4 października
wtorek
Rozalii, Edwina, Franciszka
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Droga ku Bogu

Ocena: 5
994

 

Czy problemem w nawróceniu mogą być nierealne, niemożliwe do spełnienia oczekiwania wobec ludzi i Boga?

Nasze odrealnione oczekiwania bywają miejscem manipulacji, przemocy. Większość konfliktów małżeńskich można by sprowadzić właśnie do wzajemnych oczekiwań niemożliwych do spełnienia. A nierealne oczekiwania wobec Boga stają się powodem oskarżania Go, odwracania się do Niego plecami, a w konsekwencji niewiary. Ileż razy słyszałem wyznanie typu: „Modliłem się o zdrowie dla ……, ale On mnie nie wysłuchał i wtedy obraziłem się na Niego”. Można odpowiedzieć: „Ty obraziłeś się na Niego, ale On na Ciebie się nie obraził”. Abraham J. Heschel, żydowski filozof i myśliciel, mówi, że głównym problemem człowieka nie jest: „Czym jest byt – bycie?”, ale raczej: „Czego ode mnie się żąda?”. Ludzka osoba to ktoś, wobec kogo Bóg ma prawo stawiać żądania. Człowiek nie może szukać jedynie zaspokojenia własnych ludzkich potrzeb i pragnień – stwierdza Heschel.

Wyjątkowość człowieka polega na wezwaniu do nieustannego rozwoju, aż po nieskończony horyzont Boskiej doskonałości: „Bądźcie doskonali, jak Ojciec wasz niebieski”. Rezygnacja z nierealnych oczekiwań to warunek, by w szczerości serca zadawać sobie pytania: „Czego żąda ode mnie Bóg, czego żąda ode mnie moje życie, miłość małżeńska”. Nawrócenie to odkrywanie realnych wyzwań, jakie stawia przed nami życie.

 

Jak małżonkowie mogą sobie pomagać w nawróceniu?

Małżeństwo to stan nieustannego nawrócenia, a jego istotą jest rezygnacja ze swojej woli, by przyjąć z miłością wolę drugiego. Kiedy rodzi się kolejne dziecko, życie stawia przed małżonkami nowe „żądania”. Gdy przychodzi kryzys małżeński, „żądania” wzajemnej miłości bywają niekiedy bardzo wymagające. Banalizujemy ludzkie życie, gdy koncentrujemy się niemal wyłącznie na naszych emocjach, komforcie czy pieniądzach. Jeden z amerykańskich portali podał kiedyś, że wychowanie jednego dziecka kosztuje w Stanach około miliona dolarów. „Zrezygnujesz z kolejnego dziecka, zaoszczędzisz milion dolarów”. Chorobą cywilizacji zachodniej jest rezygnacja z transcendencji, z religii, z metafizyki. Człowiek zostaje uwięziony w doczesności. Cywilizacja zachodnia karmi się anormatywnością, czego przykładem jest ideologia gender.

 

Kiedy można mówić o fasadowej religijności, która przeszkadza w nawróceniu?

Trzeba odróżnić słabość moralną, która towarzyszy ludziom najbardziej pobożnym, od lekceważenia Boga, cynizmu i zepsucia. Gdy człowiek szuka Boga, jego słabość nie jest wyrazem fasadowej religijności. Jest nią podwójne życie, pycha, pogarda dla innych. To jest istotna przeszkoda w nawróceniu.

 

Co zrobić w przypadku podejmowania zmiany wyłącznie ze względu na lęk przed potępieniem?

Św. Ignacy Loyola docenia lęk przed piekłem i każe prosić „o dogłębne odczucie kary, którą cierpią potępieni, by przynajmniej strach przed karami pomógł mi do unikania grzechu”, gdybym zapomniał o miłości Pana. Nie jest to może najwyższa motywacja, ale broni nas przed demoralizacją, cynizmem.

 

Jaką rolę odgrywa uzdrowienie z poczucia krzywdy w procesie przemiany wewnętrznej?

Odczucie krzywdy jest naturalne, gdy jesteśmy traktowani niesprawiedliwie. Przeszkodą w nawróceniu jest pielęgnowanie poczucia krzywdy, a nie sama świadomość doznanej krzywdy. Wszyscy nie tylko bywamy krzywdzeni, ale i nam się zdarza, że krzywdzimy innych. Nawrócenie, skrucha serca oraz uniżenie się przed Bogiem to jedyna droga do uzdrowienia z poczucia krzywdy.

 

A jeśli czujemy się zawiedzeni brakiem zmian w życiu duchowym?

Gdy czujemy się zawiedzeni sobą, powierzajmy się Bogu tacy, jacy jesteśmy. Nie narzekajmy ani na siebie, ani na innych. Dziś trzeba chwalić każdego, kto chodzi na Mszę świętą, modli się codziennie, czyta Biblię. Czasami pewne osoby utyskują: „Ciągle spowiadam się z tych samych grzechów. Czy to ma sens?”. Odpowiadam: „Dziękuj za to Bogu”. Nie jest przecież ideałem obrażanie Boga nowymi grzechami. To prawda, jesteśmy krusi, ułomni. Raïssa Maritain modli się: „Wspinam się po stopniach Twego miłosierdzia – od upadku do upadku”. I my podobnie idziemy do Boga: od upadku do upadku. I dla nas upadki mogą być krokami do Bożego miłosierdzia.

Czytałem ostatnio książkę o księżach zmagających się z alkoholizmem. Ileż tam cierpienia, poniżenia. Ale wielu z nich odkrywało Boga na dnie swojego zmiażdżenia. Gdy człowiek się modli, dostrzega swoją ludzką i duchową biedę i jest w stanie zrozumieć słabości innych. Z jego serca wyrywa się wówczas wołanie: „Panie, miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. Ciągłe wytykanie ludziom ich błędów jest antyewangeliczne. Naprawę naszej cywilizacji, Kościoła, ojczyzny, społeczeństwa, rodziny trzeba zacząć od własnego nawrócenia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 października

Wtorek, XXVII tydzień zwykły, wspomnienie św. Franciszka z Asyżu
Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego
i zachowują je wiernie.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 10,38-42
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter