25 kwietnia
czwartek
Marka, Jaroslawa, Wasyla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Msza: obowiązek czy przywilej?

Ocena: 5
6380

Co jednak, gdy rzeczywiście nie możemy uczestniczyć bezpośrednio we Mszy Świętej? – Wtedy możemy oczywiście wysłuchać jej przez radio, w telewizji, rozważać słowo Boże czytane wtedy w czasie liturgii, modlić się, zwracając się w stronę Boga, i duchowo towarzyszyć zebranym na Mszy radiowej. Nie można przy tym zapomnieć, że takie uczestnictwo wymaga wyłączenia się z innych zajęć: trzeba rzeczywiście słuchać i oglądać, a nie np. przygotowywać w tym czasie niedzielny obiad. Jest to jednak uczestnictwo tylko częściowe. Wyjątkiem może być sytuacja, kiedy ktoś obłożnie chory nabożnie wysłucha Mszy w radiu i przyjmie potem bądź w trakcie transmisji sakrament z rąk obecnego w szpitalu/domu szafarza.

Jedną z osób, która może w poszczególnych wypadkach i dla słusznej przyczyny udzielić dyspensy od zachowania dnia świątecznego i tym samym od obowiązku udziału we Mszy Świętej, jest proboszcz. Może on także zamienić ten obowiązek na inne pobożne uczynki. (Por. KPK 1245)

Nie ma też nic niewłaściwego w odwiedzinach kościoła innego wyznania chrześcijańskiego, by się wspólnie z jego członkami modlić i słuchać słowa Bożego. – Katolicy teoretycznie mogą przyjmować Komunię Świętą we wszystkich kościołach katolickich różnych obrządków – z wyjątkiem polskokatolickiego i mariawickich – w tym w greckokatolickich, a także w Kościele prawosławnym. Ten ostatni jednak uznaje to za akt konwersji katolika na prawosławie. Stąd – aby nie przyjmować Komunii oszukańczo wobec tego Kościoła – nie powinniśmy tego robić.

 

Nudna Msza?

O niedzielnej absencji w kościele w rzeczywistości najczęściej decydujemy my sami. Nierzadko dlatego, że Msza nie spełnia czyichś oczekiwań, jest nudna. „Chrześcijanie od początku mieli problem z pełnym rozumieniem tego, co się dzieje na ołtarzu – liturgia nas zwyczajnie przerasta. Jednak to nie Msza jest nieciekawa, to my nie nadążamy za tym, co się właśnie na naszych oczach dzieje” – pisze o. Kwiecień. – Pojęcie „nudności liturgii” pojawiło się wraz z próbami jej sztucznego uatrakcyjniania. Atrakcyjność z kolei wymaga ciągłego unowocześniania, a liturgia jest niezmienna. Cechuje ją nie atrakcyjność, ale piękno i misterium. Prawosławni nie mówią o liturgii, że jest atrakcyjna, ale że jest piękna – tłumaczy ks. Gwiazda. – Nieprawdą jest, że liturgia jest nudna, ponieważ jest niezrozumiała. Na lekcjach matematyki rozumiałem wszystko i mimo to nudziłem się – dodaje z uśmiechem.

ŚWIĘTA NAKAZANE (obowiązuje udział we Mszy Świętej pod sankcją grzechu ciężkiego)

  • Wszystkie niedziele roku
  • Wielkanoc (Niedziela Wielkanocna)
  • Boże Narodzenie (pierwszy dzień świąt)
  • Objawienie Pańskie (Trzech Króli – 6 stycznia)
  • Wniebowstąpienie Pańskie
  • Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej (Boże Ciało)
  • Świętej Bożej Rodzicielki Maryi (1 stycznia)
  • Wniebowzięcie NMP (15 sierpnia)
  • Uroczystość Wszystkich Świętych (1 listopada)

– Konstytucja o liturgii Sacrosanctum concilium mówi o pięciu wymiarach uczestniczenia we Mszy Świętej – komunii w relacji do: kapłana, wspólnoty, modlitwy, do Chrystusa eucharystycznego oraz do Jego słowa. Tymczasem dziś sprowadziliśmy uczestnictwo we Mszy do tego, żeby wspólnie śpiewać, wypowiadać formułki, wstawać i klękać – tak jak uczymy dzieci idące do Pierwszej Komunii Świętej. Często także koncentrujemy się jedynie na jednej z tych pięciu relacji. I w tym najczęściej jest problem – ocenia ks. Szymula.

– Jeśli na Mszy szukamy wspólnoty z innymi, często umyka nam słowo i zapatrzenie na Ciało Chrystusa. Kiedy więc np. parafialna wspólnota okaże się zbyt mało atrakcyjna, tracimy zainteresowanie obecnością na Mszy i szukamy innej wspólnoty w innym kościele. Podobnie jeśli przychodzimy do kościoła ze względu na kapłana, żeby go posłuchać i nakarmić intelekt. Jakość kazania decyduje o tym, czy to była „dobra” czy „słaba” Msza. Czasem mówimy: fajna Msza, bo się na niej coś dzieje. Dotyczy to m.in. mody na Msze dziecięce, gdzie ksiądz da przykład, coś wytłumaczy, powygłupia się. Tymczasem wymiar doświadczenia Boga, osobistego zbliżenia się do Niego, modlitwy, adoracji, ofiary – bywa, że nam umyka. Przekornie można powiedzieć, że czasem dobrze jest, jeśli do parafii przyjdzie mniej fajny, mówiący kiepskie kazania ksiądz. Wtedy zmusza parafian do tego, żeby dostrzegli i docenili to, co jest ważniejsze – samego Boga i jego eucharystyczną ofiarę – tłumaczy ks. Szymula.

Bywa także, że redukuje się Mszę Świętą do spotkania z Chrystusem Eucharystycznym czy do spotkania wspólnoty. Wtedy zaczyna na niej brakować miejsca dla tych, którzy na skutek zawirowań i błędów życiowych do Komunii Świętej nie mogą przystępować. Myślą, że nie mają po co do kościoła chodzić. – Ci ludzie mają swoje, być może pełne bólu, życie, a nie przynoszą tej swojej ofiary przed ołtarz Chrystusa. A przecież sensem naszego bycia na Eucharystii jest oddanie życia, jakie mamy, Chrystusowi. Potwierdza to św. Jan Paweł II, pisząc w liście apostolskim Dies Domini, że w Eucharystii ofiara Chrystusa staje się także ofiarą członków Jego Ciała.

Na Mszy Świętej jest miejsce i dla chodzących do kościoła z przyzwyczajenia, i tych przeżywających na Eucharystii mistyczne spotkanie z Bogiem. Dla tych, którzy pozostają przed kościołem, i tych blisko ołtarza. Dla tych w stanie łaski uświęcającej, i tych, którzy są jej pozbawieni. Warto to katolikom wpajać – i jest to zadanie szczególnie dla kapłanów. A co my możemy zrobić, by na nowo wypełnić wiernymi kościoły? – Przede wszystkim możemy dawać dobry przykład. Uczestniczyć we Mszach i zachęcać innych do uczestnictwa – radzi ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski.

Jest naprawdę sprawą najwyższej wagi, aby każdy chrześcijanin uświadomił sobie, że nie może żyć wiarą i w pełni uczestniczyć w życiu chrześcijańskiej wspólnoty, jeśli nie bierze regularnie udziału w niedzielnym zgromadzeniu eucharystycznym. Jeżeli w Eucharystii urzeczywistnia się owa pełnia kultu, który ludzie winni oddawać Bogu i którego nie można porównać z żadnym innym doświadczeniem religijnym, to szczególnie wyraźnie ujawnia się to właśnie w niedzielnym spotkaniu całej wspólnoty, posłusznej głosowi Zmartwychwstałego, który ją zwołuje, aby dać jej światło swego słowa i pokarm swojego Ciała jako trwałe sakramentalne źródło odkupienia. Łaska wypływająca z tego źródła odnawia ludzi, życie i historię.

Jan Paweł II, "Dies Domini" (81)

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz i publicysta, współtwórca "Idziemy" związany z tygodnikiem w latach 2005-2022. Były red. naczelny portalu idziemy.pl. radekmolenda7@gmail.com

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 kwietnia

Środa, IV Tydzień wielkanocny
Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 12, 44-50
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do MB Królowej Polski 24 kwietnia - 2 maja

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter