21 kwietnia
środa
Anzelma, Bartosza, Feliksa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czeski Jan Bosko

Ocena: 0
524

Jeden z ostatnich dekretów podpisanych przez papieża Franciszka dotyczy uznania heroiczności cnót księdza Ignacego Stuchlego (1869-1953), pierwszego czeskiego salezjanina, represjonowanego przez władze komunistyczne.

fot. https://istuchly.cz

Pierwszy czeski salezjanin (w pierwszym rzędzie w środku) wśród współbraci zakonnych

Pochodził z Bolesławca na Śląsku. Jego rodzice zajmowali się rolnictwem i wychowaniem dzieci. Ignacy już w szkole spotkał nauczyciela, Jana Kolibaja, wielkiego czciciela Matki Bożej, który rozbudzał w nim powołanie kapłańskie. Nie bez przeszkód, spowodowanych słabym zdrowiem, mając 22 lata, rozpoczął formację zakonną i teologiczną u dominikanów w Ołomuńcu, którą ostatecznie przerwał. 8 września 1894 r. został przyjęty do salezjanów, w kolebce zgromadzenia w Turynie. Zetknął się tam z najbliższymi współpracownikami zmarłego zaledwie sześć lat wcześniej księdza Jana Bosko. Początkowo jego następca, ks. Michał Rua, widział młodego Czecha na misjach, ale ostatecznie zdecydował, że jego osoba może przyczynić się do wzrostu dzieł salezjańskich w regionach słowiańskich. Wysłał go więc najpierw do Gorycji, miasta we Włoszech na granicy ze Słowenią, gdzie Ignacy przebył główną formację zakonną i kapłańską. Tu też w 1901 r. przyjął święcenia kapłańskie. Następne lata (1910-1924) spędził w Lublanie w Słowenii, gdzie kończył budowę kościoła Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych i opiekował się Instytutem Salezjańskim. W 1924 r. wrócił do Włoch do miasta Perosa Argentina w Piemoncie, gdzie działał na rzecz powołań do salezjanów i opiekował się młodymi Czechami, którzy tutaj odbywali wówczas swą formację zakonną.

Dopiero w 1927 r. powrócił do Czech, do miasta Fryšták, gdzie organizował pierwszą placówkę salezjańską. Na początku, 28 września 1927 r., pod przewodnictwem Ignacego Stuchlego przybyło z Perosa Argentina siedemnastu chłopców i trzech salezjanów. Ksiądz Stuchly przyczynił się też do powstania nowych placówek salezjańskich w Ostrawie, Pradze, Brnie i Pardubicach.

W 1935 r. został pierwszym inspektorem (prowincjałem) w Czechach. Zmagał się z wieloma problemami, zarówno podczas II wojny światowej, jak i po jej zakończeniu. Bardzo przeżywał, gdy jego współbracia byli powoływani do wojska albo konfiskowano bądź niszczono dzieła salezjańskie.

W marcu 1950 r. doznał udaru i paraliżu. Kilka tygodni później, podczas akcji, która przeszła do historii jako „barbarzyńska noc” (13/14 kwietnia 1950 r.), do 260 klasztorów męskich, w tym salezjańskich, wkroczyła milicja i pracownicy służby bezpieczeństwa, aresztując 2192 księży i braci. Tydzień później podobną akcję przeprowadzono wobec 750 klasztorów żeńskich, aresztując 11 tysięcy zakonnic.

Scenariusz był podobny. Koło północy uzbrojeni w automaty funkcjonariusze forsowali drzwi wejściowe do klasztorów i rozbiegali się do wszystkich cel zakonnych. Wzywano zakonników do natychmiastowego ubrania się i zebrania pod kaplicą. Tam dowódca milicjantów, powołując się na rozkaz władz, informował, że mają w ciągu 20 minut się spakować. Protesty przełożonych domów, którzy domagali się choćby okazania zarządzeń władz na piśmie, nic nie dawały.

Wszystkich wywożono do pilnie strzeżonych „klasztorów zbiorczych”. Klerycy najczęściej powoływani byli do wojska lub do pracy przy budowie obiektów publicznych. Siostry zakonne, z których połowa zmarła, umieszczano w dużych klasztorach, zamienianych na obozy pracy przymusowej.

Jeszcze w kwietniu 1950 r. rozprawiono się także z Kościołem greckokatolickim, włączając go do Cerkwi prawosławnej. Liczył on wówczas 300 tysięcy wiernych.

Wśród represjonowanych znalazł się liczący wtedy 81 lat ksiądz Stuchly. Gdyby nie ciężka choroba i podeszły wiek, być może stałby się jednym z oskarżonych w pokazowym procesie wyższych przełożonych zakonnych, który trwał od30 marca 1950 r. i był propagandowo wykorzystywany przez władze. Tymczasem po usunięciu z Fryštáku ksiądz Stuchly został przewieziony do domu starości w Zlin, a następnie do Lukova. Był izolowany od innych salezjanów i stale inwigilowany przez władze. Nie miał prawa opuszczać domu. Zmarł w opinii świętości po kilkudniowej agonii spowodowanej kolejnym udarem wieczorem 17 stycznia 1953 r. Nazywano go czeskim Janem Bosko bądź drugim św.Janem Vianneyem.

Trudna sytuacja Kościoła katolickiego w ówczesnej Czechosłowacji trwała aż do przełomu 1989 i 1990 r., prawo do działania i osobowość prawną zakony otrzymały ponownie dopiero w 1990 r.

W tym czasie oczywiście nikt nie myślał o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego duchownego, którego nawet grób na cmentarzu we Fryštáku był obserwowany przez agentów komunistycznych. Dopiero w 1993 r. – po uzyskaniu zgody Stolicy Apostolskiej – mógł się rozpocząć jego proces beatyfikacyjny. Prowadziła go diecezja ołomuniecka we współpracy z salezjanami. Arcybiskup Ołomuńca Jan Graubner osobiście poznał kilku jego uczniów, którzy nie tylko zdołali sami zachować wiarę w trudnym okresie komunizmu, ale też po odzyskaniu wolności, jako świeccy, z zadowoleniem kierowali dziełami salezjańskimi dla młodzieży, na pierwszym miejscu stawiając pracę z młodzieżą najtrudniejszą.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 kwietnia

Środa, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Anzelma, biskupa i doktora Kościoła
Ja jestem chlebem życia.
Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6,35-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter