22 maja
niedziela
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Hanik z Górnego Śląska

Ocena: 0
935

 


WIERNY DO KOŃCA

Wybucha II wojna światowa. Janek nie potrafi usiedzieć na miejscu. Nie może patrzeć na niesprawiedliwość, jakiej doświadczają biedni Ślązacy, ale też na cierpienie całego narodu. Staje się członkiem tajnej antyhitlerowskiej organizacji Polska Organizacja Zbrojna. Wkracza w jej szeregi już w październiku 1939 r. Działa wśród młodzieży, studentów i harcerzy z Rudy Śląskiej. Jak wygląda ich działalność? Jedni pomagają represjonowanym, inni drukują i kolportują niezależne wydawnictwa czy też działają w wywiadzie. Młody kapłan zajmuje się jednak tylko działalnością charytatywną. Organizuje żywność, odzież, opał. W ten sposób zaczyna walczyć – nie z okupantem, ale z głodem, zimnem i cierpieniem.

– Ks. Jan był ogromnym autorytetem dla tych wszystkich, z którymi pracował – podkreśla postulator jego procesu beatyfikacyjnego. – Nie tylko w zakresie spraw Bożych, duchowych, choć przede wszystkim jako ich przewodnik, opiekun i kierownik duchowy. W nim również szukano wsparcia w tych sprawach, które dotykały codzienności życia okupacyjnego, z którymi trzeba było się zmagać, które przynosiły różne formy cierpienia. Ks. Jan był rzeczywiście światłem dla tych ludzi – potwierdza ks. Damian. – Pokazywał, jak w tych trudnych wojennych czasach wybierać dobro.

Na początku września 1941 r. Hanik wpada w ręce gestapo. Zostaje aresztowany i osadzony w Policyjnym Więzieniu Zastępczym w Mysłowicach – miejscu zwanym przedpieklem Auschwitz, gdzie strażnicy stosują najwymyślniejsze rodzaje tortur. Po dwóch miesiącach przeniesiony zostaje do mysłowickiego więzienia. Wydaje się wtedy, że jest gotowy na śmierć. Za ojczyznę i Boga, którego ukochał ponad wszystko.

17 lipca 1942 r. zapada wyrok – za zdradę stanu zostaje skazany na karę śmierci przez zgilotynowanie, m.in. wraz z klerykiem Joachimem Guertlerem. Podczas pobytu w więzieniu z wyciągniętych z siennika nitek splata różaniec i czyni nieustanne starania, aby w celi mieć brewiarz. Współwięźniów spowiada, podnosi na duchu i modli się razem z nimi.

Więźniowie skazani na karę śmierci – pisze we wspomnieniach ówczesny kapelan więzienny ks. Joachim Besler SVD – byli umieszczani na parterze, w bloku B I. Zakuwano ich w ciężkie, ważące kilka kilogramów kajdanki, które zdejmowano jedynie do posiłków. Skuwano ich także na noc. W takich warunkach ks. Macha spędził ostatnie miesiące życia – od lipca do grudnia 1942 r. W jego celi było kilku skazanych. Od siedzącego razem z nim kleryka Joachima Guertlera kapelan usłyszał, że męczennik był w śledztwie okrutnie katowany, aż „jego ciało było od bicia czarne jak węgiel”.

Władze kościelne i rodzina podejmują liczne starania o uwolnienie kapłana. Bezskutecznie – wyrok pozostaje w mocy. Do egzekucji dochodzi 3 grudnia 1942 r. w katowickim więzieniu przy ul. Mikołowskiej.

 


INSPIRACJA DLA KLERYKÓW

– Duchowni jako elita, jako inteligencja, jako ci przewodnicy narodu od samego początku okupacji byli na cenzurowanym – ks. Damian przybliża kontekst życia okupacyjnego. – Byli na liście osób do jak najszybszej likwidacji. A księża, którzy wybijali się ponad przeciętną – tak jak ks. Jan, ze swoją działalnością i aktywnością – w pierwszym rzędzie byli skazywani na śmierć.

Dotąd nie wiemy, gdzie spoczywa jego ciało. Ma symboliczny grób na cmentarzu w Chorzowie. – I wszystko wskazuje na to, że nie dowiemy się, gdzie są jego doczesne szczątki – ze smutkiem stwierdza duchowny. – Prawdopodobnie jego ciało zostało skremowane, a prochy rozsypano w okolicach obozu Auschwitz.

Śląski męczennik po beatyfikacji stanie się patronem Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach. Dla diakona Łukasza Płaczka z szóstego roku jest to postać bardzo inspirująca. – Ks. Jan pokazał, jak ważna dla każdego kapłana powinna być ofiara: czasu, środków materialnych. To powinno być czymś normalnym, naturalnym, że robimy coś dobrego dla innych. Bez wielkich akcji, małymi kroczkami, bez tłumu, czasem w ciszy. Musimy o tym pamiętać, żeby nasze powołanie stawało się drogą do świętości – wyjaśnia.

Z kolei kleryk Paweł Kaszuba z czwartego roku wskazuje, że Hanik uczy go wierności w powołaniu. – W czasach, kiedy wokół nas jest tyle poplamionych grzechami, porzuconych sutann, ks. Macha dobitnie pokazuje, co znaczy wierność kapłaństwu. Choć nie dostał się do seminarium za pierwszym razem, nie obraził się na Kościół – spróbował za rok. Był solidnym duszpasterzem, współpracował z proboszczem, wyróżniał się konsekwentną wiarą, a ostatecznie był w stanie oddać za nią życie.

20 listopada jest dniem beatyfikacji tego męczennika II wojny światowej, kapłana ze Śląska, prostego ks. Hanika, który ukochał bardzo i Boga, i ludzi, do których został przez Niego posłany.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 22 maja

VI Niedziela Wielkanocna
Jeśli Mnie kto miłuje,
będzie zachowywał moją naukę

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 14,23-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Odchodzi i pozostaje (komentarz "Idziemy")

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter