7 grudnia
sobota
Marcina, Ambrożego, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Na drogach wierności

Ocena: 5
592

Ksiądz Jerzy Popiełuszko nie sprzeniewierzył się właściwie nigdy najmniejszej nawet literze kapłańskiego powołania.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki, Warszawa 6 czerwca 2010 r.

Był wierny Bogu, wierny temu wszystkiemu, co go kształtowało w przeciągu całej duszpasterskiej służby. Nie oznacza to, że nie popełniał egzystencjalnych błędów, że nie przytrafiały mu się różnego rodzaju niezręczności czy drobne przewinienia. Raczej wskazuje to na stałą czujność i troskę ks. Popiełuszki, by nie zatracić duchowej wierności wobec Stwórcy, gdyż to ona właśnie wyznacza jakość codziennych poczynań. Czym byłaby dobroć bez wierności temu, co dobre, a czym sprawiedliwość bez wierności sprawiedliwości? Czym miłość, gdyby jej nie dochowywać wierności? I ostatecznie: czym byłoby kapłaństwo, gdyby nie ciągły wysiłek dorastania do jego wymiaru wyznaczonego przez kapłaństwo samego Chrystusa? (…)

Ksiądz Popiełuszko, najpierw nieco intuicyjnie, później z coraz głębszą świadomością, rozeznawał, że kapłaństwo pozbawione wierności przykazaniom i nauce Kościoła przestaje być kapłaństwem ewangelicznym, staczając się w na pobocze życia, gdzie panuje subiektywizm moralny i wolność przybierająca status samowoli. W czym zatem przejawiała się kapłańska wierność realizowana przez ks. Popiełuszkę?

 


CZYM JEST WIERNOŚĆ?

W wymiarze słownikowym to stałość w dochowywaniu danego słowa, dzięki czemu człowiek nie sprzeciwia się dokonywanym przez siebie wyborom, zarówno tym małym, jak i tym fundamentalnym, określających charakter jego egzystencji. Wypada przyjąć, że wierność (w różnych swych wymiarach) jest wewnętrzną siłą umożliwiającą wytrwanie w podjętych postanowieniach, a zyskuje wyjątkowy charakter, kiedy wznosi się na poziom przyrzeczenia, przysięgi bądź ślubu. W rozumieniu chrześcijańskim ma dwie strony wzajem się warunkujące. Jedna z nich charakteryzuje absolutnie wiernego Boga, który pozostaje niewzruszony w swym odnoszeniu się do ludzi, druga natomiast dotyczy stworzeń, wiernych sobie wzajem w miłości oraz uznających się za „wiernych”, czyli tych, którzy wierzą w Chrystusa. W Liście do Efezjan czytamy: „Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa – do świętych, którzy są [w Efezie], i do wiernych w Chrystusie Jezusie” (1,1). (…)

Duszą wierności jest miłość. I odwrotnie: wierność jest oznaką autentycznej miłości. Oto egzystencjalne centrum, do którego powinna zmierzać chrześcijańska duchowość. Kto o tym nie chce pamiętać, sam skazuje się na życiowy chaos i uległość subtelnym podszeptom diabła. Bo wierność nie usprawiedliwia niecnych czynów. Obstawanie przy złu jest złą wiernością, a wierność na przykład drobiazgom to wyraz pedanterii i uporu.

Ksiądz Popiełuszko rozumiał, że nie o taki typ wierności chodzi w jego kapłańskim życiu. Miał na uwadze wierność w powołaniu, do którego został wezwany. Marzył wszak o kapłaństwie niemal od dzieciństwa, jeżeli przyjąć zapewnienia jego matki Marianny. Ale czyż mógł się spodziewać, że droga ku spełnieniu tej nadziei będzie tak bolesna, tak zobowiązująca, wymagająca nadzwyczajnej wierności Bogu, ludziom i Ojczyźnie? Nie jestem w stanie opisać tutaj wszystkich stopni i odcieni wierności, jakie można dostrzec w posłudze kapelana „Solidarności”. Wskazuję przeto tylko na niektóre z nich, ale bodaj najbardziej ważkie, mianowicie: wierność treściom Dekalogu, wierność kapłańskiemu wymiarowi Chrystusowego kapłaństwa, połączoną z uznaniem Maryi za królową i orędowniczkę Polaków oraz wierność Rzeczypospolitej, sprzęgniętą z akceptacją cierpienia jako drogi do wyzwolenia z ciasnych ram ludzkiego widzenia rzeczywistości.

 


WIERNOŚĆ DZIESIĘCIU SŁOWOM

Ksiądz Popiełuszko został wychowany w duchu bezpretensjonalnej pobożności, wrażliwy i czuły na wszystko, co wywodziło się z przymierza, jakie Stwórca zawarł ze swoim ludem. W centrum tej religijnej umowy znajdowało się „dziesięć słów”, czyli przykazania normujące sens i zachowanie ludzi wobec Boga i wzajem wobec siebie. (...) Dekalog, zredagowany prawdopodobnie w V w. przed Chrystusem, pozostawał i nadal pozostaje czymś wyjątkowym. Głównie dlatego, że wiąże się z prawem naturalnym, a więc – jak określają to dokumenty soborowe – światłem rozumu wlanym nam przez Boga w akcie stworzenia. Dzięki niemu wiemy, co należy czynić, a czego unikać. (...) Nie oznacza to, że Dekalog zwalnia od poszukiwania właściwego dobra; jest raczej pomocą w tym poszukiwaniu (…). Wymaga to z naszej strony sporego wysiłku i moralnej czujności. Jezus wszak przestrzega przed bezmyślnym zaufaniem własnym zdolnościom. Wystarczy jedno potknięcie, uderzenie bólu, ucisk czy prześladowanie, by ziarno Chrystusowego słowa w nas nie wzrosło, stało się bezowocne. (…)

Musimy też pamiętać, że wspólnota z Bogiem jest przede wszystkim związkiem oblubieńczym. Już starotestamentalny prorok Ozeasz zauważył, że tylko miłość może przebaczać tak, jak Bóg zawsze przebacza; miłość pojęta nie jako uczucie, emocja, ale jako postawa woli. Dopiero w jej świetle Dekalog nabiera właściwych barw, „pokrzepia duszę, raduje serce i olśniewa oczy” (Ps 19, 8-10).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".
Dziś w Kościele:
+ czwartek, I tydzień Adwentu, wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 30,19-21.23-26; Ps 147,1-6; Mt 9,35-10,1.5.6-8
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -