21 września
poniedziałek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak formować sumienie?

Ocena: 3.7
1203

Wchodząc w grzech, niszczę w sobie umiejętność kochania. - mówi ks. dr. Robert Wielądek, misjonarz miłosierdzia, w rozmowie Barbara Wiśniowska

fot. xhz

Jak odróżnić grzech ciężki od lekkiego?

To nazewnictwo tchnie trochę matematyką. Wróćmy do definicji grzechu: jest on wykroczeniem przeciwko rozumowi i prawdzie, brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego. W każdym człowieku – jestem o tym przekonany – jest ogromne pragnienie, żeby kochać. Wchodząc w grzech, niszczę w sobie potencjał, umiejętność kochania. Jeśli to tak widzę, to wiem, że grzesząc, szkodzę sobie samemu. Działam sprzecznie z samym sobą, ze swoją godnością.

Wielu ludzi postrzega grzechy na zasadzie prawa drogowego: nikt mnie nie złapał, więc jest dobrze. Otóż niedobrze. Człowiek po grzechu staje się coraz bardziej egoistyczny, zapatrzony w siebie, choć skutki nie są widoczne od razu. Grzechy dzielą się śmiertelne i powszednie. Śmiertelny niszczy miłość w sercu człowieka, a powszedni pozwala trwać w tej miłości, ale ją obraża i rani. Widzimy to na podstawie skutków.

Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że aby grzech był śmiertelny, są konieczne jednocześnie trzy warunki. Po pierwsze, grzech musi dotyczyć poważnej materii. Materię poważną uściśla Dekalog, ale ciężar grzechów jest większy lub mniejszy, bo zabójstwo jest cięższym przewinieniem niż kradzież. Po drugie, grzech śmiertelny jest popełniony z pełną świadomością: trzeba wiedzieć, że to, czego dokonuję, to jest grzech. Choć istnieje też ignorancja zawiniona – o pewnych rzeczach nie wiem, bo się nie formuję, nie wzrastam, nie pogłębiam relacji z Panem Bogiem. I po trzecie, grzech ciężki popełnia się za całkowitą zgodą. Całkowita zgoda na grzech to kwestia wolności człowieka. Osoba zniewolona albo przymuszona nie jest w stanie popełnić grzechu śmiertelnego, bo nie ma wolności, nie funkcjonuje na miarę pełni człowieczeństwa.

 

W moim rachunku sumienia pod piątym przykazaniem widnieje, oprócz zabójstwa, niezdrowe odżywianie.

Lżejsza materia także jest wymieniana w rachunku sumienia, żeby z pewnych rzeczy się nie usprawiedliwiać. Przez niektóre zachowania można powoli doprowadzić do choroby, a w konsekwencji i śmierci. Wiele osób mówi w konfesjonale: „Nikogo nie zabiłem”. Ale człowiek to nie tylko życie fizyczne, ale też duchowe, emocjonalne. Trzeba się sobie przyjrzeć: czy nie zrobiłem komuś krzywdy na poziomie życia emocjonalnego albo duchowego. Słowem można zranić na wiele lat.

Mnie się wydaje, że pomocą w dobrym formowaniu są różne rachunki sumienia, żeby się nie przyzwyczaić do jednego, ale co jakiś czas go zmieniać, żeby od różnych stron spojrzeć na swoje postępowanie. Różne rachunki sumienia są komplementarne: jedne budowane na podstawie Dekalogu, inne na podstawie grzechów głównych.

 

Czy w rachunku sumienia dla dzieci niektóre punkty nie brzmią zbyt abstrakcyjnie?

Rodzice, znając swoje dzieci, tłumaczą im, co znaczą które grzechy. Wiele zależy też od spowiednika. Uczymy się spowiadać, spowiadając się. Jeśli dziecko przez wiele lat widzi mamę i tatę, którzy się spowiadają, ono też ufnie się spowiada. A jeśli nie widzi przykładu rodziców – boi się. Rodzice mogą pokazać, że konfesjonał to miejsce, w którym doświadcza się miłości i miłosierdzia.

 

Jak często się spowiadać?

To ciekawe, że Kościół nam daje minimum: raz w roku, ale nie pokazuje maksimum. To indywidualna kwestia do odkrycia. Zagrożeniem jest, że ktoś się zatrzymuje na minimum, ale takim samym zagrożeniem jest skrupulanctwo. Takie osoby mogłyby chodzić do spowiedzi co dwa dni, a to też nie jest właściwe. Dobrą częstotliwością jest spowiadanie się raz na miesiąc, ale ze stałymi penitentami ustalam to indywidualnie. Mamy przykłady świętych, którzy spowiadali się często. Jan Paweł II spowiadał się w każdy piątek. Musi być współpraca między sakramentem pokuty a przystępowaniem do Komunii. Pan Jezus zaprasza nas do częstej Komunii, do nieustannego trwania w łasce uświęcającej.

 

Niektóre osoby mają wybuchowy temperament. Czy ten temperament jest bardziej grzeszny od innych?

Temperament to zbiór cech wrodzonych. Cała przestrzeń życia emocjonalnego to nie jest przestrzeń spowiedzi, bo emocje nie są ani dobre, ani złe. Natomiast to, co będziemy robić pod ich wpływem, podlega osądowi moralnemu. Niektórzy myślą, że złościć się to źle. Ale nie, denerwowanie się nie jest dobre czy złe. Jeśli pod wpływem złości wytrzepię dywan, to dobrze czy źle? A jeśli kibice pod wpływem radości zdemolują przystanek, to dobrze czy źle? Nad zachowaniami mogę zapanować, pewne rzeczy warto przepracowywać.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Poniedziałek, XXV Tydzień zwykły
+ Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
«Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary»
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4,1-7.11-13; Ps 19,2-5; Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter