19 lipca
piątek
Wincentego, Wodzislawa, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy DPS to grzech?

Ocena: 5
1738

 

A jak z wymagającymi opieki rodzicami radzą sobie księża czy siostry klauzurowe? Jaki przykład daje sam Jezus?

Po ludzku patrząc, Pan Jezus nie był najlepszym synem, Maryję zostawił bowiem na garnuszku krewnych. Mogą gorszyć Jego słowa, gdy powołany przez Niego mężczyzna chce najpierw pogrzebać ojca. Pan odpowiada mu wówczas: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!”. Kapłan może bowiem uratować więcej istnień ludzkich niż tylko swoich rodziców.

 

Jednocześnie Jezus wytykał faryzeuszom powoływanie się na korban, czyli praktykę składania w świątyni równowartości pieniędzy na opiekę nad rodzicami, z której czuli się przez to zwolnieni.

Z jednej strony Jezus krytykował kombinatorstwo i hipokryzję, z drugiej strony jednak pokazywał – także swoim przykładem – że najważniejszy jest Bóg i wypełnianie Jego woli. Świadczy o tym scena z jeszcze innym mężczyzną, który pragnął iść za Nim, ale chciał najpierw pożegnać się z najbliższymi. Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do Królestwa Bożego”.

Ksiądz mający wątpliwości co do pogodzenia swojej służby, wynikającej z powołania, z opieką nad rodzicami zawsze może porozmawiać o tym ze swoim biskupem, siostra – z matką przełożoną. Osoby konsekrowane nie są w tym same, są częścią żywego Kościoła. Jestem przekonany, że gdybym miał samodzielnie zająć się schorowanymi rodzicami, moi parafianie sami ustawiliby się w kolejce do pomocy przy tym.

 

Zdarza się niestety, że opieka nad mamą czy tatą pod jednym dachem wywołuje rodzinne konflikty. I co wtedy?

Zacznijmy od tego, że decyzję o formie opieki małżonkowie muszą podjąć wspólnie. Na jednej szali wagi leży zobowiązanie wobec tego, który powołał ich na świat, a na drugiej wobec tego, któremu przysięgało się wspólne życie. Jeśli małżonek ma pretensje o to, że drugi zbyt dużo czasu i energii poświęca rodzicowi kosztem ich relacji, należy to potraktować serio. Nie zapominajmy także o obowiązkach wobec dzieci, bo one nie mają innej mamy i innego taty.

Nie ma tu prostej odpowiedzi. W podobnej sytuacji jeden zwolni się z pracy i poświęci się opiece nad najbliższymi, drugi, rozpoznając w tym wolę Bożą, odda rodzica do domu opieki.

 

A co, jeśli sam zainteresowany nie chce tam iść?

Jeśli opiekunowi brakuje sił lub na opiece nad rodzicami traci jego rodzina, sam musi zrozumieć, że jeśli nie da się zrobić wszystkiego, należy zrobić, co się da.

Czasem – odwrotnie – rodzic woli pójść do domu opieki, gdzie korzystanie z pomocy nie jest tak krępujące, jak bywa przed bliskimi. Czy rodzina ma prawo poczuć się wtedy odtrącona?

Na DPS zdecydował się mój daleki wujek, mimo zapewnień rodziny o gotowości podjęcia opieki nad nim. Jedna z jego córek nie mogła tego zaakceptować, bo czuła, że to jej powinnością jest zadbać o ojca na starość. On jednak chciał w ten sposób uniknąć konfliktów rodzinnych, związanych m.in. ze spadkiem. Czas pokazał, że to był dobry wybór.

Nawet jeśli nasz senior sam chce przeprowadzić się do domu opieki, nie zwalnia nas to z obowiązku częstego bycia z nim. Jeśli bliski sam przeprowadza się do domu opieki, możemy pomóc mu wybrać ten dla niego najlepszy.

 

Czym się w tym wyborze kierować?

Przede wszystkim patrzeć bardziej na salowe i pielęgniarki niż na lekarzy, bo komfort życia jest tu ważniejszy niż opieka medyczna. Ludziom starszym nie zależy na życiu długo, tylko godnie.

 

To, co dziś dotyczy naszych rodziców, wkrótce dotknie także nas, zwłaszcza „późnych rodziców” czy bezdzietnych. Czy można się do tego przygotować mentalnie?

Jesteśmy bodaj pierwszym pokoleniem w ludzkości, które wyrugowało ze świadomości śmierć. Medycyna i względny pokój sprawiły, że nie żyje się z nią już za pan brat. Przed śmiercią jest jeszcze starość, którą z kolei Zachód bezustannie chce odmładzać. Przez dwanaście lat misji na Bliskim Wschodzie oglądałem, jakim kapitałem jest tam starość; młodzi działają według rad doświadczonych starców. W Skandynawii patchworkowe dzieci mają po kilka babć i dziadków, ale ci umierają w osamotnieniu, bo ilość relacji nie przekłada się na ich jakość. A starsi ludzie, tak jak młodsi, potrzebują być użyteczni. W naszej parafii wierni utworzyli Klub Symeona i Anny. Spotykają się i rozważają, co Biblia czy trzech ostatnich papieży mówią o ludziach starych, jak przygotować się do śmierci według Alfonsa Marii Liguori.

Nam się wydaje, że urazimy starszych, rozmawiając z nimi o śmierci, tymczasem oni tej refleksji potrzebują. Kiedy nasza mama mawiała: „Ja to bym już odeszła”, protestowaliśmy: „Pożyj jeszcze dla nas”. Nie rozumieliśmy, że dla niej śmierć jest sprawą naturalną. Jako parafia Jana Pawła II budujemy centrum rodziny, by przypominać o poszanowaniu życia od poczęcia do naturalnej śmierci.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na UW, dziennikarka, autorka książek o tematyce rodzinnej i historycznej


monika.odrobinska@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 lipca

Piątek, XV Tydzień zwykły
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 12, 1-8
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Nowenna do św. Anny 17-25 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter