osób, a być może drugie tyle modlących się w tym samym czasie na zorganizowanych w parafiach całej Polski czuwaniach. Do tego modlono się w 70. miejscach i portach lotniczych w 43 krajach na całym świecie.

„Różaniec do Granic” był wspaniałym doświadczeniem, jednak Bodasiński i Dokowicz postanowili go nie powtarzać, ale pójść dalej.

– Zaraz potem zrodziła się idea, aby zgromadzić Polaków pod Krzyżem. Wyrosła ona z naszej obserwacji: rosnącej nienawiści do Kościoła katolickiego oraz znaczącego braku duchowych odpowiedzi w Polsce i na świecie. Zrozumieliśmy, że Kościół idzie na Golgotę, więc jedyną sensowną odpowiedzią będzie nie ucieczka, ale stanięcie z Maryją pod Chrystusowym krzyżem. „Polska pod Krzyżem” to zaproszenie do powrotu do korzeni wiary, czyli zbawczej męki naszego Pana. Jednocześnie jest to wezwanie do duchowej odnowy, czyli odrzucenia płytkiego przeżywania wiary na rzecz powrotu do głębi i ortodoksji. Na to spotkanie zaproszeni są wszyscy, którzy czują, że nadszedł czas, aby dać odpowiedź duchową na obecną sytuację Kościoła i Polski – tłumaczy Lech Dokowicz.

Spotkanie – organizowane w ścisłej współpracy z bp. Wiesławem Meringiem i Kościołem włocławskim – odbędzie się 14 września od godz. 11 na lotnisku w Kruszynie pod Włocławkiem. W tym samym miejscu, w którym w czerwcu 1991 r. Jan Paweł II wzywał do powrotu pod krzyż, do źródeł naszej wiary.
– Wobec bezprecedensowego kryzysu wiary, jaki obserwujemy w Polsce i na świecie, musimy na nowo postawić Krzyż w centrum, przyjąć zbawienie, które Jezus nam daje. Św. s. Faustyna Kowalska zapisała „Mało jest dusz, które rozważają mękę Moją z prawdziwym uczuciem”. Chcemy próbować to zmienić wraz z tymi, którzy przyjadą – wyznać miłość Jezusowi, modlić się o świętość i o łaskę wiary dla wszystkich Polaków – mówi Maciej Bodasiński.

Olbrzym się budzi

– To, co przeżywamy obecnie we Włocławku, jest dla nas świadectwem możliwości i potrzeby dobrej współpracy osób świeckich i duchownych dla realizowania Bożych celów. Traktujemy się poważnie. My ich słuchamy od strony nauki wiary, oni nas od strony informacji i organizacji, przebiegu spotkania – mówi Maciej Bodasiński. Ich Fundacja Solo Dios Basta pokazuje, że olbrzym, jakim są w Kościele świeccy, się budzi.

– Nie czujemy się przez to, co robimy, nikim wyjątkowym. Jest w Polsce bardzo wielu świadomych swojego miejsca w Kościele świeckich katolików – mówią obaj panowie. – Latami formują się w swoich wspólnotach, jeżdżą na rekolekcje, robią wartościowe konferencje i ich przekaz w internecie, żyją sakramentami. Ale nie zostali „przebudzeni” do służby Kościołowi. Nawiązując do Ewangelii, stoją bezczynnie, bo „ich nikt nie najął” (por. Mt 20,6-7). Ale nie ma dziś w Kościele innej drogi, jak współpraca świeckich z biskupami, proboszczami, wikariuszami w parafiach. My staramy się iść tą drogą i zapraszać na nią innych, aby służyli w Kościele zgodnie z rozeznanym powołaniem. Wtedy to jest pasjonująca, życiowa przygoda – kończą.

Więcej o „Polsce pod Krzyżem” na stronie internetowej
www.polskapodkrzyzem.pl, a także stronach „Idziemy”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A., redaktor naczelny portalu idziemy.pl
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 listopada

Bóg pierwszy nas umiłował i posłał swojego Syna jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
Dziś w Kościele:
+ wtorek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie dowolne bł. Salomei, dziewicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7; Łk 19,1-10
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -