28 listopada
niedziela
Leslawa, Zdzislawa, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mojżesz na pustyni

Ocena: 0
16516
Kiedy Izraelici wyszli z Egiptu, Pan Bóg, za pośrednictwem Mojżesza, prowadził ich krętymi ścieżkami po pustyni. Dlaczego nie prowadził ich prostą drogą?
Księga Wyjścia podaje przyczynę: „żeby lud na widok czekających go walk nie żałował i nie wrócił do Egiptu” (Wj 13,17). Bóg wiedział, że Izraelici – mimo znaków w Egipcie – byli podatni na zniechęcenie. Nie chciał więc, aby zaraz po wyjściu z Egiptu spotkali się z wojującymi ludami mieszkającymi na terenie Ziemi Obiecanej. Pan pragnął dać swojemu ludowi więcej czasu na pustyni, aby mógł się zapoznać z Jego wymaganiami i udoskonalić się duchowo, zanim dojdzie do ziemi, którą mu przeznaczył.

Potwierdza to Orygenes, jeden z najbardziej znanych starożytnych pisarzy chrześcijańskich. Pokazuje, że mówią o tym nawet nazwy miejsc, przez które Izraelici przechodzili po wyjściu z Egiptu. Pisarz zauważa na przykład, że nazwa egipskiego miasta Ramses, z którego Izraelici wyszli, oznacza poruszającego się robaka. Wobec tego, przypomina Orygenes – nawiązując do słów Chrystusa, by nie gromadzić sobie skarbu tam, gdzie mól niszczy i gdzie złodzieje włamują się i kradną (por. Mt 6,20) – mamy tu konieczność pozbycia się przywiązania do rzeczy materialnych, aby lepiej się wsłuchać w głos Boży. Kolejnym miejscem po krętej drodze wiodącej z Egiptu było Sukkot, co w języku hebrajskim oznacza namioty. Otóż na drodze duchowego rozwoju – tłumaczy starożytny pisarz – niezbędne jest uciekanie się do Bożej Opatrzności, tak jak człowiek na drodze musi szukać schronienia pod namiotem. Inną miejscowością na drodze było miasto Migdol, którego nazwa oznacza wieżę. W mniemaniu Orygenesa możemy dostrzec w tej nazwie obraz wspinania się w górę, co z kolei wiąże się z podjęciem trudu w celu większej doskonałości i więzi duchowej z Panem.

Słabość duchowa Izraelitów jest zresztą potwierdzona w Księdze Wyjścia, która podaje, że kiedy dowiedzieli się oni, iż są ścigani przez Egipcjan, przerazili się. Zwrócili się do Mojżesza z pretensjami: „Czyż brakowało grobów w Egipcie, że nas tu przyprowadziłeś, abyśmy pomarli na pustyni? (…) Czyż nie mówiliśmy ci wyraźnie w Egipcie: Zostaw nas w spokoju, chcemy służyć Egipcjanom? Lepiej bowiem nam było służyć im, niż umierać na tej pustyni” (Wj 14,11-12). Niewątpliwie wiara Izraelitów była słaba, bo zabrakło im ufności w Opatrzność Bożą. W trudnościach, które pojawiły się na drodze, nie dostrzegli okazji do wyznania wiary. Zamiast tego ogarnął ich lęk. Poza tym faraon dowiedział się, że Hebrajczycy nie szli prostą drogą, lecz krętymi ścieżkami. W związku z tym stwierdził, że „zabłądzili w kraju, a pustynia zamknęła im drogę” (Wj 14,3). Jedynie Możesz trwał w wierze i ufności. Przekonywał Izraelitów, aby się nie bali, bo Bóg sam miał o nich walczyć przeciwko faraonowi.


CO TO ZA SZCZĘŚCIE?

Omówiony epizod z Księgi Wyjścia jest znamienny, ponieważ możemy w nim dostrzec problem, który pojawia się również i w naszych czasach. Bowiem wielu ludziom, którzy patrzą powierzchownie na życie, dobre wydaje się tylko to, co przynosi przyjemność, a złe – to, co wiąże się z wysiłkiem i cierpieniem. Z tej racji niektórym wydaje się, że krzyż jest porażką. Nie rozumieją, że oddając za nas życie na krzyżu, Syn Boży okazał się posłuszny Ojcu i w ten sposób poniósł zwycięstwo nad grzechem, co z kolei zostało uwieńczone Zmartwychwstaniem. Ci, którzy tego nie pojmują, mówią, że nie dostrzegają w chrześcijaństwie atrakcyjnej religii, bo razi ich konieczny związek chrześcijaństwa z wyrzeczeniem, wymaganiami, a nawet cierpieniem i prześladowaniem – już nie mówiąc o męczeństwie z powodu wiary w Chrystusa. Więc pytają: Po co nam taka religia? My nie chcemy ani krzyża, ani cierpienia. Chcemy być szczęśliwi! Chcemy żyć w spokoju! My nie chcemy religii, która mówi nam, że musimy codziennie brać swój krzyż i naśladować Chrystusa. Co to za religia? Co to za szczęście?

Zwróćmy uwagę, że tego rodzaju spostrzeżenia są odzwierciedleniem mentalności wielu młodych ludzi. Z czego wynika taka mentalność? Czy jedynie z niezrozumienia?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto przywołać pewne zdarzenie opisane w Dziejach Apostolskich. Otóż przywódcy ludu zawołali Apostołów i upomnieli ich za to, że głosili, iż Jezus jest Mesjaszem i Zbawicielem. Ponadto kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać o Chrystusie. Jaki zaś był rezultat? Apostołowie „cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie” (Dz 5,41-42). Czy postawa Apostołów nie jest dziwna w świetle współczesnego przekonania, że chrześcijaństwo nie jest atrakcyjne ze względu na krzyż i cierpienie? Przecież Apostołowie, po cierpieniach, które spotkały ich ze względu na wiarę w Chrystusa, powinni byli być zasmuceni, załamani. A jednak stało się inaczej – cierpienie za wiarę wywołało u nich radość i napełniło ich jeszcze większą odwagą, aby dalej szerzyć naukę o Chrystusie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 listopada

Niedziela, I Tydzień Adwentu
«Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie».
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 21,25-28.34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Spojrzenie w niebo (komentarz "Idziemy")

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter