31 października
sobota
Urbana, Saturnina, Krzysztofa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak nie minąć się z powołaniem?

Ocena: 0
1265

 

Prymas zachęcał, by nasza ofiara była rzeczywistym wyrzeczeniem, a nie jak w anegdocie o chłopie zapisującym się do partii. „A krowę partii byście oddali?” – pytają go. „A oddałbym.” „A konia?” „Konia też.” „A kozę?” „Kozy nie.” „Dlaczego?” „Bo mam.” Idąc do klasztoru, należy zrezygnować z tego, co się ma najcenniejszego.

 

Miała Siostra kiedyś kryzys powołania?

W młodości czytywałam książki o kryzysach wiary i odejściach z Kościoła. Zakon jawił mi się jako coś bardzo poważnego. Ale św. Franciszek pokazał mi, że jeśli jest się przy Bogu, to życie dla Boga ma sens i daje radość. Doszło poczucie wyróżnienia: Jezus chciał mnie tylko dla siebie. Początkowo życie zakonne jawi się człowiekowi idealnie: piękny habit, rozmodlenie i same życzliwe osoby naokoło. Kiedy dopada proza życia, ta bańka pryska – ale wtedy powołanie staje się dojrzalsze, zahartowane. Życie płynie na ziemi, ale jego istota jest wyżej.

Istotą każdego powołania są słowa: „Zostaw dotychczasowe życie i pójdź za Mną”. Bóg chce ludziom dawać łaski i spośród nich wybiera na ziemi takich, którzy Mu w tym „rozdawnictwie” pomogą. Osoby wyświęcone odchodzące od Kościoła twierdzą, że się pomyliły – choć w seminarium czy zakonie miały kilka lat na rozeznanie. Ja myślę, że wstępując tam, widziały tylko zewnętrzną warstwę powołania, a zabrakło tej wewnętrznej. Z łaską wiary da się przejść każdą trudność i zobaczyć w tym plan Boży. Bez łaski człowiek się miota.

Mamy w zakonie siostry, których taty nie przyjęto do zakonu ze względu na słabe zdrowie. Ojciec Maksymilian Kolbe – późniejszy święty – powiedział mu: „Ożeń się, a twoje dzieci zrealizują powołanie do życia zakonnego”. I tak się stało. We wszystkim jest plan Boży.

 

Matka św. Maksymiliana wszystkich trzech synów wyszykowała na zakonników, po czym sama próbowała wstąpić do zakonu i to samo zasugerowała mężowi. Przyznam, że trudno mi ją zrozumieć.

O. Maksymilian i jego młodszy brat, o. Alfons, pozostali wierni raz obranej drodze. Pierwszy z braci całe życie miotał się między powołaniem do życia zakonnego i małżeńskiego. Mąż też nie odnalazł się w klasztorze. Wybór powołania musi być wewnętrzną decyzją człowieka.

 

Czy można w życiu nie mieć powołania?

Powołania się nie ma, ale powołanym się jest – w takim sformułowaniu akcent pada na Tego, który powołuje. Powołany jest każdy, ale głosowi tego powołania czasem trudno się przebić przez duchową ospałość, lęk przed trudnościami. To kwestia gotowości do wyrzeczeń i poświęcenia innym.

 

Czy mamy dziś kryzys powołań?

Mamy kryzys wiary. Powołań nie zmogła komuna – opresyjny system w zderzeniu z przekorną naturą Polaków wręcz „wygenerowały” wielu duchownych. W czasach wolności z pokolenia na pokolenie słabnie wiara: jeśli dziecko nie widzi jej u rodziców – skąd ma czerpać wzorzec poświęcania się wartościom głębszym niż pieniądz?

Kryzysowi wiary towarzyszy właśnie kryzys wartości: coraz bardziej hołdujemy tym najprzyjemniejszym, niewymagającym poświęceń. Rodzice, którzy od dzieci nie wymagają, nie tylko że nie wychowają ich do powołania, ale uczynią z nich życiowych inwalidów, a na starość zostaną bez opieki i zainteresowań dorosłych już, egoistycznych dzieci.

Trzecim zagrożeniem jest lęk przed zobowiązaniami – widoczny zarówno w kwestii powołań do życia konsekrowanego, jak i małżeńskiego. Ludziom coraz trudniej dawać się w ofierze, a do niej sprowadza się każde powołanie. Otwierajmy się więc na powołania, byśmy ich nie przegapili, a zaczyna się to od otwartości na drugiego człowieka.

Kardynał Wyszyński powiedział do sióstr juniorystek marca 1981 r.: „Pan spojrzał z miłością… Bo jeżeli Chrystus »spojrzy« i zrani serce, to takiej rany nie da się zaleczyć inaczej, jak tylko przez miłość. On rozpala w nas ogień, a gdy ten ogień zapłonie, nie da się już go ugasić”.

Chrystus „spojrzał” na mnie i jestem… Szczęśliwa i pełna wdzięczności za dar powołania.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 31 października

Sobota, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie bo jestem cichy i pokornego serca.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Flp 1,18b-26; Ps 42,2-3.5; Łk 14,1.7-11
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter