15 września
niedziela
Albina, Nikodema, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - 8 września 2019

Ocena: 5
392

Tak jak budowanie wieży czy wyprawa wojenna wymagają przygotowania i zaangażowania, tak życie z Chrystusem domaga się wielu wyrzeczeń. A także zgody na to, że doświadczymy krzyża, zmagań, cierpienia...

- teksty czytań -

fot. pixabay/ cco

komentarze Bractwa Słowa Bożego, autor: Mateusz Mickiewicz

Pierwsze czytanie: Mdr 9,13-18b

Żyjemy w świecie, w którym człowiek może coraz więcej. W aspekcie nauki – więcej poznawać, badać, odkrywać. W komunikacji – w mgnieniu oka porozumiewać się pomimo dużych odległości. Co więcej, człowiek może zdziałać coraz więcej, i to przerażające, nawet poprzez samowolne ingerowanie w ludzkie życie. Wobec takiej rzeczywistości dzisiejszy fragment z Księgi Mądrości zdaje się tchnąć pesymizmem. Słowo Boże wzywa nas, by uznać własną ograniczoność!
Przyjęcie słów Księgi Mądrości może być dla nas, przesiąkniętych taką rzeczywistością i w niej żyjących, wyzwalające. Ostatecznie przecież, w rzeczywistości pozbawionej odniesienia do Stwórcy, człowiek nie jest w stanie znaleźć odpowiedzi na najgłębsze pytania jego serca. Pierwszy krok to uznanie własnej niewystarczalności - musimy przyznać, że ,,przewidywania nasze [są] zawodne”, a ,,śmiertelne ciało przygniata duszę”. Sami z siebie jesteśmy głęboko rozdarci, szukamy Kogoś, kto jako jedyny jest w stanie zapełnić naszą egzystencjalną pustkę. I tu słowo Boże mówi nam wyraźnie – potrzebujemy, by Pan zesłał nam ,,Świętego Ducha swego”.
Stary Testament objawia nam Boga Jedynego, ale w wielu jego fragmentach spotykamy  wyraźne zapowiedzi pozostałych Osób Trójcy Świętej. W tym fragmencie, choć jakby z ukrycia, ,,wyłania się” Duch Święty. To Jego musimy prosić o dar prawdziwej mądrości, która jedynie jest w stanie odpowiedzieć na nasze pragnienia i dać prawdziwe życie tym, którzy być może już przestali go szukać.

Psalm responsoryjny: Ps 90,3-4.5-6.12-13.14 i 17
Wobec poczucia własnej śmiertelności i bezradności, psalmista woła do Boga: ,,nasyć nas o świcie swoją łaską!”. Czym jest ta łaska?  
Bóg nie przychodzi do nas jako jakaś bliżej nieokreślona energia czy powiew pozytywnych emocji. On nie daje nam ,,czegoś”, ale daje nam Siebie. On przychodzi do naszych serc jako Osoba. Bóg jest dla nas zawsze pełen życzliwości i chce naszego szczęścia. A ponieważ jest Miłością, może nas uzdolnić do prawdziwej miłości Jego samego i tych, którzy żyją obok nas.
Dlatego właśnie modlitwa chrześcijanina to wołanie już od świtu: ,,nasyć nas swoją łaską, Panie!”, a więc: Ty sam przyjdź i działaj we mnie i przeze mnie, aby działa się Twoja wola.

Drugie czytanie: Flm 9b-10.12-17
Jeżeli ktoś uważa, że Pismo Święte to tylko zbiór bajek, albo pięknych sentencji, warto przeczytać List do Filemona. Święty Paweł pisze go w bardzo konkretnej sprawie, na tle której wyłania się realistyczny obraz pierwotnego Kościoła – wspólnoty prawdziwych radości i problemów. Paweł pisze do Filemona, bogatego chrześcijanina z Kolosów, z którego domu uciekł niewolnik Onezym. Historia potoczyła się niezwykle ciekawie – ów niewolnik w Rzymie poznał Pawła i tak nawrócił się na chrześcijaństwo. Filemon słusznie mógł być oburzony z powodu ucieczki niewolnika, stąd Paweł, w niezwykle zręczny i właściwy sobie sposób, zwraca się do dostojnika, aby przyjął zbiega z powrotem. Apostoł wzywa jednak adresata do czegoś więcej – Filemon ma przyjąć Onezyma już nie jako niewolnika, ale jako brata! Warto nadmienić, że niewolnictwo w świecie starożytnym było czymś powszechnym, zresztą Paweł nie wzywa do zniesienia tego stanu. Jednak w konkretnej sytuacji Apostoł pokazuje, jak Filemon, któremu Apostoł wcześniej głosił Ewangelię, może okazać się autentycznym uczniem Jezusa.
Choć historia Filemona i Onezyma miała miejsce dwa tysiące lat temu, możemy w niej znaleźć żywe słowo dla nas na dzisiaj. Wszyscy przed chrztem byliśmy niewolnikami grzechu, ale dzięki łasce Jezusa Chrystusa staliśmy się dziećmi Bożymi – synami i córkami dobrego Ojca w niebie. I stąd płynie po pierwsze wielka siła dla nas – jesteśmy bezwarunkowo umiłowani przez Boga i od Niego pochodzi nasza godność. Po drugie, realne zadanie – braci i siostry żyjących obok mnie, niezależnie od tego, kim są, mam traktować z ogromną miłością i troską, a nie lekceważyć jak niewolników, choćby nawet byli gorzej sytuowani czy doświadczeni przez życie.
Ostatecznie, właściwą postawę pokazuje nam nasz Pan, który zawsze wyzwala nas ze starych schematów. Przecież to On stał się ,,niewolnikiem wszystkich”! (Mk 10, 44).

Ewangelia: Łk 14,25-33
W naszym życiu wiary nieraz doświadczamy Bożego działania w jakiś szczególny, poruszający sposób. Mówimy wtedy: ,,poczułem Pana Boga”, ,,na tej modlitwie Duch Święty rzeczywiście mnie dotknął”. Ale potem przychodzi wiele szarych, zwyczajnych dni, kiedy tego ,,smaku” w modlitwie po prostu nam brakuje. Zastanawiamy się wtedy, czy to, co przeżyliśmy wcześniej, wydarzyło się naprawdę; nieraz wręcz gorączkowo wyglądamy nowych wrażeń religijnych.
Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii w obrazowy sposób pokazuje swoim słuchaczom, że droga pójścia za Nim wymaga radykalnej, odpowiedzialnej decyzji, która nie jest emocjonalnym wyborem na chwilę, ale na całe życie. Tak jak budowanie wieży czy wyprawa wojenna wymagają przygotowania i zaangażowania, tak życie z Chrystusem domaga się wielu wyrzeczeń. A także zgody na to, że doświadczymy krzyża, zmagań, cierpienia...
Czy taka droga jest możliwa? Tak - jeśli tylko chcemy kochać i czerpać prawdziwą miłość od samego Boga, który jest Miłością.
 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 15 IX



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -