21 listopada
wtorek
Alberta, Janusza, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Myśli na jesień

Ocena: 4.25
624

Listopadowe poranki są już zimne. Trzeba przykrywać się grubszą kołdrą, zamiast kawy pić herbatę malinową, wypatrywać babiego lata. Szczęście dosięga nas w najmniej spodziewanych sytuacjach.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

To, że żyjemy, że doświadczamy piękna stworzeń, że otula nas promień przyjaźni albo miłości, że strzegą nas niebiańscy aniołowie – nie jest czymś zwyczajnym. Czyżby najprawdziwszy cud? Bez wątpienia. Wiem, jak kruchymi istotami jesteśmy. Z jakimi oporami przychodzi nam podążanie za Bożymi wzorami. Przed Nim zawsze jesteśmy w pół kroku, w niezdecydowaniu, w niedowierzaniu. Niekiedy nawiedza nas myśl, by siebie samych przed innymi wywyższać. Wówczas egoizm bierze górę, niszczy tlący się żar autentyczności. Dlatego Jezus przypomina: „Bądźcie jak dzieci”.

 

Być dzieckiem

Ale czy nasza wrażliwość religijna czuła jest na tego rodzaju metaforyczne sugestie? Ci, którzy opowiadają się za nienaruszalnością życia, widzą w dziecku „Boże odbicie”, Boży dar. Natomiast ci, którzy bardziej chronią samych siebie i przekonanie, że sami o wszystkim decydują, nie będą dostrzegali w dziecku faktu wyjątkowego, któremu, od chwili poczęcia, trzeba zagwarantować należyte warunki do osobowego rozwoju i pełni życia. Tymczasem w tradycji żydowskiej – przypomnę – płodność uznawano za znak szczególnego błogosławieństwa Boga. Obowiązek wychowywania dzieci uważano za naturalną oczywistość, gdyż są to istoty rozwijające się, jeszcze ostatecznie nieukształtowane.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 47 (633), 19 listopada 2017 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 30 listopada 2017 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły