2 lipca
sobota
Jagody, Urbana, Marii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Co znaczy "Nie zabijaj"?

Ocena: 0
744

Moralność jest jedna – ta sama podczas wojny i w czasie pokoju. - mówi o. Jacek Salij OP w rozmowie z Radosławem Molendą

fot. xhz

Ojcze, jak pogodzić prawa wojny z przykazaniem miłości nieprzyjaciół?

Nawet podczas wojny przykazanie miłości nieprzyjaciół nie ulega zawieszeniu. Podobnie jak na sali sądowej nie przestaje nas obowiązywać przykazanie miłości bliźniego. Moralność jest jedna – ta sama podczas wojny i w czasie pokoju, ta sama w życiu prywatnym i w działalności politycznej. Owszem, wojna często stawia ludzi wobec dylematów, które w czasach pokoju zdarzają się rzadko lub prawie wcale.

 

Jednym z tych dylematów, który powraca przy okazji agresji Rosji na Ukrainę, jest prawo do zabijania agresora…

Nie ma czegoś takiego jak prawo do zabicia drugiego człowieka. Katechizm Kościoła katolickiego (2263-5) poucza wyraźnie: „Uprawniona obrona osób i społeczności nie jest wyjątkiem od zakazu zabijania niewinnego człowieka, czyli dobrowolnego zabójstwa (…) Kto broni swojego życia, nie jest winny zabójstwa, nawet jeśli jest zmuszony zadać swemu napastnikowi śmiertelny cios (…) Obrona dobra wspólnego wymaga, aby niesprawiedliwy napastnik został pozbawiony możliwości wyrządzania szkody. Z tej racji prawowita władza ma obowiązek uciec się nawet do broni, aby odeprzeć napadających na wspólnotę cywilną powierzoną jej odpowiedzialności”.

 

Rosjanie przyszli nieproszeni, by Ukraińcom robić krzywdę i odebrać im państwo…

Właśnie tak. Z całą pewnością Ukraińcom wolno bronić siebie i swojej ojczyzny. Zarazem jednak nie jest tak, że skoro zostaliśmy niesprawiedliwie, nawet po bandycku napadnięci, to każdy sposób, w jaki na to zareagujemy, jest dobry. Nawet jeśli sprawiedliwość jest całkowicie po naszej stronie, wojna jest sytuacją tajemniczą, w której nawet najszlachetniejsi bardzo łatwo ulegają demoralizacji. Dlatego nie wolno zbyt łatwo twierdzić, że wolno nam zabijać, bo nasza sprawa jest słuszna i czysta. Nawet w sytuacji, w jakiej znalazła się Ukraina, jej obrońcy powinni robić wszystko, co tylko mogą, by nie zagubić w sobie moralnej wrażliwości. I żeby nie ulec pokusie samozadowolenia: jesteśmy bohaterami, ponieważ zabijamy wroga, który chce nas zabić. Ważne jest, by uświadomić sobie w dobrym porządku cel naszego działania. Tym celem nie może być pozbawienie kogoś życia, ale zawsze obrona niesprawiedliwie napadniętych w adekwatny do zagrożenia sposób.

Ks. Piotr Skarga w dziele „Żołnierskie nabożeństwo” z 1606 r. pisał: „Pokoju zawżdy pragnąć, a wojnę z potrzeby tylko zaczynać mamy, aby nas Pan Bóg od złego wybawiał, a w pokoju nas zachował (…) Gdy tedy wojujesz, myśl o pokoju, abyś tych, na które jedziesz, do jedności i pokoju przywodził”. A już po zwycięskiej bitwie żołnierz „nie ma się z tego weselić, iż się ludzka krew rozlała. I owszem, nad oną nędzą pobitych płakać przystoi myśląc, jaka jest złość ludzka, która na taki upór i do tak srogiej w niezgodach rozprawy przychodzi”.

 

To teoria, etos rycerski, który odnajdujemy np. u Henryka Sienkiewicza. A praktyka?

Istotnie, łatwo jest wejść w deklaracje, które – wobec konkretnych, ekstremalnych sytuacji – w gruncie rzeczy niewiele znaczą. Przychodzą mi jednak do głowy dwa tropy.

Pierwszy to głęboka refleksja bł. Natalii Tułasiewicz zanotowana 15 czerwca 1940 r., kiedy obserwowała ona tryumfalny przemarsz żołnierzy hitlerowskich przez jedno z polskich miast: „Nie życzę tym ludziom źle – muszą być posłuszni tej woli, która z czasem może stać się bożym igrzyskiem… Nasi wrogowie… ale też ludzie. Modlą się za nich matki, siostry i dzieci tak, jak my za swoich bliskich i rodaków. Niech więc już nie pomście naszej, ale jeno sprawiedliwości Bożej stanie się zadość. A ci, którzy są tylko pionkami w rękach złej mocy, niech dostąpią raczej miłosierdzia Bożego”.

Natalia nie była pięknoduchem. Była zaangażowana w działalność konspiracyjną, co doprowadziło ją w końcu do śmierci męczeńskiej. Tym, co w powyższej refleksji uderza szczególnie, jest wolność od jakichkolwiek negatywnych emocji pod adresem niemieckich najeźdźców. Ona pragnie tylko Bożej sprawiedliwości i Bożej pomsty, a maszerującym hitlerowcom życzy miłosierdzia Bożego.

Drugi przykład: gen. Stanisław Maczek, jeden z polskich bohaterów II wojny światowej, genialny dowódca, który nie przegrał ani jednej bitwy. Wyróżniał się ponadprzeciętną troską o swoich podkomendnych. Ciągle wysyłał ich do boju – bo takie były jego żołnierskie obowiązki – ale zarazem bardzo zależało mu na tym, żeby zbyt łatwo i niepotrzebnie nie narażać ich na utratę życia. Ponadto, przepędzając niemieckich okupantów, starał się minimalizować spowodowane przejściem frontu zniszczenia wojenne. Dlatego Polacy z dowodzonej przez niego dywizji pancernej zostali tak dobrze zapamiętani przez Belgów i Holendrów, których wtedy wyzwalali spod niemieckiej okupacji.

Ale żeby nie zagubić istotnego sensu moich wyjaśnień, powiem jeszcze raz: Przykazanie „Nie zabijaj!” obowiązuje bezwyjątkowo, zatem obowiązuje również podczas wojny.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent UW, dziennikarz i publicysta związany z "Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Były redaktor naczelny portalu idziemy.pl. Członek Domowego Kościoła.
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 2 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły - Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
Będę słuchał tego, *
co Pan Bóg mówi:

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 9, 14-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter