29 stycznia
środa
Zdzisława, Franciszka, Józefa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

List do Kościoła w Laodycei

Ocena: 0
2059

List do Kolosan wspomina o trosce Epafrasa, współpracownika Pawła, o chrześcijan w Laodycei i Hierapolis (Kol 4,13-15). W 60 r. naszej ery Laodyceę i okolice nawiedziło silne trzęsienie ziemi. Inne miasta, wśród nich Kolosy oddalone około 20 km, nie podniosły się z upadku, natomiast Laodycea staraniem mieszkańców, którzy odrzucili pomoc deklarowaną przez Rzymian, została odbudowana i ponownie przeżywała okres świetności. Pozostając zamożnym miastem w okresie bizantyjskim, była siedzibą ważnego biskupstwa. Po wielu dramatycznych perypetiach podbita w XI w. przez Turków, pozostawała do 1968 r. w Kościele katolickim biskupią siedzibą tytularną.

 

Zimny albo gorący

Jezus Chrystus przedstawia siebie jako „Amen”, co stanowi tytuł Boski (2Kor 2,10). Jest wiernym i prawdziwym świadkiem chwały Bożej oraz zasadą i początkiem stworzenia Bożego, zrodzonym przed stworzeniem wszystkich rzeczy. Podobne wyznanie wiary, podkreślające Jego absolutne pierwszeństwo, znajduje się we wspaniałym hymnie chrystologicznym w Liście do Kolosan (1,15-20) i w Prologu Ewangelii według św. Jana (1,1-14). To świadczy, że nauczanie o preegzystencji Chrystusa, wyrażające intuicję prawdy o Trójcy Świętej, stanowiło integralny składnik najwcześniejszej katechezy chrześcijańskiej.

Napomnienie skierowane pod adresem laodycejskich wyznawców Chrystusa nie oskarża ich o odstępstwo od wiary, lecz o obojętność i oziębłość. Nie ma też wzmianki o fałszywych prorokach ani zwodniczych naukach. Ich postawa przypomina współczesne zjawisko „wierzących, a niepraktykujących”, czyli biernych wyznawców. Wyrzut, który czyni św. Jan, dotyczy „letniości”, podkreślonej przez zestawienie określeń „zimny”, „gorący” i „letni”, nawiązujących do gorących wód termalnych uzdrowiska Hierapolis oraz dwunastokilometrowego akweduktu, którym sprowadzano zimną wodę ze źródła na południe od Laodycei. Obojętność jest gorsza niż sprzeciw, bo ten świadczy przynajmniej o zainteresowaniu i niesie nadzieję na zmianę nastawienia, podczas gdy obojętność i oziębłość prowadzą do złudnego poczucia samowystarczalności i buńczucznego zasklepienia w sobie. Jak letnia woda jest nie do przełknięcia, tak oziębli chrześcijanie nie są mili Chrystusowi i nie mogą liczyć na Jego aprobatę.

Wyrazem oziębłości w wyznawaniu wiary były deklaracje: „jestem bogaty”, „wzbogaciłem się” i „niczego mi nie potrzeba”. Ich nagromadzenie uwypukla poczucie ekonomicznego bezpieczeństwa i samowystarczalności, nie pozwalając zrozumieć, na czym naprawdę polega bogactwo, które pochodzi z przynależności do Kościoła. Współuczestnicząc w dostatkach i pomyślności, która była udziałem pogan i tych członków społeczności żydowskiej, którzy nie uwierzyli w Jezusa Chrystusa, chrześcijanie laodycejscy w gruncie rzeczy upodobnili się do nich. Eksponując swoją zamożność, zatracili rozeznanie o tym, co najważniejsze. W tych okolicznościach Chrystus przestał im być potrzebny, a ich postawa ograniczała się do przekonania, że nawet jeżeli Go wyznają, to jednak mogą się bez Niego obyć. List dosadnie obnaża ich rzeczywisty stan: „a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny, i ślepy, i nagi”. Nagromadzenie tych określeń sugeruje nawiązanie do widoku chorych na rozmaite choroby, którzy w wielkiej liczbie napływali do Hierapolis. Laodycejczycy, czerpiąc finansowe korzyści z ich obecności, pod względem duchowym są do nich bardzo podobni. Widać zatem wyraźny kontrast z przesłaniem do ubogiego Kościoła w Smyrnie, o którym mówi się: „Ale ty jesteś bogaty” (Ap 2,9).

 

Bądź gorliwy i nawróć się!

Duchowa stagnacja laodycejskich chrześcijan miała ten skutek, że nie różniąc się zbytnio od pogan i wyznawców judaizmu, nie ściągali na siebie wrogości i prześladowań z ich strony. Wiedli życie spokojne, ale pozbawione wymiaru świadectwa i oparte na złudzeniu, że wiara w Chrystusa niewiele od człowieka wymaga i niewiele mu daje.

List nie poprzestaje na diagnozie sytuacji, lecz wskazuje również drogę wyjścia. Nie wszystko stracone, gdy się ją rozpozna i przyjmie. Laodycejscy chrześcijanie otrzymują potrójną zachętę: do nabycia złota w ogniu oczyszczonego, białych szat i balsamu do namaszczania oczu. Laodycea słynęła z wytapiania wartościowego złota wykorzystywanego do wyrobu monet, na których umieszczano wizerunki i symbole Zeusa, Asklepiosa, Apollona oraz cesarzy rzymskich. Pogranicze Karii i Lidii było znane z hodowli owiec i kóz, których wełnę i wyrabiane z niej szaty ceniono bardzo wysoko. Z sąsiedztwa termalnych wód Hierapolis zaopatrywano się w tzw. kamień frygijski, który po sproszkowaniu służył do leczenia chorób oczu.

Sens tych obrazów jest jasny. Chrześcijanie mogą być prawdziwie bogaci nie przez poleganie na materialnych dostatkach, ale dzięki zwróceniu się do Chrystusa. „Złotem w ogniu oczyszczonym” jest wiara w Niego pozbawiona naleciałości, które psują jej czystość. Piękno chrześcijan nie pochodzi z wystawnych szat, jakie noszą, ale z wartości duchowych, w które mogą się przyodziać jako znak przyobleczenia się w Chrystusa (Ga 3,27) i „człowieka nowego” (Ef 4,24), przyobleczonego w miłość (Kol 3,10.14). Motyw „białych szat”, obecny także w liście do Kościoła w Sardes (Ap 3,4), kontrastując ze słynną laodycejską czarną wełną pozyskiwaną od trzód wypasanych wokół miasta, oznacza niewinność oraz gotowość na męczeństwo wyznawców, którzy „wybielili swoje szaty w krwi Baranka” (7,14). Najskuteczniejszym balsamem, którego potrzebują wyznawcy Chrystusa, jest ten, który uleczy ich duchową ślepotę oraz pozwoli rozpoznać i podjąć powinności moralne.

Słowa: „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę”, mają podwójną wymowę. Po pierwsze, uzasadniają wezwanie do nawrócenia, które wymaga przezwyciężenia własnych słabości i otwarcia się na wymagania Ewangelii. Po drugie, poważnym błędem jest wybieranie pójścia za Chrystusem, ale bez podjęcia Krzyża. Niewygody i przeciwności życia chrześcijańskiego nie są czymś bezsensownym i nie należy unikać ich za wszelką cenę. Są sytuacje, w których trzeba im sprostać, rezygnując z wygodnego życia, gdy wymaga tego wierność Chrystusowi. Chrześcijanie doświadczani przeciwnościami nie są sami, lecz cieszą się pomocą Pana.

Następuje piękny obraz, często przedstawiany na obrazkach: „Oto stoję u drzwi i kołaczę”. Zmartwychwstały Pan w osobach swoich głosicieli obchodzi ulice miast i wiejskie drogi, a kołacząc prosi o możliwość wejścia do domów i gościnnego przyjęcia. Kto przyjmuje uczniów Jezusa, przyjmuje Jego samego (Mt 10,41-42). Obojętni i oziębli chrześcijanie laodycejscy są wezwani do otwarcia drzwi domostw i serc Chrystusowi, który ich szuka i zaprasza do wspólnoty ze sobą. Jednak nie wszyscy dają posłuch i drzwi otwierają.

Słowa „będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” przypominają duchowy klimat Ostatniej Wieczerzy (Mk 14,25; Łk 22,30). Ustanawiając Eucharystię, Jezus nawiązuje do uczty mesjańskiej w zapowiadanym Królestwie Niebieskim. Przyjęcie Chrystusa, które w życiu chrześcijanina dokonuje się przez wiarę i postępowanie, ma ukierunkowanie eschatologiczne. Wspólnota osiągana przez otwarcie się na Jego obecność stanowi zadatek wiecznej radości, która będzie udziałem Jego wiernych wyznawców. Ostatnie słowa, zapowiadające ich zasiadanie z Chrystusem na niebiańskim tronie, nawiązują do intronizacji Syna u boku Ojca, co jest potwierdzeniem ich równości, o której mowa w widzeniu wstępnym, poprzedzającym siedem listów do Kościołów w Azji (Ap 1,9-20).

Uznając władzę Boga, który objawił siebie w swoim Synu, chrześcijanie będą w niej współuczestniczyć, gdy dopełni się kres czasów i całe stworzenie usłyszy „pieśń nową”, śpiewaną przez wiernych, którzy okazali się zwycięzcami (5,9-10).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor zwyczajny, laureat Nagrody Ratzingera, wykładowca Pisma Świętego na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 stycznia

Zasiani na ziemię żyzną są ci, którzy słuchają słowa, przyjmują je i wydają owoc.
Dziś w Kościele: środa, III tydzień zwykły, wsp. dowolne św. Anieli Merici, dziewicy
Czytania liturgiczne (rok A, II): 2Sm 7,4-17; Ps 89(88),4-5.27-28.29-30; Mk 4,1-20
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -