22 maja
wtorek
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Maska tlenowa

Ocena: 5
1143

– Bywały momenty, że w trakcie pracy przy komputerze osuwałem się bezwiednie na kolana – mówi ks. prof. Robert Skrzypczak, tłumacz książki „W twojej duszy jest niebo” ks. Dolindo Ruotolo

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

Z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem, tłumaczem książki „W twojej duszy jest niebo”, rozmawia Monika Odrobińska

 

Przyczynił się Ksiądz do publikacji najnowszej książki poświęconej ks. Dolindowi Ruotolowi. Co nas tak bardzo w nim pociąga, że na te pozycje czekamy z wytęsknieniem?

Wielu czytelników biografii ks. Dolinda „Jezu, Ty się tym zajmij” pytało mnie, jak mogliby się zapoznać z jego tekstami. Jego konferencje, rekolekcje, miłość do Słowa Bożego i sposób, w jaki je głosił, przyciągały zwłaszcza ludzi młodych. Bywało, że wygłaszał nawet osiem konferencji dziennie – w kościołach Neapolu, w prywatnych domach. Był rozchwytywany, ludzie przychodzili do niego, by ich pokrzepił.

Kiedy 19 listopada 2017 r. byłem w Neapolu w rocznicę śmierci ks. Dolinda, kościół był nabity po brzegi. Trwały adoracja, modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Gdy zasiadłem do konfesjonału, wnet uformowały się długie kolejki po jednej i po drugiej stronie. Wystarczy zapytać kogoś z mieszkańców o ks. Dolinda w dzielnicy, w której pracował, a natychmiast z ożywieniem zawoła: „Nasz święty!”.

 

Enzina Cervo, której świadectwo stanowi pierwszą część książki, wspomina, że gdy czytała ks. Dolindowi na głos, często wplatała w lekturę jego własne teksty. On się dziwił i pytał: „Jakie to piękne! Kto to napisał?”. Jak Księdzu jako tłumaczowi pracowało się z tymi natchnionymi materiałami?

Bywały momenty, że w trakcie pracy przy komputerze osuwałem się bezwiednie na kolana. Ksiądz Dolindo nie pamiętał czytanych mu przez Enzinę tekstów jako własnych, bo często powstawały one pod wpływem lokucji – czyli bezpośredniego natchnienia od Jezusa Chrystusa, który niejako mu je dyktował. Nie można inaczej wytłumaczyć faktu, że ciężko schorowany i nader doświadczany przez liczne przykrości człowiek napisał 33 tomy komentarzy do wszystkich ksiąg Pisma Świętego, po 800 stron każdy, 1500 stron autobiografii, ponadto wiele książek poświęconych doktrynie, Duchowi Świętemu, Maryi, a do tego setki tysięcy listów i niezwykle trafnych komentarzy umieszczanych na obrazkach następnie rozdawanych ludziom, którzy pozostawali wzruszeni trafnością przesłania.

Zawarte w książce konferencje z cyklu „Blask wiekuistego Źródła”, wydane już po śmierci ks. Dolinda, są niezwykle głębokie, niewyobrażalnie szczere i dotykają samego miąższu, rdzenia kręgowego wiary. Widać z nich, że ks. Dolindo wszędzie szukał Boga i pielęgnował zdumiewającą intymność z Nim. Znał Pismo Święte i szeroko czerpał ze współczesnej wiedzy, zestawiając teksty biblijne np. z fizyką atomową bądź wiadomościami z chemii. Jednocześnie miał do siebie ogromny dystans, dużo pokory w sobie. To plus poczucie humoru ratowało go w momentach prób, ale i tą swoją radością leczył ludzi.

 

Czym ks. Dolindo może przemówić do współczesnego człowieka?

Dla pracownika wielkich korporacji czy sieci handlowych, zaniepokojonego spłatą kolejnej raty kredytu, samotnego i zaganianego, ponadto regularnie podtruwanego propagandą czy kłamliwą polityką, głos ks. Dolinda to jakby maska tlenowa. Jest czym oddychać w najgłębszych warstwach zapotrzebowania na kontakt z czymś na wskroś prawdziwym. Stawia na nogi jego postawa całkowitego zaufania wobec Boga w nawet najskrajniej – wydawać by się mogło – niekorzystnych okolicznościach życia. Odpowiada tym samym na dojmujący głód dzisiejszego świata: głód samotności wynikający z nieobecności relacji, miłości, Boga w życiu. Ludzie mogą nawet spełniać religijne praktyki, ale to, czego im brakuje, to intymność z Bogiem. Ksiądz Dolindo swoją ulubioną modlitwą „Jezu, Ty się tym zajmij” prowadził ludzi do odkrycia, że aby widzieć Pana Boga, trzeba Go obdarzyć zaufaniem.

 

We wstępie napisał Ksiądz, że „kto ma lęk przed zstępowaniem w głębsze warstwy siebie, niech się nie zabiera za czytanie”. To przeczy tytułowi „W twojej duszy jest niebo”…

To moja mała prowokacja. Polacy lubią działać przekornie. Mam nadzieję, że zachęcę niektórych do podróży w zakamarki własnej duszy. Na tytuł książki wybrałem diagnozę, jaką o. Pio postawił ks. Dolindowi, gdy tamten pojechał go odwiedzić do San Giovanni Rotondo w 1958 r. Gdy ks. Ruotolo poprosił słynnego stygmatyka o spowiedź, usłyszał: „Ty chcesz się spowiadać? Przecież ty cały jesteś święty”. Na zakończenie zaś spotkania, gdy święty kapucyn udzielał ks. Dolindowi błogosławieństwa, powiedział: „W twojej duszy jest niebo”. Wszyscy byli zdumieni.

To niebo tak nas w nim pociąga. Jednocześnie boimy się wejrzeć we własną duszę, by nie znaleźć tam czegoś przeciwnego. Pierwsi chrześcijanie zachęcali się nawzajem: gnothi seautón, to znaczy: „poznaj samego siebie, a wtedy poznasz Chrystusa”. W głębi duszy Bóg już dawno umówił się z nami na spotkanie, podobne do tego między Jezusem a Samarytanką przy studni Jakuba. Ta studnia oznacza niejednokrotnie jakiś grzech, samotność albo bolesne sięgnięcie kresu własnych możliwości.

Należy zdobyć się na odwagę i wyruszyć w tę podróż. Ksiądz Dolindo będzie w niej doskonałym przewodnikiem. Powie nam: nie bój się, pójdę z tobą i pokażę, jak poddać się słodkiemu działaniu Boga. „Aniołeczku” – tak lubił zwracać się do ludzi, nawet do największych grzeszników, nie wyłączając „zademonionych”, czym doprowadzał mieszkającego w nich diabła do szału. Nosił w sobie „antybiotyk” Boga: pokazywał, że przebaczenie nie ma limitu, to tylko my stawiamy mu granice. Przekonywał, że dzięki miłości Chrystusa można wejść na wyższy poziom życia i znaleźć tam wytchnienie.

Ks. Dolindo Ruotolo, „W twej duszy jest niebo”, wstęp i tłumaczenie ks. prof. Robert Skrzypczak, Esprit, Kraków 2018, 251 s.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły