14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

I uważaj na znaki

Ocena: 4.4
3013

Świątynia Jerozolimska, choć chroniła najcenniejsze dla Izraela relikwie – tablice Dekalogu – uległa z czasem zanieczyszczeniu; stała się także miejscem handlu i celebrowania litery prawa.

fot. pixabay.com

Jezus przychodzi, by sacrum oczyścić z profanum, by zadbać o to, co należy do Jego Ojca, czyli o świątynię: tę z kamienia i tę, którą jest każde życie ludzkie. „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”. (1Kor 3,16-17). Zbawiciel, biorąc na siebie nasze grzechy, „zburzy” świątynię swojego ciała, by wznieść ją na nowo – wolną na zawsze od zła, cierpienia i śmierci.

Kalwaria jest jedyną droga, by odrdzewić moje podobieństwo do Boga, przywrócić godność i sens życia, obudzić żar najpiękniejszej miłości, jaką poznała historia wszechświata: doskonałego Boga do niedoskonałego człowieka. Więź ta pełna jest znaków, zarówno na kartach Biblii, jak i w naszych życiorysach, a ich fundamentem są te: „Pan sam da wam znak: oto Panna pocznie i porodzi Syna” (Iz 7,14) oraz „żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. (…) Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi” (Mt 12,38-40). Początek i kres ziemskiego życia Jezusa dokonał się pod osłoną nocy, poza miastem. „Urodzony w cudzej grocie, pochowany w cudzym grobie” (abp Fulton Sheen). Zapewne nie takiego znaku żądali Żydzi, od stuleci wyjątkowo traktowani przez Boga. Na kolejnym zakręcie historii potrzebowali interwencji potężnego Pana, który weźmie ich w obronę i ocali przed skutkami ponownego odejścia od Niego.

Znaki są potrzebne, bo odnoszą nas do ważniejszej rzeczywistości. Choćby w liturgii: Kościół udziela sakramentów, korzystając – na wzór Jezusa – z widzialnych gestów, materii, by przekazać niewidzialną łaskę. Zewnętrzne znaki są dobre, bo ożywiają relację; gorzej, gdy zaczynają ją zastępować, stając się celem samym w sobie. „Jeśli w miłości ma miejsce gra interesów, to nie jest to miłość prawdziwa” (bp Wiesław Mering). Kroczenie za Jezusem tylko dla korzyści – nie tylko w czasach biblijnych – musi być dla Niego raniące, bo czuje się po prostu wykorzystany. To jak miłość na dobre i na... dobre.

Dlaczego w największy z piątków pod krzyżem Jezusa stała tylko kropla ludzi z oceanu nakarmionych, wyleczonych, pocieszonych?

„Panie, nakłoń nasze serca do Twoich przykazań i daj nam mądrość krzyża, abyśmy, uwolnieni od grzechu, który zamyka nas w egoizmie, stawali się żywą świątynią Twojej miłości” (Modlitwa z włoskiego mszału).

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Kapłan diecezji włocławskiej, sekretarz bp. Wiesława Meringa

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -