20 października
sobota
Ireny, Kleopatry, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak wierzymy?

Ocena: 0
1784

Do kościoła chodzimy mniej licznie, za to bardziej świadomie, częściej chrzcimy, rzadziej bierzmujemy. Oto raport o stanie naszej wiary.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Przygotował go Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. W roku 2016 w niedzielnych Mszach Świętych uczestniczyło 36,7 proc. zobowiązanych do tego katolików, a do Komunii Świętej przystąpiło 16 proc. spośród tych, którzy powinni to uczynić. W stosunku do 2015 r. wskaźnik dominicantes – wiernych liczonych na Mszy w niedzielę – spadł o ponad 3 proc., a comunicantes – przyjmujących wtedy Komunię Świętą – o 1 proc.

 

Mniej, ale bardziej

– Spadek liczby uczęszczających na niedzielne Eucharystie to nic nowego – komentuje prof. Krzysztof Koseła, badacz naszej religijności i dziekan Wydziału Filozofii i Socjologii UW. – Trend, który w badaniach ISKK, robionych jednego dnia, ujawnił się tak gwałtownie, nie ma odzwierciedlenia w badaniach robionych systematycznie co miesiąc przez CBOS. Na zjawisko to należy patrzeć jako na powolną zmianę.

– Trendy sekularyzacyjne to znikanie religii z życia ludzi, z tekstów kultury – a w Polsce jest odwrotnie – uspokaja profesor. – Wyróżniam cztery typy motywacji religijnych: pierwszy typowy jest dla tych, którzy Boga traktują interwencyjnie. Kolejne dwie wiążą się z pozostawaniem wiernym wspólnocie Kościoła albo tradycji narodowej – modlimy się modlitwami przodków, śpiewamy te same pieśni. Wiara sprzęgnięta jest tu z obyczajem. Ostatni typ motywacji – najgłębszy – nazywam słowami św. Faustyny: „Jak piękny jesteś, mój Panie”. Oznacza ona zachwyt nad Panem Bogiem i Jego dziełami.

Na podstawie spadającej liczby dominicantes można wnioskować, że po latach 80., gdy frekwencja na niedzielnej Mszy Świętej sięgała 51-57 proc., stajemy się tłustymi kotami pozbawionymi motywacji do zwracania się do Stwórcy. – Jednocześnie od lat 80. wskaźnik comunicantes wzrósł z poziomu 8 proc aż dwukrotnie – mówi prof. Koseła. – Zakładam, że jest to sakrament przeżywany głęboko, po spowiedzi, a nie – jak na Zachodzie – dlatego, że „jak dają, to wypada wziąć”. W Polsce latami pokutowała wiara wspólnotowa: do kościoła chodzili nawet niewierzący, bo „tak trzeba”. Teraz widać zmianę proporcji.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -