8 grudnia
środa
Marii, Światozara, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Józef Minister Salutis

Ocena: 4.9
939

 

Co prawda takie przypuszczenie może brzmieć zaskakująco, chociaż w tym kontekście należy wrócić do naszego nowego zawołania z litanii. Józef jest nie tylko sługą Zbawiciela, lecz również sługą zbawienia. Jest on zatem naszym najdoskonalszym przewodnikiem na drodze zawierzenia się Matce Bożej, a z kolei naszym ojcem duchowym na drodze dziecięctwa Bożego. Zresztą, duchowe ojcostwo Józefa względem nas zaczęło się realizować już wtedy, gdy Bóg w Jego Małżonce stał się człowiekiem, a zatem naszym Bratem. To duchowe ojcostwo zostało potwierdzone w chwili, gdy Chrystus, umierając na krzyżu, ustanowił dziewiczą Małżonkę Józefa naszą duchową Matką.

Nie bójmy się zatem nazywać Józefa naszym ojcem, skoro sama Najświętsza Dziewica nazwała go ojcem Jezusa, mimo że Chrystus miał tylko jednego Ojca – naszego Ojca, który jest w niebie. Tym bardziej, przyjmując Ją jako naszą Matkę, mamy obowiązek przyjąć również Józefa, jako naszego ojca. W ten sposób będziemy pamiętać, że o ile każda łaska Chrystusowa dociera do nas za przyczyną Matki Bożej, o tyle wzrost tej łaski w nas, jej praktyczny rozwój i pogłębienie w naszym życiu nie będzie następować bez ojcowskiego wkładu Józefa.

Jak widzimy, funkcja, którą Józef pełnił względem Świętej Rodziny – i nadal pełni względem nas – nie może być rozpatrywana jedynie w kategoriach jego kompetencji i zdolności. Kompetencje i zdolności, nawet w dziedzinie duchowej, nawet jako dar łaski Bożej, nie wystarczą, aby być sługą zbawienia. Potrzeba o wiele więcej, a mianowicie zjednoczenia ze Zbawicielem, które czyni Józefa niezawodnym sługą Zbawiciela i uwiarygadnia go jako naszego niezawodnego duchowego ojca.

 


WZÓR SPÓJNOŚCI

Różnica między sługą Zbawiciela a sługą zbawienia w odniesieniu do św. Józefa pomaga nam zrozumieć, że również w naszym życiu nie wystarczą kompetencje, zdolności i umiejętności, aby spełnić powołanie i zadanie, jakimi Bóg nas obdarowuje. Są niewątpliwie niezbędnymi cechami, bo bez nich nie mielibyśmy fachowców, specjalistów i ekspertów potrafiących rozwiązać problemy, zaradzić potrzebom i przyczynić się do lepszego funkcjonowania instytucji, jak również społeczeństw.

Jednak tu pojawia się problem. Wystarczy spojrzeć na uczelnie, które kształcą młodych ludzi i przygotowują ich do podjęcia życia zawodowego. Przekazują im wiedzę, uczą ich być fachowcami w różnych dziedzinach, tworzą wrażenie, że zdobyte kompetencje są bramą do szczęścia osobistego i drogą do optymalnego rozwoju społeczeństwa. Jednak bez odniesienia do cnót, życia moralnego, a przede wszystkim bez podłoża duchowego nawet najlepsi specjaliści mogą pogubić się w życiu. Ponadto tacy przywódcy – w zależności od stanowiska – mogą też doprowadzić do demoralizacji, deformacji i ostatecznego upadku całych społeczeństw.

Niestety, cały czas pokutuje myślenie, że spryt, fachowość, talent i smykałka organizacyjna są wystarczającą kwalifikacją, aby powierzyć komuś ważne przedsięwzięcia. Jednak doświadczenie pokazuje, że z im poważniejszymi zadaniami i stanowiskami mamy do czynienia, tym bardziej potrzeba też wiarygodności i zaufania, na które trzeba sobie zasłużyć.

Czasami ludzie zdolni i inteligentni budzą poważne zastrzeżenia pod względem moralnym. Zwłaszcza gdy takie osoby pojawiają się na różnych stanowiskach – w instytucjach świeckich oraz kościelnych. Owszem, potrafią wiele rzeczy załatwić i osiągnąć; przynoszą różne korzyści pod wieloma względami. Jednak przez brak wyrazistego i dobrze uformowanego kręgosłupa moralnego mocno szkodzą tym instytucjom, w których piastują wysokie posady. Patrzą na nich podwładni, patrzy na nich cała społeczność i powstaje zamęt.

Jak to możliwe, że takie osoby znalazły się tam, gdzie są? Następuje utrata wiarygodności instytucjonalnej, co z kolei prowadzi do braku zaufania, a nierzadko i zgorszenia. Nie możemy się zatem dziwić, że Chrystus wyraził się tak mocno o tych, którzy prowadzą do zgorszenia, i o tym, co ich czeka w ostatecznej rozprawie z Bożą sprawiedliwością (por. Mt 16, 7).

Same talenty, umiejętności i nawet najwyższe kompetencje mogą w ostateczności nie wystarczyć, a nawet źle się zakończyć z perspektywy doczesnej i wiecznej. A jeżeli w konsekwencji osłabia się – a nawet niszczeje – wiara ludzi, których Zbawienie jest zagrożone, to wówczas rana im zadana jest raną zadaną samemu Chrystusowi, którego Mistycznym Ciałem jest Kościół.

Święty Józef jako sługa Zbawiciela i sługa zbawienia przypomina, że kompetencje nie wystarczą, mimo że sam był człowiekiem najbardziej kompetentnym. Wiarygodność i pożyteczność zbawcza wymaga zjednoczenia z Chrystusem i spójności życia, słów, myśli oraz świadectwa. U opiekuna Zbawiciela nie było rozdarcia między tym, co czynił, a tym, czym żył. Bóg i Jego Niepokalana Matka byli jego pasją, miłością i radością. Potrzeba nam ludzi na wzór świętego Józefa, którzy tak się prowadzą i tak też są postrzegani przez innych. Bez tego nie będziemy mieli ani wiarygodności, ani efektywności w działaniu – zwłaszcza ewangelizacyjnym.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 8 grudnia

Środa, II Tydzień Adwentu
Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Oto Ja służebnica Pańska,
niech Mi się stanie według twego słowa!

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 1,26-38
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter